192 – no głupia! Ubezpieczenie chciała!

Żyjemy w kraju absurdów.

Nigdy nie chciałam rejestrować się jako bezrobotna. Choć psychiatra wiercił mi dziurę w brzuchu na każdej wizycie.
– Pani Aniu, jak panią skierują do pracy, napiszę pani zwolnienie. Tylko proszę się ubezpieczyć.
– A jak mi każą grabić liście albo odśnieżać?
– Napiszę pani zaświadczenie, że grabie albo łopata w pani rękach to niebezpieczne narzędzie. Tylko proszę się ubezpieczyć.

– No dobra – pomyślałam. – Może warto spróbować?
Zaczęłam rozważać taką opcję.
Hehe w naszej kochanej Ojczyźnie? Nic z tego!
Mam podpisaną umowę o dzieło z wydawnictwem. Więc? Bezrobotna nie jestem! Ubezpieczenie? A po co komuś na umowie o dzieło ubezpieczenie? Nas to nie dotyczy. Rozwiązanie? Ubezpieczenie dobrowolne.
Gdzie tkwi problem?
Miesięczny koszt dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego znacznie przekracza sumę drobnych ze sprzedaży książki.

Po co nam artystom ubezpieczenie? Nas się choroby nie imają!
I uwielbiamy płacić sto procent za cholerne psychotropy…

Podziel się!

190 – info o książce

Rozmawiałam z wydawnictwem.
Druga część również będzie e-bookiem. Sorry, takie czasy.
Ale nie poddaję się. Nie spocznę, dopóki wszystkie moje książki nie będą wydane na papierze. Przypominam, że zarabiam na to, sprzedając wersje elektroniczne.
Najprawdopodobniej książka trafi do sprzedaży w okolicach wakacji. Przed podpisaniem umowy chcę jeszcze coś załatwić.
Trzymajcie kciuki!

Podziel się!