Category Archives: codzienność

654 – urlop

Od wczorajszego wieczoru jesteśmy u moich rodziców.
Obudziłam się dziś o wpół do ósmej. Wzięłam zeszyt z Bestsellerem i popijając kawę, machałam długopisem nad kartką. Nic nie napisałam. Ani słowa.
Zaczęłam za to czytać. Siedziałam sobie na huśtawce na tarasie i pochłaniałam książkę „Polscy seryjni mordercy”.
Rano byliśmy na długim spacerze w lesie. Pod wieczór byliśmy w lesie na rowerach.
Czuję, że tu wypocznę. I odżyję psychicznie.
Tylko żebym jeszcze mogła pisać…

650 – zarwana nocka

No kto by pomyślał… Wiecie, dlaczego zarwałam noc? Nigdy nie zgadniecie!
Ja, która nie przepadam za konsolą i grami, grałam z Mrówkiem w GTA do trzeciej nad ranem! Tak mnie to wciągnęło. Nie posądzałam się o to. Co innego zagrać jeden, dwa meczyki w Pro Evo, a co innego jeździć po mieście, strzelać do ludzi i kraść samochody. A jednak. Spodobało mi się.

Nastrój trochę lepszy. Niemniej jednak wciąż nie mogę się doczekać sesji, a to jeszcze tydzień.

We wrześniu urlop. Nareszcie! Może skończę pisać Bestseller? Ostatnio pisanie mi nie idzie.

Zaakceptowałam projekt banneru reklamowego w Charakterach. Opublikują go w połowie września.

A już na dniach… Ruszy przedsprzedaż papierów w Empiku z dostawą do domu!

647 – nieznaczna poprawa

Piszę, żebyście się nie martwili. Jest nieznaczna poprawa. Myśli samobójcze odpuściły, nie okaleczam się. Czekam niecierpliwie na sesję.
Próbuję pisać Bestseller. Posuwam się powolutku do przodu.
Ale powiem Wam, że zgłupieć można od tych ciągłych wahań nastroju. Raz latam pod niebiosa, by za chwilę szykować sobie pętlę na szyję.

645 – zawalił się świat

Zwalił mi się na głowę cały świat. Życie leży na wznak i ma wszystko w dupie.
Nasz związek to fikcja. Suma frustracji, lęków i złych emocji.
Ostatnio najczęściej przytula mnie łózko. Poduszka spija litry łez. To jedyni przyjaciele.
Zabrał mi Lorafen. Przecież bez niego nie funkcjonuję. A raczej funkcjonują wszystkie lęki i najgorsze mechanizmy.
Wczorajsza rozmowa smsowa z terapeutą. Tak mi wstyd. Po co napisałam, by porozmawiał z moim psychiatrą? Co by to miało dać?
Obiecałam panu M. że się nie zabiję. Trudna to była obietnica. Ale zamierzam jej dotrzymać. Będę się starać. Z całych sił.
Inaczej się ma rzecz z okaleczaniem… Za późno.
Czuję się niepotrzebnym nikomu śmieciem. Pierdolonym zerem, dla którego szkoda tlenu.
Chciałabym krzyczeć: POMOCY! Ale wiem, że odpowie mi tylko echo.

640 – skończyło się kozaczenie

No i skończyło się kozaczenie. Dobry nastrój prysł jak bańka mydlana. Nie to, żeby była tragedia. Co to, to nie. A jednak łzy cisną się na oczy. Łzy suche.
Na słuchawkach reggae. Pod palcami klawiatura. Cholerna praca. Obecny projekt jest bardzo uciążliwy.
Dziś spałam dwanaście godzin. Mrówek obudził mnie tuż przed południem. Nie ruszyłam przed pracą żadnej z książek.
Właśnie, książek. Nie zaczęłam pracy nad czwartą częścią Młodego boga. Zrobię to w najbliższych dniach. Okazało się bowiem, że nie mam gotowego pliku do wydruku. Muszę pozbierać materiały i przenieść do edytora. Niemniej jednak, książka ukaże się w przyszłym roku. To mogę Wam obiecać. Czy na papierze? Będę rozmawiać z wydawnictwem.

634 – premiery

 

okładka Borderline: Autoterapia

Premiera Borderline: Autoterapia, czyli już 6.10.2018!

„Borderline: Autoterapia, czyli o sprawach poważnych z solidną dawką autoironii” Anki Mrówczyńskiej to książka autobiograficzna.

Autorka zadebiutowała dziennikiem „Młody bóg z pętlą na szyi”, w którym zdaje relację z blisko sześciotygodniowego pobytu na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego. Książka okazała się sukcesem polecanym przez czołowe portale i magazyny psychologiczne oraz psychiatryczne. Tym razem autorka pokazała, że potrafi nie tylko bardzo realistycznie opisać swoje życie wewnętrzne i ogrom cierpienia, jakiego doświadcza. Ma również ogromny dystans do siebie i swoich problemów. Cięty, autoironiczny język jednej z bohaterek – Autorki, konstruktywnie wyraża złość na samą siebie.

Mrówczyńska porusza takie problemy, jak lęk przed bliskością, tendencje samobójcze, samookaleczenia, czy nałogi. Rozbicie dialogu wewnętrznego na kwestie trzech różnych bohaterek w sposób bardzo plastyczny ukazuje, jak trudne jest życie z zaburzeniem osobowości borderline. Z drugiej strony jednak umożliwił on wprowadzenie elementów humorystycznych. Świadomość głównych bohaterek, że są tylko postaciami powieści, pozwala im na komentowanie procesu pisania książki i rozluźnianie atmosfery podczas rozmów na trudne tematy.

 

 

 

okładka Uśpiona

 

Premiera Uśpionej 26.11.2018.

„Uśpiona. Który to wariant rzeczywistości?” to brutalny i mroczny thriller psychologiczny,
pełen nagłych zwrotów akcji. Stopniowo poznajemy kolejne postaci, które wydają się być ze sobą niepołączone. Nic bardziej mylnego.
Dlaczego prokurator PRL ściga ukrywającą się dziewczynę? Kto zabił rodziców Jagody? Jak Bromski stał się bezwzględnym psychopatycznym pedofilem? Czy Andrzej zemści się na prokuratorze? I w końcu, który
wariant rzeczywistości okaże się tym prawdziwym?

606 – powrót młodego boga

Uwaga! Młody bóg powrócił! Znów mogę przenosić góry! Rozsadza mnie od środka szczęście i energia. Choć, jakby ktoś spojrzał na mnie z boku, mogłoby mu się wydawać, że jestem nieszczęśliwa. Cóż, tak już mam.
Ostatnie dwa dni nie piszę – wena poszła w las. Ale nie marnuję czasu. Przepisuję na komputerze to, co mam.
Boję się poniedziałkowej sesji. Po ostatniej nie mogłam do siebie dojść przez dwa dni. Ale nic to. Nie dam się!
I Wy nie dajcie się! I trzymajcie się!

599 – relaks

Korzystając z brzydkiej pogody wskoczyłam do czekoladowej kąpieli z pianą. Czas się zrelaksować po tygodniu pracy. Ale tu ślicznie pachnie!

Jeśli chodzi o pisanie, zrobiłam sobie przerwę. Przepisuję to, co mam, czyli jakieś pół książki. Znów nie będzie zbyt długa. No cóż, taka cecha moich tworów. Przy okazji porządkuję chronologię, dopracowuję szczegóły i ujednolicam fakty. To też praca twórcza!

Rozmawiałam z wydawnictwem. Nakłady Uśpionej i Autoterapii będą po minimum 1000 egzemplarzy. Także spokojnie, dla każdego starczy!
Jeszcze trzy miesiące i wezmę do ręki swoje pierwsze papierowe książki! Nie mogę się doczekać aż staną na honorowym miejscu na półce. Tak na marginesie, muszę sobie kupić jakiś regał.

Miłego weekendu, Kochani!