864 – terapia borderline: lęk przed opuszczeniem

– Poświęcamy terapię, by mogła się pani oswoić z lękiem przed utratą ważnej dla pani, rzeczywistej relacji. Teraz pojawia się w pani lęk przed końcem terapii, ale bez niej sobie pani poradzi. A kiedy straci pani kogoś bliskiego, jak Mrówka czy rodziców, ból będzie naprawdę duży. I będzie musiała go pani przeżyć – powiedział pan M., chwilę wcześniej ponownie wracając do mojej rozpaczliwej wiadomości do niego, w której pisałam o samobójstwie.

Rozmawialiśmy o różnych sprawach. Potem jakoś zeszło na to, że zdarza mi się straszyć Mrówka samobójstwem.

– Oczywiście nieświadomie – stwierdził terapeuta. – A bywało i tak, że posuwała się pani dalej niż strasznie, prawda?
– I to nie raz – dodałam ze smutkiem.
– Ostatni raz odpaliło się to jakieś dwa tygodnie temu, prawda? Kiedy pani do mnie napisała.
Pokiwałam głową.
– Rozmawialiśmy o książkach dotyczących terapii behawioralnej. I co takiego się stało?
– Nie wiem… – odpowiedziałam z rezygnacją. Bardzo chciałam rozmawiać na ten temat, ale nie potrafiłam.
– Nie wie pani? Wtedy pani wiedziała, a teraz przestała?
Cisza.
– Kiedy przestała pani wiedzieć?
Milczenie. Długie milczenie. Układałam sobie w głowie, co chcę powiedzieć, ale byłam sparaliżowana. Nie potrafiłam się odezwać. Zablokowało mnie totalnie.
– Kiedy pani milczy, to tak, jakby dolewała pani oliwy do ognia. Lęk staje się silniejszy. Rozmawiając o nim, o tym, co się z panią dzieje, oswaja go pani.
Tak, rozumiałam to. Ale mimo wszystko…
Po długich minutach spędzonych w ciszy, w końcu udało mi się coś z siebie wydusić.
– Ten lęk pojawia się nie tylko w kontekście samego faktu zakończenia terapii. I nie tylko w odniesieniu do rozmowy o zakończeniu. Paraliżuje mnie on na samą myśl, że mogłabym o tym rozmawiać – wyznałam w końcu z niemałą ulgą, że się odezwałam.
– Właśnie dlatego ustaliliśmy tak odległy termin, żeby miała pani czas, aby się z tym lękiem oswoić. Poświęcamy terapię… – i tak dalej.

Szczerze?
Czuję się koszmarnie. Chce mi się płakać, krzyczeć. Nie chcę tego. Nie chcę niczego poświęcać! Jest we mnie ogromny bunt, a jednocześnie rezygnacja. Chęć ucieczki i rozpaczliwych prób utrzymania tej relacji. Chcę się upić. I pociąć. A najlepiej jedno i drugie. Chcę atakować pana M. i wykrzyczeć mu, że bez niego sobie nie poradzę i będzie winny mojemu samobójstwu. Mam ochotę wysłać kolejną wiadomość, która będzie ociekać desperackimi szantażami. Póki myślę racjonalnie – nie zrobię tego. Boję się jednak, że znów nad sobą nie zapanuję. Że przez lęk zaleje mnie fala przeraźliwych emocji, z którymi nie będę sobie umiała inaczej poradzić.

Jednocześnie jestem na siebie zła i roztkliwiam się nad sobą. Muszę i potrzebuję dogłębnie przepracować ten problem. Ale nie potrafię.

1045 Ogółem 2 Dziś

1 myśl w temacie “864 – terapia borderline: lęk przed opuszczeniem

  1. „W tej chorej walce z samą sobą, stanęłam po złej stronie.
    Zamiast przezwyciężać słabości – niszczę siebie, z wściekłą
    irytacją opluwam swoje imię, z bezsilną rezygnacją zabijam
    w sobie resztki człowieka. Stanęłam po złej stronie – sama
    sobie jestem wrogiem…”
    co tu dodać? gdy się lepiej masz, walisz mocniej 🙁
    chcesz odezwij się, zajrzę do poczty;

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.