679 – cmentarz

Po pracy wypiłam piwo i wybrałam się na cmentarz. Siedzę przy rodzinnych grobach. Hipnotyzuje mnie mdłe światło zniczy. Cisza. Ciemność.
Trzy-cztery lata temu przechodziłam tu pić tanie wino. Myśleć o śmierci. Wtedy często słyszałam, że babcia z ciocią wołają mnie do siebie, a ich groby falują zapraszająco. Piłam więcej i więcej. By uciszyć tę głosy. Ale były coraz głośniejsze. Czułam, że to tu jest moje miejsce. W końcu wiele razy prawie wyprawiam się na tamten świat.
Czy ktoś by mnie opłakiwał? Rodzina – z pewnością. Reszta? A któż jeszcze wiedział o moim istnieniu?
A dziś?
Co bym po sobie zostawiła? Tysiąc zapisanych kartek?
W okolicach pierwszego listopada zawsze nachodzi mnie melancholia. Przecież tyle razy mogło mnie już tu nie być. To mnie zapalaliby znicze. Na myśl o mnie skraplałyby się łzy w oczach rodziny.
Póki co, żyję. Ale nad grobami bliskich znów słyszę ten szept:
– Chodź do nas. To tu jest twoje miejsce…

Podziel się!

678 – ta cholerna pustka…

Od wczoraj jestem na Lorafenie. Wróciła ta cholerna pustka. Wróciły pieprzone smutek i rozpacz.
Czyżby za dużo dobrego działo się ostatnio w moim życiu? Za dużo kroków oznaczających zdrowienie?
Udany wywiad, ujawnienie swojego wyglądu, sprzedaż papierowej Autoterapii, dobry nastrój i duma z siebie. Czyżby mój chory umysł zapragnął mnie ukarać, bo za dobrze sobie radziłam?
Łzy. Wcale nie przynoszą ukojenia. Rzeźbią w policzkach bolesne ścieżki. Wypalają oczy piekącym bólem. Tego bólu przecież nigdy za wiele w cholernym życiu.
Dlaczego? Dlaczego nie może być po prostu dobrze? Dlaczego trzeba odpokutować każdą dobrą chwilę?

Poprosiłam o spotkanie z psychiatrą. Doktorze, czy poradzisz coś mądrego? Wiem, co powiesz. Że było dobrze i musiałam to zniszczyć…

Podziel się!

677 – brak weny

Od jakiegoś czasu nie piszę. Nie mam weny. Tak bardzo mi tego brakuje. Czy to dlatego pojawił się smutek i bezsens?
Może. A może to kolejny nawrót? Może zbliża się kolejny kryzys? Chce mi sie płakać. Ale oczy suche. Oczy nie współpracują. Nie chcą skroplić tego smutku.
A może to brak słońca? Ciemno. Buro. Chciałoby się zawinąć w koc i przespać ten czas…

Podziel się!

676 – wywiad

Wczoraj udzieliłam przez Skype wywiadu dla Hellozdrowie.pl.
Byłam tak zestresowana, że obudziłam się o 6:00 i nie mogłam już zasnąć. O 10:30 zadzwonił Skype.
Okazało się, że nie taki wywiad straszny, jak go lęk maluje i rozmowa przebiegła w miłej atmosferze.
Jestem z siebie dumna! Dałam radę!

PS. Wczoraj nastąpił mój coming out i pokazałam swoje zdjęcie w grupie Anka Mrówczyńska – autor!

Podziel się!