810 – złość

Dziś nie umiem sobie poradzić ze złością. Z całą nawałnicą złości. Złości, która wręcz przeistacza się w agresję.
Już obdarzyłam jednego z bohaterów Obłędu traumatycznych dzieciństwem pod postacią okrutnego i agresywnego ojca. Opisałam znęcanie się nad chłopakiem. To jednak pomogło tylko na chwilę.
Patrzę na blizny na nadgarstku i mam ochotę pociąć się jeszcze mocniej. Ale nic z tego. Nie ma żyletek i nie będzie autoagresji. To postanowione.

Znacie jakieś dobre sposoby na porażenie sobie z takim nawałem złości, kiedy to macie wrażenie, że zaraz wybuchniecie? Chodzi oczywiście o sposoby konstruktywne, nie autodestrukcyjne.

294 Ogółem 1 Dziś

8 myśli w temacie “810 – złość

  1. hmm, z konstruktywnych sposobów mogę polecić następujące: rozmowa z osobą o której z góry wiadomo że podzieli wzburzenie daną sytuacją, mocna muzyka, jedzenie i filmy z przemocą 🙂

  2. Ostatnio tez mialam ten problem, myslalam ze poprosze kolegow o pozwolenie na ich zboksowanie, zboksuje sciane albo wydrapie sobie zyly… ostatecznie pomoglo bicie poduszki, rece dalej cale

  3. Wysiłek fizyczny, zmęczenie się do upadłego, ćwiczenia lub intensywne sprzątanie, walenie w worek treningowy. Relaksacja Jacobsona. Nazwanie uczuć. Wywrzeszczenie się w środku lasu, lub jak się nie da, to chociaż w poduszkę, żeby nie alarmować sąsiadów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.