Category Archives: twórczość

690 – wieści z frontu

Przychodzę, żeby Wam powiedzieć, że u mnie już dobrze. Od tygodnia jestem na sertralinie 250mg i to postawiło mnie na nogi.
Sporo pracuję i czytam. Z pisania na razie nici – brak weny czy czegoś tam. Myślę, jak dalej mają potoczyć się losy bohaterów i jakie piekło im zgotować, hehe.
Za sześć dni premiera „Uśpionej”! Nie mogę się już doczekać pierwszych recenzji, choć z drugiej strony bardzo się ich obawiam. Oby nie było, jak ostatnio…
Jedenaście dni do spotkania autorskiego, a mi już na samą myśl trzęsą się ręce. Bardzo chcę się z Wami spotkać, ale lęk przed ludźmi i rozmową mnie paraliżuje. Mam nadzieję, że nie obrazicie się, jeśli wezmę Lorafen? Chciałabym, abyśmy wszyscy dobrze się czuli podczas spotkania. A kto wie, może będą kolejne w innych miastach?
Znów zaczęłam się przestawiać ze wstawaniem. Już nie podrywam się o siódmej z łózka. Budzę się bliżej dziesiątej. Chodzę spać później. Chyba niezbyt mi to odpowiada… Lubiłam to poranne czytanie lub pisanie przed pracą.
Jeśli chodzi o „Bohemę”, nie mogę się jeszcze zdecydować, jaki gatunek to będzie. Na pewno psychologiczny, ale czy dramat, czy thriller? To się jeszcze okaże.

689 – byłam w ciąży!

Nie no, to był tylko sen. Pojebany sen.

Byłam w ciąży i wzięłam tabletkę wczesnoporonną. Ssałam ją w ubikacji. Nagle zaczęłam krwawić. Spanikowałam. Czyżby tabletka już zadziałała?
Poroniłam. Urodziłam sporego, martwego niemowlaka. Spojrzałam na tego zakrwawionego człowieczka ze łzami w oczach i wyszeptałam „Anulka”… To byłam ja! Urodziłam sama siebie!

Po przebudzeniu sporo na ten temat myślałam. Doszłam do wniosku, że ten niemowlak to moja twórczość. A tabletka to ten cały hejt i krytykanctwo. Jeśli będę je brać tak do siebie, stracę to, co dla mnie najcenniejsze.

687 – spotkanie

Wczorajszy dzień i wczorajsza krytyka moich książek uświadomiła mi jedno. Chyba jeszcze nie jestem gotowa na spotkanie autorskie.
Bo co, jeśli pojawi się na nim ktoś, kto podda w wątpliwość jakość moich powieści? Jeśli je skrytykuje? Przecież ja się rozpłaczę i stamtąd ucieknę.
Jestem bardzo słaba psychicznie. Nie potrafię z godnością wziąć krytyki na klatę.
Nie wiem… Nie wiem, co robić…

Muszę koniecznie poruszyć ten temat na jutrzejszej sesji.
Wysłałam wczoraj rozpaczliwego SMS do Pana M. Nie odpisał. Ostatnio pytałam, czy jest zły o te wiadomości. Powiedział, że nie. Ale to, że wczoraj nie odpisał, odebrałam jako karę za SMS w sobotę.
Czuję się taka beznadziejna…

686 – krytyka

Powinnam się już na nią uodpornić. Ale nic z tego. W dalszym ciągu krytyka sprawia, że nie chce mi sie żyć. Usłyszałam, na podstawie fragmentu, że moja powieść to szmira i jest wątpliwej jakości. Dodatkowo osoba to twierdząca ma zniechęcać do kupowania moich książek.
Powinnam to olać. A siedzę i płaczę. Napisałam kolejnego rozpaczliwego SMS do Pana M., choć przecież jest sobota i też na pewno chce odpocząć.
Cały dzisiejszy dzień spędziłam w łóżku. Nie chcąc, nie potrafiąc wstać i żyć.
Czuję, że straciłam sens życia. Że straciłam wszystko.

676 – wywiad

Wczoraj udzieliłam przez Skype wywiadu dla Hellozdrowie.pl.
Byłam tak zestresowana, że obudziłam się o 6:00 i nie mogłam już zasnąć. O 10:30 zadzwonił Skype.
Okazało się, że nie taki wywiad straszny, jak go lęk maluje i rozmowa przebiegła w miłej atmosferze.
Jestem z siebie dumna! Dałam radę!

PS. Wczoraj nastąpił mój coming out i pokazałam swoje zdjęcie w grupie Anka Mrówczyńska – autor!

674 – znam już termin spotkania z Czytelnikami!

Kochani, ustaliliśmy z Wydawnictwem, że spotkanie odbędzie się 1 grudnia o 15:00. Adres: ul. Wystawowa 1, Wrocław. Zapraszam wszystkich serdecznie!

A co u mnie?
Rzucam palenie. Dziś trzeci dzień bez fajki (wczoraj spaliłam jedną, taki wypadek przy pracy).
Oprócz tego jest we mnie smutek. Pan M. tłumaczy mi, że ten smutek będzie się pojawiał i to nic niezdrowego. Ale ja za każdym razem wpadam w panikę, że wraca kryzys. Chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję.
Za oknem szaro, buro. Tak samo czuję się ja. Coś we mnie pada, w środku. Nie łzy, ale jest źle.
Dużo myślę o Targach. O tym, że Was poznam. Że Wy po tylu latach poznacie mnie. Z jednej strony jestem bardzo podekscytowana, ale z drugiej… bez Lorafenu się nie obejdzie.

Do zobaczenia we Wrocławiu!

671 – spotkanie z Czytelnikami

Dziś dostałam od Wydawnictwa propozycję – udział w Targach Książki, na których miałabym podpisywać książki i spotkać się z Czytelnikami.
W pierwszej chwili stanowczo się zaparłam, że nie pojadę. Ale po chwili zaczęłam się zastanawiać.
I na tym temacie upłynęła cała dzisiejsza sesja.
– Pani Aniu, nie robi pani tego dla siebie, tylko dla Czytelników. Oni kupują pani książki, a pani chce ich odtrącić i zignorować – pan M. zaczął na wstępie, uprzedzając moje pierwsze „ale”.
– Rozmawiałam z taką jedną dziewczyną, ona też wydaje. Powiedziała mi, że te spotkania dają jej zastrzyk pozytywnej energii.
– To na pewno. Pani doświadczenia z ludźmi są złe. Spodziewa się pani po nich krytyki, ataku, agresji. A tam będą ludzie życzliwie do pani nastawieni.
– Niby wiem…
– Widać, że chce pani tam pojechać. Tylko boi się pani, bo patrzy przez pryzmat dawnych doświadczeń. To jest okazja do skorygowania tych doświadczeń.
– Kiedyś bym tego nawet nie brała pod uwagę.
– Tak, jak kiedyś nie wyobrażała sobie pani, że może się tu w gabinecie czuć dobrze, prawda? Że może być pani zadowolona z siebie.
– To prawda…
Zamyśliłam się na dłużej.
– O czym pani myśli?
– Próbuję sobie wyobrazić, że tam jestem. Ale jakoś nie potrafię.
– Kiedyś nie potrafiła sobie pani wyobrazić, że będzie normalnie rozmawiać. I tak było, prawda? A teraz milknie pani tylko, jak poruszamy trudne tematy.
Miał rację. Dużo się pod tym względem zmieniło. Ja się zmieniłam.
– Najwyżej wezmę Lorafen – zaśmiałam się.
Terapeuta stwierdził, że to dobry pomysł. I nieustannie powtarzał, że nie robię tego dla siebie, a dla innych. Żeby innym sprawić przyjemność. Podkreślał też, że to ważne, bo nie skupiam się tylko na sobie.

Tylko… Czy jechać? Czy dam radę?

670 – zabrakło Autoterapii!

W Empiku zabrakło Autoterapii! W PWN tak samo.
Ale nie martwcie się, Wydawnictwo planuje dodruk. Poza tym książkę można jeszcze kupić m.in. na Allegro, Bonito.pl i w księgarni Wydawnictwa.

A co u mnie?
Po kilku dniach intensywnego szczęścia nadszedł smutek. Nie wiem, czym jest spowodowany. Sesja dopiero w czwartek. A mnie tak bardzo nie chce się pracować…