757 – terapia borderline: opłakanie dzieciństwa

Nie mam siły pisać dokładnie, co się stało.
Powiem tylko tyle, że jest tragicznie. Miałam dziś na 8.30 dodatkową sesję. Całą przepłakałam, jednocześnie opowiadając o tym, co myślę i czuję. Pan M. tym razem mało mówił, nie przerywał mi.
Pochwalił mnie, że w końcu tak dużo i otwarcie opowiadam.
W pewnym momencie sesji zaczął pociągać nosem. Czyżby empatycznie się wzruszył moją historią? Nie… pewnie miał tylko katar… Nie wiem, bo nie miałam odwagi na niego spojrzeć.
Jutro kolejna sesja. Mam nadzieję, że pociągnę temat.
To było ważne i potrzebne spotkanie. Niemniej jednak, czuję się tragicznie. Jakbym w oczach miała śmierć.

97 Total Views 3 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Solve : *
14 + 1 =