832 – terapia borderline: jeden wielki chaos

Chciałam opisać to, co działo się wczoraj na sesji. Ale nie mam siły. Nie mam siły na nic. Postaram się do tego wrócić. Może dam radę.

Tymczasem znów nie daję rady. Jest we mnie taki chaos… Sama jestem chaosem. Nie wiem nic. Nie wiem, czego chcę. Nie wiem, co czuję. Nie wiem, kim jestem. Nie wiem, co dalej. Nie wiem, czy żyję. Nie wiem, czy w ogóle chcę żyć. Czy jeszcze zależy mi na zaczerpywaniu powietrza? Dotlenianiu płuc? A może by tak udusić ten durny mózg. Zasnąć. Więcej się nie obudzić.

Nie wiem, czy jest we mnie cierpienie. Na pewno dominuje rezygnacja i obojętność. Nie mam siły pracować. Wciąż całymi dniami śpię. Uciekam w sen. Żeby nie myśleć. Nie czuć. Mam ochotę się rozpłakać i płakać tygodniami, ale na wczorajszej sesji wylałam chyba wszystkie łzy.

Myślę. Cały czas myślę, czy pan M. nie ma racji. Może faktycznie to czas na podjęcie decyzji o końcu terapii? Wiele z Was pisze mi, że terapia nie może trwać całe życie. Przecież ja to wiem. Ale w wielu mądrych książkach napisane jest wprost: koniec terapii nadchodzi naturalnie, bo pacjent już nie potrzebuje terapeuty. No właśnie – nie potrzebuje. Tu nie chodzi o żadne uzależnienie od pana M. Po prostu bez jego wsparcia nie radzę sobie z niczym. Nie potrafię zapanować nad emocjami. Nad sobą.

Pytacie mnie też, czy pan M. jest pod superwizją. Owszem, jest. U jakiegoś profesora z NY.

Czuję, że jeszcze tyle problemów mam nieprzepracowanych. Nagromadzenie konfliktów wewnętrznych nie daje mi spokoju. Pracuję nad sobą, naprawdę. Widzę w niektórych obszarach ogromne postępy, ale wciąż zostało tak wiele do zrobienia…

817 Ogółem 5 Dziś

1 myśl w temacie “832 – terapia borderline: jeden wielki chaos

  1. Miałam dzisiaj wizytę u psychiatry. Rozmawiałyśmy o moim lęku przed końcem terapii. W moich oczach pojawiły się wtedy łzy. Głos w głowie mówił mi, że jeśli teraz coś się stanie i będę musiała się pożegnać z moją Panią M., to świat mi runie, chociaż wiem, że moje życie nie powinno opierać się tylko na relacji terapeutycznej. Codziennie boję się, że po moim powrocie na studia nie znajdziemy dogodnych terminów terapii, albo będę musiała zastąpić dwie terapie w tygodniu jedną. Dobrze Cię rozumiem, dlatego też jestem całym sercem z Tobą i przesyłam Ci dużo ciepła i wytrwałości w tej walce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.