764 – jest dobrze, jest dobrze, więc o co ci chodzi?

Wpadłam tu tylko na chwilkę – dać znać, że żyję, a kryzys definitywnie minął.
Tylko dziś… Przespałam czternaście godzin. Położyłam się o 1:30, a wstałam o 15:30. Brawo ja!
Siedzę właśnie nad formularzem do „Terapii u Doktorka”. Uzupełniłam wszystko, oprócz napisania trzech artykułów promocyjnych, na podstawie których wydawnictwo napisze kolejne. Nie znoszę tego robić. Przez godzinę napisałam jedno zdanie. I kolejny dziś raz – brawo ja!

W piątek byliśmy z Mrówkiem na strzelnicy. Strzelałam z glocka, shotguna oraz (uwaga!) karabinu maszynowego AK47. Ja, pacyfistka, próbowałam utrzymać kałacha i celować w tarczę, ale trudne to było zadanie. Ręka podtrzymująca lufę opadała i omdlewała, ale dzielnie wystrzelałam całe dziesięć naboi. Nie powiem, strzelanie do rysunkowego przestępcy celującego do ciebie z broni było niezłą zabawą. Ale tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że nigdy, przenigdy nie mogłabym strzelić do prawdziwego człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.