89 – rano

7:24
Nie śpię. Już? Nie, jeszcze.

Kręcąc się z boku na bok przypomniało mi się to, co było rok temu. Robiłam wtedy w restauracji. Z wywalonym ozorem latałam na 6:10. Gdy wyleciał szef kuchni, a ja wprawiłam się trochę w swoich obowiązkach, wynegocjowałam z szefem 6:30. Choć przychodziłam 6:40.
– Tak mam busa. Nie moja wina.
Zaczęło się od piwka z ekipą. W czasie pracy rzecz jasna. Piwkowaliśmy coraz częściej. Dostawca jeździł nam po zaopatrzenie. Sam nie pił. Ale był pomocny.
Potem bez opróżnienia puszki nie wychodziłam do pracy. W torebce butelka po energetyku. W środku oczywiście procenty. Butelka była regularnie uzupełniana w ciągu dnia. Zdarzało się, że nie pamietałam jak wracałam z pracy.
Nie byłam wyjątkiem. Wszyscy chlaliśmy ostro robiąc po 10-12 godzin.
A szefa niech ch… w dupę strzeli. Cholerny oszust.

Podziel się!

88 – sny

Mam przerażające sny. Zazwyczaj nie są to sensu stricto koszmary. Jednak przepełnione są przemocą i agresją skierowaną nie tylko we mnie. Ludzie, zwierzęta. Okaleczają się w nich. Walczą na śmierć i życie. Zadają sobie ból. Znęcają się nad sobą. Bez wyraźnego powodu.
Moje sny. Wieczne poczucie zagrożenia.

Podziel się!

87 – wet za wet

Jak zwykle. Wszystko pękło jak bańka. Nagle. Niespodziewanie. Bez żadnego ostrzeżenia.
Słowa latały w powietrzu. Jak noże. Celowane w miejsca, gdzie rany wyrządzą najwięcej szkód.
Zaciekłość. Jak wściekłe psy. Prosto do gardeł. Wyrywajac serca. Jedno drugiemu. Wet za wet.
Trzaśnięcie drzwiami.
Tysiące pomysłów by skrzywdzić. Tym razem siebie samą. Jak przed chwilą siebie na wzajem.

Podziel się!