171 – leczenie borderline: złość się, na zdrowie!

– Psychicznie jest chyba trochę lepiej. Te myśli samobójcze trochę zelżały.
– Już ostatnio widziałem, że jest lepiej. Złościła się pani.
Spojrzałam na niego pytająco.
– Była pani bardziej energiczna. Miała więcej siły. Złość jest dobra.
Kolejne nieme pytanie w oczach.
– Złość, czy nawet frustracja, to siła, energia. Może być destrukcyjna, ale nie musi. Można ją obrócić na swoją korzyść. Przekuć w pęd ku zmianom. Tylko, że pani tego nie robi.
Zamyśliłam się.
– Jest pani przepełniona złością, agresją. I nie potrafi sobie z nią radzić. Często pani nawet nie dostrzega agresji w swoim zachowaniu. Tak, jak w przypadku milczenia czy izolowania się. Pani Aniu, drzemią w pani ogromne pokłady sił, ale nie potrafi pani z nich skorzystać. A często wręcz obraca je przeciw sobie. A tę siłę trzeba wykorzystać do zmiany. Potrzebuje pani nowych doświadczeń, wyzwań. Nie może się pani tak wycofywać z życia i być bierną. To panią zabija.

Podziel się!

170 – borderline vs. schizoidalne bierno-agresywne

Do tej pory myślałam, że moim głównym problemem są objawy borderline. Terapeuta coraz bardziej mnie uświadamia, że destrukcyjna jest dla mnie również bierna agresja. Cechy schizoidalnego też robią swoje.

Trudno jest mi być w kontakcie.
– Coś do pani mówię, a pani nie odpowiada, w żaden sposób się do tego nie odnosi. Milczy. Zupełnie, jakby ignorowała moje wypowiedzi. Jakby nie była pani w ogóle zainteresowana kontaktem.
Milczenie. Co miałabym odpowiedzieć? Bronić się, że to wcale nie tak? Nie musiałam.
– Ja wiem, że tak nie jest. Ale gdybym nie był świadomy przyczyn, mógłbym tak pomyśleć. Tak to wygląda z boku, dla otoczenia.
– Zapytałam Mrówka, czy moje milczenie i izolowanie się odbiera jako agresję. Potwierdził.
– I co pani na to?
– Zdziwiłam się. Tyle razy pan o tym mówił. Teraz Mrówek potwierdził pana słowa. Niby przyjęłam to do wiadomości…
– Ale?
– Jakoś trudno mi w to uwierzyć…
– Bo nie kojarzy pani bierności z agresją, prawda?
– Milczenie bardziej kojarzy mi się z uległością.
– Pani Aniu, musi pani sobie uświadomić, że ta bierność jest dla pani bardzo destrukcyjna.

Temat poruszamy prawie od początku. A ja wciąż nie potrafię pogodzić się z tym, że nie robiąc nic – jestem agresywna.
Po prostu. Zapadam się we własnym świecie. Znikam. Widać ciało, ale ja nie istnieję. Jak mogę tym krzywdzić?

Pisząc tę notatkę uświadomiłam sobie, że, co prawda, relacja z terapeutą powoli się pogłębia i coraz więcej na sesjach nawiązuję z nim kontakt, jednak jest to czysto intelektualne doświadczenie. Emocjonalnie jestem odcięta. Zarówno od niego – wprawdzie ufam mu i czuję się przy nim bezpiecznie, ale emocjonalnie jest mi zupełnie obojętny. Nie mogę powiedzieć, że go lubię albo jest mi bliski. Jak i od treści dialogów – mówiąc nawet o najboleśniejszych emocjach, przeżyciach, będąc w fatalnej formie, nie odczuwam emocji. Mówię, jakbym pisała książkę, zdecydowanie nie autobiograficzną.

Podziel się!

169 – „Bogini szaleństwa” – recenzja Młodego boga na „Rzecz o kulturze”

„Dużo odwagi musiała mieć Mrówczyńska, aby opisać i przekazać zupełnie obcym ludziom wszystko to, czego nie była w stanie opowiedzieć najbliższym. Ciekawe czy jej rodzice przeczytali tę książkę. Może to właśnie z niej dowiedzieli się o pobycie córki w psychiatryku. Pisarka wydarła ogromny kawał swojej prywatności i wystawiła go na światło dzienne, oddała na łaskę i niełaskę czytelników. Ryzykowne.”

Bogini szaleństwa – Rzecz o kulturze – recenzja „Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk””

Podziel się!

168 – ostateczność

Nie mam siły. Wiem – to nie nowość.

– Żyję ostatnio w jakimś zawieszeniu.
Terapeuta szczerze się roześmiał.
– A czy kiedykolwiek nie żyła pani w zawieszeniu?

Każdego dnia coraz trudniej wstać. Każdej nocy coraz trudniej zasnąć.
I tylko ból utwierdza mnie w przekonaniu, że wciąż żyję. Ból nieznośny. Dojmujący. Odbierający nadzieję. Pozbawiający złudzeń – że będzie dobrze. Kiedykolwiek.
Nawet łzy, zdradzieckie słone krople, znów zaczęły mnie nawiedzać. Nie przynosząc ulgi. Wypłakują resztki mocy.

Każdego dnia, coraz niżej nad moją głową, zawieszona ostateczność.

Podziel się!