811 – terapia borderline: dystans

Po dzisiejszej sesji nie mam najlepszego nastroju. Czułam na niej jakiś dziwny dystans pana M. do mnie. Może to przewrażliwienie, a może coś jest na rzeczy?

Na koniec sesji zapytał mnie, co bym w sobie jeszcze zmieniła. Znów pojawił się lęk przed zakończeniem terapii. Jednak zaczęłam wymieniać problemy, z którymi sobie jeszcze nie poradziłam.
– To proszę wnosić te tematy do sesji, bo te problemy same się nie rozwiążą – podsumował.
– Tak, wiem… – odpowiedziałam, czując się skrytykowana i odtrącona.

Bo przecież to nie tak, że ich nie wnoszę zupełnie. Po prostu nie wiem, jak je ugryźć. Czasem coś bąknę na jeden z tych tematów, ale nie wychodzi z tego dyskusja. Raczej tylko zasygnalizowanie problemu.

Także… po dzisiejszej sesji nie czuję się dobrze. To bardzo, bardzo niefajne uczucie. Mam ochotę płakać i więcej nie iść do gabinetu.

1383 Ogółem 1 Dziś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.