Monthly Archives: Lipiec 2019

763 – fragment „Dwóch słów”

Ostatnio tak smętnie się tu zrobiło. Aż żal dupę ściska.

„Kinga jednym ruchem otworzyła torebkę i wyciągnęła z niej przyszłe narzędzie zbrodni. Magda odwróciła się na pięcie i zauważyła nieproszonego gościa.
– A co ty tu robisz?! Włamałaś się do nas, ty świrusko! – Była tak wzburzona, że nie zauważyła noża.
– Ostrzegałam cię! – Krzyknęła Kinga.
– Wynoś się stąd!
Napastniczka już nic więcej nie powiedziała, tylko podniosła rękę z nożem nad głowę i przecięła powietrze.
– Pojebało cię?! – Kobieta uskoczyła przed ostrzem w ostatniej chwili.
– Zajebię cię! Zajebię! – Krzyczała wniebogłosy.
Gospodyni rzuciła się do ucieczki. Zaczęła wbiegać po schodach. Jednak napastniczka do niej dopadła i pociągnęła ją za ramię. Kobieta straciła równowagę i spadła z kilku stopni. Upadając na betonową posadzkę, uderzyła się w głowę i straciła przytomność. Kinga stanęła nad nią i chwilę się jej przyglądała. W końcu postanowiła sprawdzić jej puls. Żyła. Następnie podniosła nóż do góry i z całej siły wbiła go w jej serce. Ostrze zanurzyło się po samą rękojeść. Wyszarpnęła je z ciała i zraniła ponownie. Krew tryskała na boki, obryzgując jej twarz. Oblizała się i poczuła słodko-metaliczny smak w ustach. Powietrze wypełnił mdły zapach krwi. Obok ciała zaczęła tworzyć się rosnąca czerwona plama. Kobieta nagle wpadła w amok i zaczęła dźgać poszkodowaną raz za razem. Kiedy się zmęczyła, znów sprawdziła jej puls. Tym razem już nie żyła. Stała jeszcze chwilę nad jej ciałem i rozkoszowała się tym widokiem. Teraz Piotr był jej. Tylko jej! Wytarła nóż w bluzkę ofiary, schowała go do torebki i podeszła do schodów. Musiała wyjść drzwiami frontowymi, bo okno piwniczne było zbyt wysoko.
Kiedy wbiegła na samą górę, poczuła uścisk na ramieniu. Odwróciła się gwałtownie. To była Magda! Stała za nią z szelmowskim uśmiechem.
– Gdzieś się wybierasz? Nie wyjdziesz stąd żywa! – Krzyknęła i pociągnęła ją w dół.”

762 – sens życia? poproszę

Wczorajszy wpis o zakończeniu pisania powstał w dużych emocjach.
Nie wiem, nie wiem komu wierzyć.
Miotam się między „pisanie to wszystko” a „nie potrafię pisać”.
Zdaję sobie sprawę z tego, że duży udział w tej niepewności ma brak pewności siebie i wiary we własne umiejętności.
Kurwa, dlaczego przerwa w terapii musi być akurat teraz… Jakimś cudem muszę wytrzymać jeszcze tydzień. Siedem cholernych dni.

761 – ogłoszenie ważne

Ogłaszam wszem i wobec, że zakończyłam przygodę z pisaniem.
Nie mam już siły na hejterów i tony krytyki (tej uzasadnionej i nie). Postanowiłam postąpić tak, jak poradzili mi na grupie książkowej. Skoro nie umiem pisać, powinnam znaleźć sobie inne hobby, bo moje książki to szmiry, chłam i wypracowania gimnazjalisty pisane na kolanie.
Mam dość, nie zniosę tego więcej. I bez tych rewelacji nie chce mi się żyć.
Także pa pa, pisarski sensie życia.
Zeszycie, długopisie… już się nie spotkamy, nie przeżyjemy więcej przygód.
To koniec.
Oficjalnie kończę swoją „pisarską karierę”.
Na wieki wieków.
Amen.