756 – terapia borderline: płacz, dziecięce mechanizmy i spóźnienie

Na środową sesję zaspałam. Obudziłam się o 10:44, czyli minutę przed terminem spotkania.
Oczywiście znów płakałam. Pan M. stwierdził, że moje mechanizmy i strategie radzenia sobie ze złym nastrojem i myślami samobójczymi tylko pogłębiają mój stan.
Jak nauczyć się nowych strategii? Tych dorosłych? Nie destrukcyjnych?
Myśli samobójcze wciąż silne. Przymus cięcia szaleje w najlepsze.
W przyszłym tygodniu też mam dwie sesje – poniedziałek i wtorek.
Terapeuta i psychiatra uważają, że powinnam iść do szpitala. Nie ukrywam, że najchętniej uciekłabym na zamknięty.
Mrówek załatwił mi wolne do końca tygodnia. Być może gdzieś pojedziemy. Bardzo się o mnie troszczy. Wzrusza mnie tym do tego stopnia, że pisząc to mam łzy w oczach. A może to cierpienie?
Dość mam tych kryzysów. Naprawdę, tak serdecznie dość. Chcę być zdrowa. Cieszyć się życiem, a nie szukać wzrokiem pętli na szyję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.