Category Archives: twórczość

520 – weno wróć!

Od czwartku mam wolne.
Zdążyłam w tym czasie przeczytać „Anioły jedzą trzy razy dziennie” Grażyny Jagielskiej i zamówić kolejne dwie książki, które najprawdopodobniej też połknę na raz. Jestem głodna czytania. Zaniedbałam tę dziedzinę życia. Czas to nadrobić.
A teraz?
Siedzę z parującą czarną kawą i wydrukiem „Uśpionej” przed sobą. Zaczęłam czytać.
Plan jest taki, by zamiast dwóch części po 150 stron wydanej książki, dopisać po prostu część dalszą i nie pozostawiać czytelnika z ogromnym niedosytem, co usłyszałam od moich prerecenzentów.
Tak bardzo brakuje mi pisania! Weno, wróć łaskawie pod mój dach.

517 – coś dobrego

Terapeuta często pyta, czy robię dla siebie coś dobrego. Ostatnio był z tym duży problem. Cały czas wypełniała mi praca zawodowa. Od dawna nie piszę. Może po prostu potrzebuję przerwy?
Dziś jednak postanowiłam zrobić dla siebie coś naprawdę dobrego.
Rosnąca sprzedaż, dobre recenzje i mnóstwo pytań od Was o wersję papierowe moich książek dały mi motywację i kopa.
Dziś w końcu usiadłam i wysłałam e-maile do trzech wydawnictw specjalizujących się w literaturze psychologicznej.
I czekamy…
Autorskich praw majątkowych dalej nie chcę oddawać, co stanowi duży problem. Gdyby nie to, już dawno te trzy tytuły stałyby na półkach księgarń. No cóż. Może jednak w końcu się uda?

516 – rekomendacja „Autoterapii” w magazynie „Charaktery”

Rozmawiała Autorka z Mrówczyńską

W świecie, gdzie coraz trudniej o bliskość, gubimy tę najważniejszą, podstawową – relację z samym sobą. Książka pokazuje, jak drogą starć, kłótni i przeprosin można tę relację odbudować.

Anka Mrówczyńska – lub po prostu Mrówka, jak pisze o sobie na swojej stronie – od lat boryka się z zaburzeniami osobowości borderline, z nasiloną autodestrukcją, nawrotami depresji i tendencjami samobójczymi, czego nie tylko nie ukrywa, ale wręcz czyni tematem swoich książek. Do tej pory ukazał się cykl Młody bóg z pętlą na szyi, a teraz Borderline: Autoterapia. Autorka pokazuje umysł osoby z zaburzeniem borderline jako gabinet psychologiczny.
Okładka W Borderline opiekuńczy „Psycholog” i spragniona ciepła „Mrówczyńska” prowadzą rozmowę terapeutyczną, którą sarkastycznie komentuje „Autorka”. Pojawiają się również poboczne postaci, obrazujące stany umysłu osoby z borderline. Każdy rozdział opowiada o innym aspekcie zaburzeń – o złości, smutku, niskim poczuciu wartości, autoagresji.
Dużą wartość książki jest język. Bywa on szorstki, np. „Łapiesz za żyletkę i heja! Chlastasz się jak idiotka!„. Jednak z mojej perspektywy lekarza psychiatry jest to adekwatne odzwierciedlenie sposobu, w jaki pacjenci z rozpoznaniem borderline wyrażają się i myślą na swój temat. Czytelnik z borderline może poczuć się w świecie książki Mrówczyńskiej swojsko i przy okazji dowiedzieć się czegoś na temat mechanizmów działających w tym zaburzeniu – samopotępienia, autoagresji, problemów z ekspresją złości, nadmiernej reakcji na krytykę. Wyjaśnienia oferowane przez postać „Psychologa” są wypowiadane łagodnie i ciepło, w sposób czytelny i zgodny ze współczesnymi teoriami psychologicznymi. Natomiast „Autorka” wrzeszcząca na „Mrówczyńską” dosadnie obrazuje to, co psychologowie nazywają kierowaniem złości na siebie albo krytycznym superego.
Czytelnik jest świadkiem samooskarżeń, zmiennych nastrojów oraz prób samoukojenia, które ścierają się ze sobą nieustannie. Żywość języka sprawia, że książkę czyta się lekko i szybko, a jej ogólny wydźwięk jest pozytywny. Mrówczyńska pokazuje bowiem, jak metodą starć, kłótni i przeprosin buduje się relację z samym sobą.
Jak dowodzą badania, głównym czynnikiem leczącym w psychoterapii – niezależnie od nurtu, w jakim terapeuta pracuje i jakich narzędzi używa – jest relacja z drugim, rozumiejącym człowiekiem – terapeutą. Jak pisze sama Autorka, książka nie zastąpi terapii, może jednak ułatwić zwrócenie się po profesjonalną pomoc terapeutyczną.

Autor: Katarzyna Szaulińska

Źródło rekomendacji: Magazyn psychologiczny „Charaktery” 9/2017, charaktery.eu

515 – pierwsza sesja od prawie miesiaca

Okropnie się bałam. Paraliżujący lęk kazał nogom zawrócić. Nie dotrzeć do gabinetu.
A jednak. Nie było tak źle. Mówiłam. Opowiadałam, czasem robiąc dłuższe przerwy.
– Jest pani smutna?
– Tak, chyba tak.
– Pomyślała pani o czymś?
– Nie. Tak po prostu. Bez racjonalnego powodu.
Bałam się, że będzie, jak na początku spotkań. Że będzie skrępowanie, wstyd, blokada. Ale nie było. A przynajmniej nie o takim nasileniu, jakiego się spodziewałam.
– Czyli były to trudne trzy tygodnie?
– Oj, tak.

Nastrój poprawiła mi za to lektura rekomendacji mojej „Borderline: Autoterapia, czyli…” w magazynie „Charaktery”. Otrzymałam zgodę na zamieszczenie jej u siebie. Zrobię to na dniach, dziś padam na pysk po pracy.

511 – kryzys zażegnany

Tak się przynajmniej wydaje. 0,5mg flupentyksolu na noc i 100mg sertraliny rano – ten koktajl postawił mnie na nogi. Nastrój się wyrównał, destrukcyjne myśli zelżały.
Przez ostatnie kilka dni moje oczy cieszył widok listy TOP 100 Empiku kategorii Psychologia. Oto dlaczego:

Top100 Empik

Dnie wypełnia mi praca zawodowa, której ostatnio jest sporo. Przynajmniej mam zajęcie.
Za tydzień wraca terapeuta. Boję się tego powrotu. Znów zamknęłam się w sobie.
Brakuje mi pisania. Choćby tu, na blogu. Rozważam powrót do pracy nad trzecią częścią Młodego boga – „Samobójstwo na raty”. Skoro na razie nie mogę się zabrać za beletrystykę („Uśpiona” czeka na poprawki, a „Bohema” na dalszy ciąg pisania), może jakoś pójdzie z autobiograficzną?
Chcę, marzę, by wszystko wróciło do normy. Chcę znów poczuć długopis w palcach i kartkę pod dłonią. Stawiać kolejne litery, zapełniając biel, czarnymi znakami.

507 – „Terapia u Doktorka”

Jak wspominałam, tydzień temu była premierą „Terapii u Doktorka”. Dziś e-booka można kupić również w Empiku.

Serdecznie zapraszam!

Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u Doktorka – KUP TERAZ w Empiku

„Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u doktorka” Anki Mrówczyńskiej to wspomnienia z pierwszej psychoterapii indywidualnej. Książka zawiera zapis 27 spotkań z terapeutą, które odbyły się na przestrzeni 10 miesięcy.

„Terapia u doktorka” jest znakomitym uzupełnieniem części pierwszej “Psychiatryk”, który polecany jest przez czołowe magazyny i portale psychiatryczne oraz psychologiczne nie tylko studentom studiów medycznych i psychologicznych, ale i wszystkim specjalistom zajmującym się szeroko pojętą ochroną zdrowia psychicznego. W “Terapii u doktorka” znajdziemy pogłębioną wiedzę na temat życia Autorki, przyjrzymy się objawom zaburzeń oraz poznamy przyczyny, dla których Anka przerwała współpracę z terapeutą. Choć początkowo go idealizowała, pewne sytuacje sprawiły, że go zdewaluowała i definitywnie zerwała relację przez SMS.

Jak przebiega leczenie osoby z zaburzeniem osobowości z pogranicza? Na jakie problemy musi być przygotowany terapeuta podczas sesji? Czego może spodziewać się pacjent? Na te i inne pytania znajdziemy odpowiedź w najnowszej książce Anki Mrówczyńskiej.

501 – reakcja na słowa krytyki

To, że jestem nieodporna na krytykę jest faktem powszechnie znanym. Jednak skala hiperreakcji na nią zadziwia nawet mnie.
Dostałam dziś link do recenzji „Autoterapii” w Kuźni Literackiej.
Po przeczytaniu, życie nagle straciło sens i przestałam pisać „Bohemę” w połowie zdania (wspominałam, że zaczęłam pisać nową?).
Recenzja zawierała słowa konstruktywnej krytyki. Czy więc był powód do dziecinnej reakcji? W tej wypaczonej wersji rzeczywistości, owszem – był. Bo komuś się coś nie spodobało! Skoro więc nie wszystkim się podoba, nie będę pisać wcale. I takim sposobem łzy w oczy, nos na kwintę i siedzę naburmuszona. No ręce opadają.
I co z tego, że na końcu recenzji znalazło się zdanie:
„Niemniej jednak lekkość pióra Mrówczyńskiej, umiejętność opisywania emocji, a w efekcie również wyjście poza temat swojej „poranionej psyche”, mogą zaowocować w przyszłości konkretną literacką karierą” – to nieważne.
Liczy się przecież tylko wyłapanie tego, co złe i spotęgowanie do granic absurdu.
I jak tu z tobą żyć, Mrówczyńska?

A tu link do recenzji:

Recenzja „Borderline: Autoterapia, czyli…” w Kuźni Literackiej

497 – twórczy szał

Jestem w twórczym szale. Piszę całymi dniami. I znów czuję, że życie jest tak piękne! Znów uśmiecham się do siebie. Znów kładąc się spać, nie mogę się doczekać pobudki. A po pobudce od razu łapię za długopis i kartkę.
I boję się. Tak bardzo się boję co będzie, jak skończę. Jestem w 3/4 „Majki”. Pisanie nieuchronnie zbliża się do końca i, jak to bywa, zbliża się kolejny kryzys. Ale najpierw krótka i bardzo intensywna euforia.
Kiedy nie piszę, nie umiem sobie znaleźć miejsca. Nie potrafię się odnaleźć w rzeczywistości. I wraca bezsens i poczucie straty.
Aż znów złapię za długopis i kartkę. Nie mogę, nie chce w życiu robić nic innego!

492 – do przodu

I znów to pisanie ratuje mi życie. No… Może ratuje życie to za dużo powiedziane. Ale odwraca uwagę od negatywnych emocji. Smutku szczególnie.
Wczoraj dostałam do akceptacji skład „Terapii u Doktorka”.
Również wczoraj doszłam z pisaniem do połowy „Majki”.
Pojawiają się kolejne recenzje „Autoterapii”.
Na pisaniu i czytaniu mija mi życie. Takie życie to dobre i znośne życie.