24 – nie da się tego opisać słowami

Czuję się, jakbym nienormalniała. Nie wiem. Nie umiem tego opisać.
Coś to miałam… Po coś sięgnęłam po telefon. Coś chciałam zapisać. Znów uciekło…
Odkąd zaczęłam brać leki, ustały derealizacje i depersonalizacje. Początkowo się ich bałam. Potem zaczęłam traktować jak dar.
Zabrakło ich.
Nie wróciły.
Jeszcze nie.
Ale czuję, że jestem na krawędzi. Ze to puka do drzwi. I biegnę. Żeby otworzyć.

Podziel się!

23 – sen

Jakiś tydzień temu skończyliśmy projekt. Wstawałam wtedy o jakiejś trzynastej.
Zakupy. Obiad. Praca do dwudziestej. Film. Jeden. Drugi. Spać.
Teraz wstaję czternasta-piętnasta. Zakupy. Obiad. Po obiedzie dwugodzinny odpoczynek w łóżku. Film. Jeden. Drugi. Spać.
Ostatnio przesypiam życie. Boję się tego, co mogę robić i czuć na jawie. Co mogę wymyślić. Gdzie mogą zawedrowac te chore myśli niepowstrzymywane w żaden sposób przez popularne tabletki na schizofrenię.
Premiera książki coraz bliżej. Coraz bardziej się boję. Może popełniłam błąd?

Podziel się!

22 – niestabilność?

Od dwóch miesięcy nie biorę neuroleptyka. Cały ten czas czułam się dobrze.
Od jakichś dwóch tygodni zaobserwowałam wzmożoną niestabilność.
Boję się.
Czy będę musiała wrócić do tabletek na schizofrenię?
A może to tylko stres.
Rozpoczęcie szkoły.
Pojawienie się książki w sprzedaży za dwa tygodnie…
Jak będzie?

Podziel się!

21 – agresja

Uwielbiam sobie wyobrażać, że jestem szczęśliwa. Marzyć.
Nie potrafię być szczęśliwa. Zaraz to niszczę.

Po dzisiejszej misji o kryptonimie szkoła byłam z siebie zadowolona. Cieszyłam się. Miałam dobry humor.
W drugiej części dnia byłam nerwowa. Wszystko mnie irytowało. Jednocześnie byłam smutna.

Zadziałałam agresywnie. Zniszczyłam coś dobrego. Swój dobry nastrój.

Podziel się!

20 – siedem lat zniknęło

Wiek metrykalny: dwadzieścia osiem.
Wiek organizmu: po czterdziestece – zapewne.
Na ile się czuję? Dwadzieścia jeden.

W listopadzie 2008 roku sploty pewnych okoliczności i wydarzeń spowodowały, że nastąpiło kilka pierwszych razy.

Pierwsza próba samobójcza, która wyszła na jaw.
Pierwszy pobyt na intensywnej terapii.
Pierwsza śpiączka.
Pierwszy pobyt w szpitalu psychiatrycznym.
Pierwszy raz rodzina ujrzała rąbek moich problemów.

Pamiętam to, jak dziś.

Mam dwadzieścia osiem lat.
Gdzie się podziało to siedem?

Podziel się!