905 – szukanie pozytywów

Wróciłam do leków. Dziś pokornie łyknęłam antydepresant i neuroleptyk. Odstawiłam tabletki, bo pragnęłam sobie zaszkodzić. Ale przecież już nie chcę.

Pracuję od rana. Zapewniłam kontrahenta, że będę w tym tygodniu siedzieć tyle, ile będzie trzeba. Mam obsuwę z projektem i muszę nadrobić zaległości.

Na dworze tak pięknie. Słońce ogrzewa powietrze, które wpuszczam do pokoju przez uchylone okno. Ten zapach nadchodzącej wiosny… Cudny!

Muszę opracować plan na najbliższą przyszłość. Jednym z punktów będzie na pewno robienie ćwiczeń z tych wszystkich podręczników dla pacjentów, w które się zaopatrywałam przez ostatnie lata. Pan M. mnie do tego namawiał, ale jakoś nie potrafiłam się za to zabrać. Teraz jednak postanowiłam to nadrobić.

Staram się szukać pozytywów obecnej sytuacji.
Na pewno zaoszczędzę ponad tysiąc złotych miesięcznie, który wydawałam na terapię.
No i mogę spokojnie czekać na wiosnę! Moją ulubioną porę roku. W tym roku miała być przeklęta, kojarząca się z opuszczeniem, porzuceniem, zakończeniem terapii i rozstaniem. Ale tak nie będzie. Zatem można na nią czekać z takim utęsknieniem, jak co roku!

Próbuję też zmienić nastawienie do wyjazdu Mrówka. Tłumaczę sobie, że to tylko tydzień, a komu jak komu, ale jemu należy się odpoczynek. Jak zwykle w kryzysie, nie myślałam o nim i o tym, jaką krzywdę mu robię. Ile musi go kosztować moja autodestrukcja. Tak więc, życzę mu dobrej zabawy i nabrania dystansu do ostatnich wydarzeń. Niech nabierze sił podczas samotnych, pieszych wędrówek i wraca do domu wypoczęty.

579 Ogółem 23 Dziś

1 myśl w temacie “905 – szukanie pozytywów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.