160 – wezwanie

Nocną ulicę otulało mdłe światło wysokiej latarni. Cisza.
W delikatny wiaterek wmieszał się mocniejszy podmuch. Ciszę przeciął martwy szelest liści. Pierwsze skrzypce w tym niespodziewanym koncercie odegrała huśtawka. Skrzypiąc złowieszczo w poszukiwaniu zbłakanych dzieci.
Okno otwarte. Usłyszała wezwanie.
Stając na parapecie rozpostarła ramiona jak skrzydła.
– Już lecę!…

Podziel się!

159 – myśli

Zazwyczaj problem autodestrukcji siedział zagnieżdżony głęboko w sferze emocjonalnej. Bezradna wobec swoich odczuć, często nie rozumiałam skąd biorą się myśli samobójcze.
Ostatnio udało mi się nabrać emocjonalnego dystansu wobec problemu unicestwienia siebie.
Od wczorajszego wieczora problem stanowią myśli. Racjonalne pragnienie przeznaczenia swojego ciała na pożywkę dla bakterii gnilnych.
Nie mam już siły…

Podziel się!

158 – inny wymiar

Od małego wolałam żyć w swoim własnym świecie. Ten zewnętnrzy, tak zwana rzeczywistość, mało mnie obchodził.
Im jestem starsza, tym bardziej się izoluję. Dochodzę do wniosku,że ten wewnętrzny świat jest lepszy. Że to w nim pragnę żyć.
Chcę tylko pisać. Poświęcić się temu w całości.
Właśnie tak chce żyć…

Podziel się!

157 – autodestrukcyjny dystans emocjonalny

Od wielu, wielu lat podejmuję próby zakończenia autoagresji i autodestrukcji. Zawsze zdecydowałam o tym racjonalnie, tkwiąc w silnym emocjonalnym związku z niszczeniem siebie.
Na poprzedniej sesji uświadomiłam sobie, że nabrałam trochę emocjonalnego dystansu do tego.
– O! To coś nowego. A jak pani poznała ten emocjonalny dystans?
– No na przykład spojrzałam na blizny bez tej dziwnej fascynacji.
Dziś pociągnęłam ten temat. Nie pamiętam, Kiedy ostatnio tyle mówiłam na sesji.
Jednak pojawił się lęk, pustka.
Wyobrażam sobie siebie, jako złożoną z wielu drewnianych klocków. Emocjonalnie usunęłam jeden z napisem „autodestrukcja”. Budowla stała się niestabilna. Zaczęła chwiać. Pojawił się luz między klockami, które teraz na nowo muszą się ułożyć, tworząc na powrót stabilną konstrukcję.
Pojawiają się myśli, by się skrzywdzić. Zmiana zawsze budzi lęk.
Potrzebuję teraz terapeuty jak nigdy wcześniej. Żeby utrzymać i wzmocnić tendencję zdrowienia.
Ale stare schematy każą wątpić. Uciekać.
Boję się…

Podziel się!