59 – ostateczność

Mam dość. Mam totalnie dość.
Siebie. Życia.
Brak zrozumienia. Poczucie winy.
Chcę spieprzyć do szpitala. Na miesiąc. Albo dwa. Znów być naćpana lekami. Żeby nie wiedzieć, co się ze mną dzieje.
Przed oczami rozorana łapa. I wisielcza pręga na szyi.
Rezygnuję z tej szkoły. Pierdolę.
Niemy krzyk w moich oczach. Usta w milczeniu zagryzione.
Nikt we mnie nie wierzy. Na pewno nie ja sama.
W bezsilności oczy przymkniete. Nie pamiętam, kiedy ostatnio uroniły łzę.
Rozpad. I zgnilizna. Na ścierwie tego ciała nie urośnie żaden kwiat.

Podziel się!

58 – burdel i rozpiździel

Burdel i rozpiździel. W głowie. W emocjach. Myśli właściwie brak. Tylko przymus by działać impulsywnie. Destrukcyjnie.
Łapy wciąż całe. I szyja nie nadwyrężona.
Najchętniej za namową terapeuty i psychiatry spieprzyłabym do psychiatryka. Choć byłaby to zwykła ucieczka.
W weekend szkoła. Sobota i niedziela po dziesięć godzin. Na co mi to było… Nie chcę tam iść.

Podziel się!

57 – sesja

– Dziś w nocy prawie nie spałam. Co chwilę się budziłam i nie mogłam z powrotem zasnąć.
– Myślała pani o czymś?
– Nie.
– A może denerwowała się pani przed sesją?
– Nie wiem… Wczoraj nic nie zjadłam. I wróciły mi myśli samobójcze.
– To może powinna iść pani na ten oddział?
– Nie mam ubezpieczenia.
– A co trzeba zrobić? Zarejestrować się jako bezrobotna?
– No chyba.
– Bo ja nie wiem jak mam z panią pracować, skoro chce się pani zabić.
– Ale ja nie powiedziałam, że chce się zabić. Tylko, że mam myśli samobójcze.

Podziel się!

56 – cmentarz

Byliśmy na nim w piątek. Pierwszego nie czułam się na siłach.
Znów siedzę przy rodzinnym grobie. Jak wtedy, gdy ućpana tabletkami przychodziłam tu pić piwo.
I piję. Znów.
Próbując złagodzić swój ból. Próbując sobie wmówić, że to nie czas, by tu dołączyć. Choć wcale nie mam myśli samobójczych.
Znicze, które zapaliliśmy w piątek, wciąż się palą. Wypalają.

Nigdy nie chciałam mieć grobu. Chciałam popełnić samobójstwo tak, by nikt nie znalazł mojego ciała.
Wiem, że to byłby cios dla rodziny. Dla najbliższych ważne jest, by móc zapalić znicz nad martwym ciałem członka rodziny.

Podziel się!

55 – psychiatra

– Dzień dobry, mówi Anka Mrówczyńska. Miałam zadzwonić.
– I jak tam pani Aniu?
– Coraz gorzej…
– Chce pani iść do szpitala?
– Nie…
– Dobrze… Ile tam pani bierze tego Ketrelu?
– 25mg. Pół tabletki rano i pół popołudniu.
– Dobrze, to proszę brać 25mg rano i tyle samo popołudniu. I proszę zadzwonić za tydzień.

Podziel się!