798 – kiblowania ciąg dalszy

Był obchód.
– Jak się pani czuje? – Spytał prowadzący, który, jestem w szoku, wie w ogóle, jak wyglądam.
– Kryzys minął, jest zabjebiście. Kiedy wychodzę?
Ordynator sie roześmiała.
– Na weekend puścimy panią do domu. Jak wszystko będzie w porządku, to w przyszłym tygodniu dostanie pani wypis.

No żeż kurwa. Jestem już zdrowa! Chcę wyjść już, w tej chwili! A nie kiblować tu kolejny tydzień. Nosi mnie. Mam swoją borderową górkę i marnuję ją, siedząc w zamknięciu. A mogłabym nadrobić zaległości w pracy. Odbić się finansowo po tej długiej przerwie.

Chcę do domu!

1 myśl w temacie “798 – kiblowania ciąg dalszy

  1. Droga Aniu,
    Zaglądam na Twojego bloga od bardzo dawna, przeczytałam też jedną z Twoich książek („Autoterapia”). Nie wchodząc w szczegóły – Twoje trudności są mi bliskie. Być może nie bardzo lub wcale, wierzysz że jest Taki Ojciec – Bóg (Miłość w konkretnej Osobie Jezusa). On wierzy w Ciebie, jest właśnie dziś, teraz, w chwili kiedy to czytasz, z Tobą. Kocha Ciebie i się z Tobą utożsamia. Rozumie.
    Proszę spróbuj w tej bolesnej sytuacji, kiedy nie możesz sama wychodzić i o wszystkim decydują ci inni.. powierzyć się Jemu. Oddać to doświadczenie i słuchać w sercu tego, co On chce Tobie powiedzieć. A jestem pewna, że czułości Jego nie ma granic..
    Chcę Ci także wyrazić uznanie za pracę, jakiej wymaga pisanie książek – te samotne godziny, odwagę konfrontacji z tym co boli (przypuszczam, że pisanie takie musi być dla bardzo wielu) i życzę Ci, aby napełnił Cię spokój.
    Aneta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.