841 – energiczny smutek

Ostatni czas owocował przeważnie dobrym, acz bardzo niestabilnym, nastrojem. Towarzyszyła mi sinusoida o dużej amplitudzie. Za to siła i energia – rozsadzały od środka. Mało śpię, wstaję o świcie i od razu siadam do pracy. Zawodowe programy zamykam po ośmiu godzinach. Odkąd mam działalność, nigdy tyle nie pracowałam.

Nasiloną niestabilność emocjonalną trzymałam na smyczy. Naprawdę, dawało się ogarnąć te wahania. Fakt, że w jednej chwili byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie, a minutę później łzy były dowodem na to, jak bardzo cierpię. Ale nie poddawałam się temu, nie brnęłam w to, nie pozwalałam sobie na zagrzebanie się w smutku i rozpaczy.

Aż do dziś. Z każdą godziną jest coraz gorzej. A ja mam wrażenie, że nie mam siły z tym walczyć. Zrezygnowana sięgnęłam do szuflady, by wziąć Lorafen. I co? Niemiła niespodzianka. Mrówek wyjadł blister do końca i zostawił puste opakowanie. I chuj, za przeproszeniem. Zostałam bez leku doraźnego…

621 Ogółem 1 Dziś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.