797 – wypis?

Wciąż myślę. Rozważam poniedziałkowy wpis na żądanie. Sama przyszłam, sama wyjdę. Poprzednim razem psycholog mówiła, że nie ma zgody lekarza, więc musi odbyć się rozprawa sądowa. Mówiła prawdę? Kłamała?

Nie jestem szczera z personelem. Wiedzą tylko tyle, ile mogą zaobserwować. Zresztą… Nie kłamię. Po prostu nikt mnie nie pyta, jak się czuję i czy wciąż chcę się zabić lub skrzywdzić.

Z jednej strony wiem, że wychodząc już teraz, wrócę do autodestrukcji, której przymus jest bardzo silny. Z drugiej, będąc tu, czuję się jeszcze gorzej. Mój borderowy mózg interpretuje zaistniałą sytuację jako odrzucenie, porzucenie.

Rozmawiałam z tutejszym dziewczynami. Mówią, że to standardowe zachowanie personelu – gdy ktoś jest pierwszy, ewentualnie drugi raz, otrzymuje zainteresowanie, opiekę i troskę. Ludzie, którzy są któryś raz z kolei, są zostawieni sami sobie. Naćpać lekami i wypierdalaj, gówno nas obchodzisz. Tak się właśnie czuję. Jak pierdolone powietrze…

42 Ogółem 1 Dziś

3 myśli w temacie “797 – wypis?

  1. Aniu, trzymaj się, dasz radę wytrzymać tam jeszcze. Przynajmniej nie musisz mieć wyrzutów z powodu nicnierobienia. Pozdrawiam!

  2. hej. mam nadzieję, że ten pobyt w szpitalu jakoś mimo wszystko pozwoli ci przynajmniej nie spaść niżej. że nawet jeśli nie dostaniesz nadmiaru troski ze strony nie działającego systemu, to może samo na chwilę oddzielenie od świata i kontakt z innymi ludźmi w kryzysie coś da. chciałabym, żebyś dostała sensowną pomoc. to co piszesz jest bardzo przykre. sama od lat regularnie rozważam sens zamknięcia się w szpitalu, ale jakoś zawsze wygrywał nadmiar wyobraźni. lekarze też mnie specjalnie do tego nie zachęcali (tzn. jedni tak, inni wręcz przeciwnie, wolałam tych drugich). jeśli mogę, chciałam cię spytać o to, jak to wszystko technicznie wygląda. czy dobrze rozumiem, że od czasu przyjęcia żaden lekarz z tobą nie rozmawiał? ani razu? a przy przyjęciu? a z Mrówkiem? czy zmienili ci dawki leków, czy po prostu na razie obserwują jak funkcjonujesz na tym, z czym przyszłaś? i jak to jest z pisaniem – masz telefon? komputer? myślę ciepło. czytam cię od dawna, dotąd nie komentowałam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.