339 – psychiatra

Do psychiatry szłam po jakiś neuroleptyk. Prawdopodobny wydawał mi się powrót do Rispoleptu. – Pani chyba nie czuje za bardzo działania tej wenlafaksyny, prawda? – Nie bardzo. – Bo umówmy się, pani nie ma depresji, tylko depresyjne zjazdy w skutek zaburzeń osobowości. Nie ma teraz też tych samobójczych jazd, nie? – No nie. – Myślę, że powinniśmy spróbować schodzić z tej wenli. Co dziesięć dni 37,5mg mniej. – I do ilu mam zejść? – Do zera! Przełknęłam nerwowo ślinę, bo nie wierzyłam własnym uszom. – Już raz odstawiłam wszystkie leki. Okropnie się czułam. Te wszystkie lęki, objawy nerwicowe. – Pani … Czytaj dalej

Podziel się!

338 – terapia borderline: motywacyjnie

Przespałam się z emocjami po wczorajszej sesji. Pojawił się jakiś optymizm i zadowolenie z siebie w odpowiedzi na przełamanie lęku i wstydu. Choć te dwie emocjonalne przeszkody wciąż próbuję przełknąć. Wiem, że to, co robię, robię dla siebie, swojego dobra. Dodatkowo te wszystkie komentarze i prywatne wiadomości od Was dodają mi dużego kopa siły i wiary. Wiary, że to, co robię ma sens. Czasem, gdy chcę się poddać myślę sobie, że są osoby, które mi kibicują, obserwują moje postępy, wzloty i upadki. I czuję jakiś moralny obowiązek, by tych osób nie zawieść. Zrobiłam ze swojego leczenia proces publiczny i czuję, … Czytaj dalej

Podziel się!

337 – ułaskawienie

Wiadomość o możliwej karze śmierci dla Mrówczyńskiej była mocno przesadzona. Impulsywnie chciałam ją zniszczyć w reakcji na to, co dzieje się na terapii. Owszem, w swoim życiu niszczyłam i niszczę to, na czym mi zależy. Ale nigdy, przenigdy nie podniosłam i nie podniosę ręki na to, co tworzę. Nigdy nie potargałam ani nie skasowałam żadnego utworu. Nie wyrzuciłam nic w złości czy rozpaczy. Mrówczyńska jest bezpieczna. I jej książki są bezpieczne w oczekiwaniu na wydanie. Anka nie zostanie uśmiercona na pewno do czasu, gdy nie wyzdrowieję. Gdy razem z terapeutą nie uznamy, że mogę zakończyć terapię. A i wtedy będę … Czytaj dalej

Podziel się!

336 – terapia borderline: zwalczyć tego kaca

Po sesji poszłam na długi spacer. Nie napisałam sms, że rezygnuję z terapii. Po pierwsze wiedziałam, że byłaby to próba zniszczenia tego, co dziś osiągnęłam. Po drugie dobrze wiedziałam, co odpisze: – Porozmawiajmy o tym na sesji we wtorek. Poszłabym na nią. Nie tak, jak z przypadku poprzedniego terapeuty. A gdybym już tam była, pożałowałabym, że zadziałałam impulsywnie. – Wie pan… czasem, gdy pyta pan, o czym myślę, a ja odpowiadam, że o niczym… to nieprawda. Układam sobie w głowie jakieś zdanie, chcę coś powiedzieć, ale nie potrafię. – Potrafi pani, tylko to bardzo trudne. Ma rację. – Jest w … Czytaj dalej

Podziel się!

335 – terapia borderline: jeszcze nigdy…

To było… To była… Jeszcze nigdy nie otworzyłam się tak bardzo. Powiedziałam o wszystkim. Łącznie z tamtym snem. I już czuję kaca moralnego. I chcę to wszystko zniszczyć. I napisać terapeucie sms, że zrywam terapię, choć dopiero wyszłam z gabinetu…

Podziel się!

334 – śmierć Mrówczyńskiej?

Na poważnie rozważam uśmiercenie Mrówczyńskiej i zniknięcie z „życia publicznego”. Nie mam na to siły. Co by nie robić, wszędzie to samo: – Nie, nie tym razem, statut nie pozwala, to jest doskonałe, ale… Trzymam kciuki i życzę powodzenia! Nie jesteśmy zainteresowani, nie mamy takich funduszy – i tak w cholerne kółko. Jaki jest tego sens? A jaki koszt? Straty chyba przewyższają zyski i nie mam na myśli nic materialnego. Na cholerę komu ta Anka. Na cholerę mi? Rozmyć się. Rozłożyć ciało na atomy. Książki na litery. I zniknąć – jak pod słońcem mgła…

Podziel się!

333 – terapia borderline: bliskość

– Odczuwa pani silny lęk przed bliskością i musimy być przygotowani na to, że im bardziej będzie się pani czuła za mną związana, tym bardziej będzie chciała to zniszczyć. Co nie znaczy, że pani tej bliskości nie potrzebuje i nie pragnie – mówił terapeuta, a ja się z nim w pełni zgadzałam. Jestem świadoma zarówno lęku, jak i pragnienia bliskości, bezwarunkowej akceptacji, wypuszczenia terapeuty do najintymniejszych zakamarków swojego świata wewnętrznego. I myślę, że wczorajszy sen był tego potwierdzeniem. Nie bez powodu przyśnił mi się w noc poprzedzającą sesję. Nie bez powodu śnił mi się terapeuta, który kazał mi się zwijać … Czytaj dalej

Podziel się!

332 – z niedowagi w nadwagę

Kiedy dwa i pół roku temu zaczynałam leczenie ważyłam 45kg. Byłam zadowolona ze swojej figury, dbałam o siebie, zdrowo się odżywiałam. No dobra, może troszkę za mało jadłam, a Mrówek mówił, że wyglądam, jak wieszak – kwestia gustu. Miałam lekką niedowagę. Wystarczyło trzydzieści jeden miesięcy, by z niedowagi zapuścić się do nadwagi. Przy wzroście 161cm wyhodować 67kg żywej wagi. Nie mieszczę się już w prawie żadne ciuchy – i nie, nie będę kupować większych, bo siebie takiej nie akceptuje. Rzygać mi się chce, jak na siebie patrzę. A najgorsze jest to, że im bardziej chcę schudnąć, tym bardziej tyję…

Podziel się!

330 – terapia borderline: otworzyć sie, bardziej

Gdy usiadłam w gabinecie, dalej się trzęsłam po dzisiejszych snach. – Miałam koszmarną noc. Do tej pory nie mogę się uspokoić – zaczęłam drżącym głosem. – Ciekawe, co pani tak przeżywa. Ma pani jakiś pomysł? – Nie. Całą drogę na sesję układałam sobie w głowie to, co napisałam dziś rano. Chciałam się tym podzielić. Przeczuwam, że ten wyimaginowany terapeuta symbolizował prawdziwego. Nie potrafiłam jednak na ten temat powiedzieć ani słowa. – Jest we mnie ogromny niepokój. – A czym jest on spowodowany? – Nie wiem. – Pani Aniu, mam wrażenie, że ma pani jakieś wyobrażenie oczekiwań w stosunku do pani. … Czytaj dalej

Podziel się!