827 – powrót do rzeczywistości

Urlop, urlop i po urlopie. Niestety.

Spędziliśmy u cioci na wsi dwa tygodnie. Upał nie dawał wytchnienia, dlatego też byliśmy na rowerach tylko kilka razy. Szkoda, miałam nadzieję, że uda mi się zrzucić kilka kilogramów.

Ciocia prowadzi dom tymczasowy dla chorych i starych jamników. Kilkanaście psów nie dawało nam się nudzić.

Pokochałam jednego z psiaków – młodziutką suczkę Fizię, znalezioną przez ciocię przy autostradzie.Biedna nie ma jednego oczka. Tak bardzo chciałam ją zabrać do domu, adoptować. Niestety, Mrówek powiedział kategoryczne „nie”. Stwierdził, że prędzej zgodzi się na dziecko niż na psa. Ehh. Tak okropnie tęsknię za posiadaniem pieseła. Pan M. też uważa, że powinnam takowego posiadać. Ale upór Mrówka jest zbyt duży, nie do przełamania.

Wciągnęłam nosem opowieści psychoterapeutyczne Yaloma „Kat miłości”. Kolejny autor otrzymał ode mnie etykietkę „ulubiony”.

Udało mi się dokończyć pierwsze czytanie, korektę oraz edycję „Granic obłędu”. Przenoszę teraz poprawki na wersję elektroniczną.

Jutro do pracy… tak bardzo mi się nie chce.

Na szczęście również jutro i pojutrze mam sesje. Bardzo brakowało mi terapii i stęskniłam się za panem M. Mam mu tyle do opowiedzenia. Po tych dwóch spotkaniach w poniedziałek i wtorek znów przerwa w terapii. Aż do początku września, bo tym razem terapeuta znów wyjeżdża.

A tu, mój kochany Fiziulek na spacerze.

1514 Ogółem 1 Dziś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.