870 – terapia borderline: niezgoda na milczenie?

Przez pierwsze dziesięć minut sesji mówiłam sporo. W końcu miałam do opowiedzenia dwa tygodnie. A potem nagle zapadła cisza, podczas której próbowałam przekonać siebie do poruszenia tematu zakończenia terapii. Jednak usta zawzięcie się nie otwierały.
I nagle, ku mojemu zaskoczeniu, pan M. powiedział coś dziwnego.
– Milczeć będzie sobie pani w domu.
Nie zszokowały mnie te słowa i nie zezłościły. Bardziej zdziwiły. I to do tego stopnia, że spojrzałam na niego i zapytałam:
– Proszę?
Choć doskonale usłyszałam, co powiedział. On jednak spokojnie powtórzył.
– Milczeć będzie sobie pani w domu.
Nagle poczułam silny przymus mówienia. Nie potrafiłam jednak przełamać oporu. Odezwałam się dopiero po dłuższej chwili.
Oczywiście tematu zakończenia terapii nie udało mi się podjąć. I mam wrażenie, że robię dokładnie to, czego robić nie powinnam. Zmieniam ostatnie miesiące terapii w odliczanie do jej końca, zamiast wykorzystać ten czas na przepracowanie najbardziej palących problemów. Wydaje mi się, ku mojemu rozczarowaniu i złości, że gdy nadejdzie ostatnia sesja, nie będę miała przepracowanego lęku przed opuszczeniem przez pana M. I wyjdę z tej terapii bardzo pokiereszowana.
Zupełnie nie wiem, co zrobić. Lęk przed mówieniem o tym tak mnie paraliżuje, że nie jestem w stanie poruszyć tego tematu. A wiem, że bardzo tego potrzebuję. Jednak kiedy na sesji sobie o tym pomyślę, oblewa mnie pot, zasycha w gardle, w oczach pojawiają się łzy i chcę stamtąd uciec, wrócić do domu, wskoczyć do łóżka i nakryć się kołdrą łącznie z głową. W swojej dziecięcej części umysłu zniknąć – bo przecież skoro ja nic nie widzę, to znaczy, że mnie nie ma.

Jak mam się przełamać, by wnieść to na sesje? By zacząć o tym rozmawiać? Gdyby tak pan M. pociągnął mnie za język… jak chociażby kiedyś z seksem, o którym nauczyłam się rozmawiać, choć jest to wciąż niekomfortowe…
Tak bardzo pragnę jego pomocy w tym zakresie. Ale nie potrafię o nią poprosić.

Czuję się taka beznadziejna!

712 Ogółem 24 Dziś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.