753 – terapia borderline: koniec terapii

Miałam na dzisiejszej sesji przeczytać list, który napisałam do pana M. Przed sesją łyknęłam Lorafen i wypiłam browara. Tak się stresowałam, że mało się nie porzygałam, jak w zeszłym tygodniu.
Siadłam na fotelu w gabinecie i położyłam obok siebie kartkę. Skostniałam i patrząc w jeden punkt, milczałam.
– Denerwuje się pani? – Zapytał terapeuta po dłuższej chwili.
Przytaknęłam głową.
– A czym się pani tak denerwuje?
– Bo chciałam przeczytać to, co napisałam. – Odrzekłam po dobrej minucie milczenia.
Więcej nie odezwałam się już ani słowem. Pan M. zauważył, że będę na siebie zła o to milczenie. Jednak nie byłam w stanie powiedzieć nawet „do widzenia” wychodząc z gabinetu.
Po powrocie do domu napisałam mu SMS.
„Panie M, ja rezygnuję z terapii. Nie dam rady pokonać lęku i bardziej się otworzyć. On mnie paraliżuje. Sprawia, że nie chce mi się żyć. Szkoda Pańskiego czasu. To sytuacja beznadziejna. Bez wyjścia”.
Odpisał, że gdybym zmieniła zdanie, będzie czekał na mnie za tydzień.
Ale ja zdania nie zmienię. Nie dam rady więcej wynieść z terapii. Jestem przypadkiem beznadziejnym.

196 Total Views 1 Views Today

4 komentarzy “753 – terapia borderline: koniec terapii”

  1. Ania pisze:

    Przypadek beznadziejny… Dokładnie to samo mówię o sobie co kilka tygodni. Rzucam terapię i jestem pewna że już nie wrócę. A potem jednak coś we mnie się buntuje przeciwko takiej decyzji i wracam… A terapeutka czeka – choć ja sama siebie skreślam, ona mnie nigdy…
    Aniu, nie podejmuj takiej decyzji z dnia na dzień. Daj sobie trochę czasu. To boli jak cholera, wydaje się nie do wytrzymania, ale takie nie jest… Za tydzień spojrzysz na to inaczej… A Pan M będzie na Ciebie czekał… bo w Ciebie wierzy (nawet jeżeli Ty sama w siebie nie wierzysz).

  2. BM pisze:

    Co było w tym liście, ze wywołało aż taki opór? Może daj mu o następnym razem, zeby sam przeczytał – na sesji albo w domu. Moment, kiedy chcesz uciekać, to moment, kiedy dzieje się coś, czemu warto się mocno przyjrzeć. Bo to dużo o tobie mowi. Daj sobie szansę zrozumienia tego. I nie stawiaj sobie wysoko poprzeczki – dawaj z siebie na terapii tyle, ile jesteśw stanie. Wszystko po trochu, w swoim czasie 🙂 Trzymam kciuki! Nie poddawaj się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
1 + 22 =