831 – dwa słowa do hejtera

Nie mam siły żyć pod naporem takiego hejtu. Coraz więcej osób chce mnie zdeptać jak obrzydliwego robaka. Właśnie tym dla Was jestem?

Nie rozumiecie, że moje, nazywane przez Szmiry (książki autobiograficzne) nie leżą już w kręgu moich pisarskich zainteresowań? Owszem, napisałam je 4. Ale to byłoby na tyle. Od dawna już zajmuję się beletrystyką. Wydalam jeden thriller, a 3 kolejne czekają na wydanie. Do tego zaczęłam pisać piąty dreszczowoec.

Moim celem jest jak najszybsze wyleczenie się i zamknięcie tego rozdziału za sobą. Niestety, ostatnie wydarzenia sprawiły, że wystąpił u mnie regres. Także dzięki Wam, kochani hejterzy.

Skoro nie lubicie moich książek i wpisów, nie czytajcie ich. Szkoda waszych nerwów i czasu. Ja i tak stąd nie zniknę.

Życzę Wam wszystkiego, co najlepsze. Widać, jak bardzo jesteście zagubieni, zakompleksieni i macie niską samoocenę. Żal mi Was. Naprawdę.

1706 Ogółem 1 Dziś

9 myśli w temacie “831 – dwa słowa do hejtera

  1. Spójrz więc na komentarze pod wcześniejszymi wpisami; te o „wariatce”. I doczytaj w jakim tonie ci ludzie piszą o rzekomej realności. Poszło nie o samą treść, a formę. Jest różnica między napisaniem komuś, że może być w błędzie, a ciskaniu się na niego z zębami. I tak, to MA znaczenie; nie wolno też odwracać kota ogonem, bo ktoś tu się podpisał „strefa wolna od borderów”… pomijając kontekst obecnych czasów, jak to inaczej niż hejt odebrać? To ta niepopularna prawda? Nikogo po główce głaskać nie zamierzam, ORAZ NA PEWNO nikogo po główce nie będę walić młotem. To nie podwórko na Pradze, szanujmy się. Tak trudno to zrozumieć i znaleźć równowagę w swoich wypowiedziach?

    Marta Cz., z olewaniem chodziło mi raczej o sposób przeżywania tego, co ktoś napisze. Anka czyta komentarze nawet wtedy, gdy musi je ocenzurować i jeśli ściąga ją to w dół, dobrze by było się temu przyjrzeć i jakoś temu zaradzić. A co do praktycznych rozwiązań, też uważam, że jak ktoś przegina, to jego komentarz powinien lecieć do kasacji. To zupełnie normalne w blogosferze.
    Pozdrawiam.

  2. Hejterzy? Ja tu nie widzę hejterów, tylko ludzi, którzy podchodzą do sprawy realnie, nie owijają niczego w bawełnę. Przeczuwam, że jesteś w błędzie. Chyba nadmiernie idealizujesz spotkania z terapeutą, niewłaściwie je odbierasz, a to przesłania Ci nawet pełną satysfakcję z leczenia. One są w dużej mierze drogowskazami dla zagubionego i tak to należy rozpatrywać. To także pewien etap w życiu, który uczy, jak myśleć oraz postępować, ale nie jest jakimś absolutem. Co do osób Ciebie broniących, ile można przyklaskiwać, głaskać po głowie czy zasypywać kogoś przesłodzonym brzdękaniem? Mało to wnosi do rzeczywistości. Nie rozumiem aprobujących postaw komentujących.

    Z drugiej strony, jeśli rzeczywiście dążysz do wyjścia na prostą, to dlaczego garść komentarzy ma wpływać na Twój stan psychiczny? Tak szczerze, to prawdziwe życie cały czas dobiera się do tyłka, zatem należy walczyć z codziennością, a nie kryć się przed takim stanem rzeczy, jaki jest. Warto to przemyśleć, przesiać jeszcze raz głosy innych osób, ponieważ w którymś z nich może jest cenna wskazówka do tego, jak ukierunkować swój tok myślenia.

  3. zdrowia życzmy tym czekającym latami na wielu wycieraczkach, by zdarzył się kryzys, by mogli poczuć się przez sekundę lepsi, by im się udało kogoś kopnąć w podbrzusze; rewelacja życiowa, chodzić po miejscach, gdzie ludzie zmagają się z problemami i tam wyrzygać swoje problemy w nieudanym życiu;
    a może zapytają się swoich terapeutów co im dolega, jak cholera ich ciska po sieci, by ogłaszać, że są lepsi od osoby w terapii? że są lepsi od choć jednej osoby na świecie, bo to przecież ten problem;
    skandaliczne zachowanie i dowód na koszmarny brak pojęcia o tym jaki portret swojego poprania zostawiają;
    są tak uradowani, że i terapeucie podpowiadają jaką to ma pacjentkę – jakby nie wiedział co robi i po co i na czym polega BPD – zapewne wie i poradzi sobie w wyprowadzaniu Ani do światła;
    są ludzie, którzy tak nienawidzą siebie samych, że gotowi są zabić słowem, popchnąć w przepaść kogokolwiek, byleby tylko dopaść go na skraju skały – o tym marzą latami, śledzą losy, zlatują się jak sępy, by spróbować dobić – takie hobby zamiast życia;

    nie przejmuj się nimi, to trudne, ale masz tyle do zrobienia dla siebie i innych, którzy rozumieją na czym polegają zaburzenia, że nie trać ani odrobiny energii na te hieny sieciowe i życiowe – są popaprani i nie pracują nad sobą;
    trzymaj się Ty i wszystkie osoby, które tu zaglądają, by świat był lepszy;

  4. Hej Anka, hej Wszystkim!
    Trzy grosze z mojej strony w temacie hejtu: nie do końca się zgadzam z A., że hejterów najlepiej ignorować, bo reagując tylko im dajemy paliwo do dalszych działań. Paliwa do dalszych działań nie dajemy, pełna zgoda, ale z drugiej strony dajemy pewnego rodzaju pozwolenie na raniące / nienawistne komentowanie w sieci. Sprawiamy że mowa internetu staje się coraz bardziej brutalna. I to nie jest dobre. Moim zdaniem hejterów trzeba banować, a nienawistne komentarze usuwać. Takie trochę sprzątanie świata robić 😉 I tak, wiem że granica między „hate managementem” w sieci a ograniczaniem wolności słowa jest cienka. Wiem. Cenzura to również zło. Ale z drugiej strony co świat zyskuje dzięki komentarzom takich „Zetków” czy innych „Stref Bordera”? Nic. Więc jeśli bym miała do wyboru usuwać nienawistne komentarze ze swojej strony (ergo: cenzurować, ograniczać wolność słowa) albo je zostawiać (ergo: zgadzać się na wolność słowa, ale i tym samym na hejt), to ja bym chyba jednak poszła w opcję cenzura 😉 Mniejsze zło dla świata 😉
    Trzymaj się Anka!!!

    • dokładnie, też jestem tego zdania. Chamstwo trzeba banować, inaczej stanie się ono normalnością.
      A Ty się Aniu nie przejmuj, myślę że Ty wiesz że jesteś cool i bardzo dobrze że piszesz 🙂

  5. Miałam już nie reagować, ale skoro odniosłaś się do tego, Anka, to dodam jeszcze coś. Hejterów jest sporo wszędzie. Cokolwiek człowiek robi, znajdzie się inny człowiek chcący to podeptać na zasadzie „nie ciesz się tak, co ty sobie myślisz, kim ty w ogóle jesteś, beznadzieja, bla bla”. Śledzą Cię pilnie, z nadzieją, że będziesz miała dołek (będziesz słabsza), albo że komuś puszczą nerwy, stąd ten komentarz pod wcześniejszym postem, że jak ktoś Cię wspiera, to jest tak samo zaburzony 😉 Absurd goni absurd, ale cel jest jeden.

    Hejterzy szukają uwagi i chcą, żebyś zauważyła, jak Tobą gardzą, poczuła się źle. Gorąco nie polecam zajmowania się nimi, dawania im tego, czego szukają. Atakują i powtarzają ciągle to samo, ale nie po to, żebyś stąd zniknęła.. można powiedzieć, że kiedy wchodzisz z nimi w dyskusję, jesteś ich olejem napędowym.

    Ważne, żeby robić swoje, zadbać o ważnych ludzi, ważne relacje. Żeby wychodzić z kryzysu i skupiać się na budowaniu relacji z tymi, którzy życzą Ci dobrze, a hejterskie mamrotanie olewać.
    Poważny terapeuta prawdopodobnie też nie doradziłby Ci przejmowania się nimi.
    Pozdrawiam, życząc „strefy wolnej od hejterów” W GŁOWIE 🙂

  6. Jasne, każdy kto nie klepie cię po główce jest hejterem xD zakompleksieni to właśnie ci co tu przychodzą i użalają się nad tobą bo sami się cackają ze sobą zamiast w końcu wziąć się za siebie.

  7. No straszne.
    Wypisujesz terapeucie bardzo niekulturalne SMS-y? Do poważnego człowieka? Czy ty kiedykolwiek zastanowiłaś się nad sobą i swoim zachowaniem?
    No i najlepiej zwalić winę na osoby komentujące, bo niby nastąpił u ciebie przez to regres XD
    Screen tego komentarza również będzie na twoim fanpage? Mam pozdrowić twoich „fanów” Na FB?

    PS Bardziej by tu pasowało „… chcecie mnie zdeptać jak obrzydliwą mrówkę?” Przynajmniej by było z humorkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.