780 – zaniedbanie przez niepisanie

Ostatnimi czasy bardzo zaniedbałam to swoje miejsce w sieci. A to dlatego, że czułam się dobrze. Jak nietrudno się domyślić, teraz nie jest najlepiej.

W Sylwestra gnębił mnie smutek. Czy to za sprawą końca roku? A może raczej zakończenia prac nad Dwoma słowami? Żałoba po procesie twórczym i tak dalej. No, wiecie…

W Nowy Rok weszłam z nową dawką energii i dobrego nastroju. Przekonana, że to będzie mój rok! Że będę wyciskać życie jak cytrynę. Że osiągnę niejeden sukces – bliżej nieokreślony.

Za to dziś… mam poczucie końca. Znów. Smutek przebił się przez tę cienką skorupkę pozytywnego nastawienia. Bezczelnie wystawił głowę i już rozgląda się dookoła. I patrzy, jak namieszać. Że siedem książek napisałam, a i owszem, ale ósmej nie dam rady. Że świat się kończy. Że zmiany klimatyczne. Że wiszące nad nami kolejne wojny. Że sensu nie ma robienie czegokolwiek, bo to i tak obróci się w pył. Obróci się wniwecz.

Niby pracuję, ale jakoś niewydajnie. Chce się zwinąć w kłębek i płakać nad losem swoim i świata. Choć wciąż niezmiennie trzymam się myśli, że to będzie mój rok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.