858 – terapia borderline: uświadomienie traumy

Odkąd opowiedziałam na sesji o hospitalizacji w dzieciństwie z powodu zapalenia opon mózgowych, nie potrafię przestać o tym myśleć.
– Wraca pani do tego? – Zapytał pan M., gdy mu o tym powiedziałam na wczorajszej sesji.
– Raczej to wraca do mnie. Cały czas – w tamtym momencie poczułam, że czas poszerzyć jego wiedzę o to doświadczenie z nagością oraz prysznicem i, choć opór kazał mi milczeć, po chwili ciszy zebrałam się w sobie, artykułując to, co tak mnie męczy.
– Takie były wtedy procedury… Liczyło się tylko to, żeby jak najszybciej umyć te dzieci – skomentował łagodnym tonem z wyczuwalnym smutkiem w głosie.
Reakcja terapeuty sprawiła, że poczułam się zrozumiana, a pytanie, które padło chwilę później, uprawomocniło moje emocje.
– Odczuwa to pani jako traumatyczne doświadczenie? – Pierwszy raz o to zapytał. Nigdy wcześniej nie zadał mi takiego pytania. Chyba widział, że było to dla mnie trudne.
Odpowiedziałam, że nigdy tak o tym nie myślałam. Raczej podchodziłam do tego na zasadzie „byłam chora, wylądowałam w szpitalu” i tyle. Jednak przyglądając się swoim emocjom po tylu latach, widzę, że to było coś więcej niż przykre doświadczenie, które przeżyłam i zapomniałam. Nie, nie zapomniałam tak zdrowo i zwyczajnie. Ja to wyparłam, a mówiąc o tym na sesji, zdaje się, że otworzyłam puszkę Pandory. Nie potrafię wyzbyć się wrażenia, że jestem małym, nagim dzieckiem, które pragnie zwinąć się w kulkę i wcisnąć w najgłębszy i najciemniejszy kąt, by tylko pozostać niezauważonym.

Czyżby tamto doświadczenie to był mój zły dotyk?

384 Ogółem 1 Dziś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.