850 – terapia borderline: przepoczwarzenie

Ciężar i trud wczorajszej sesji się opłacił. Przepoczwarzył się dziś w dobry nastrój, poczucie lekkości i zadowolenia z siebie. A do tego zaowocował. Czym, zapytacie? Do tej pory nie mogę przestać myśleć o tym, o czym rozmawialiśmy. Ale dzięki temu doszłam do trzech, bardzo ważnych dla mnie wniosków. Wszystkie dotyczą ojca. Podejrzewałam, że złe relacje z nim miały duży wpływ na moje zaburzenie, ale nie sądziłam, że to wszystko się tak łączy, a według mnie wszystko złożyło się w całość, stało się jasne i przejrzyste. Autoagresja, autodestrukcja, tendencje samobójcze, nieszczęśliwa, trwająca ponad pół życia miłość do Marka, lęk przed bliskością, … Czytaj dalej

Podziel się!

849 – terapia borderline: wstrząśnięta, ale czy nie zmieszana?

Siedzę i płaczę nad sobą. Nad tym, co chciałam zrobić. To była bardzo trudna sesja. Po wyjściu z gabinetu musiałam przysiąść na ławce przed klatką. Było mi tak ciężko i byłam tak wstrząśnięta, że musiałam zapalić fajkę i posiedzieć kilkanaście minut, by w ogóle dać radę dojść do domu. A co mnie tak rozwaliło? Gdy usiadłam na fotelu, pan M. zapytał, co się ze mną działo od ostatniej sesji. Nie wiedziałam, jak to ubrać w słowa, więc po prostu powiedziałam, że naprawdę niewiele brakowało, żebyśmy się już nie spotkali. Po tym wyznaniu dosłownie odjęło mi mowę. W jednej chwili otoczył … Czytaj dalej

Podziel się!

848 – i znów chce się żyć!

Kto mi to wytłumaczy? Obudziłam się dziś przed szóstą. Z nową dawką siły, energii i radości życia. Zgłupieć idzie. Po kryzysie ani śladu. Siedzę, uśmiechając się do świata, i nanoszę poprawki na „Granice obłędu”. Dlaczego tak jest? Dlaczego przez kilka tygodni latam jak na skrzydłach, ciesząc się ze wszystkiego, a pewnego dnia budzę się przeklinając życie? Przez jakiś czas, leżąc w łóżku i nie mając siły się z niego podnieść, planuję samobójstwo. A potem znów, nadchodzi świt, który witam z uśmiechem na ustach i dziękuję za to, że żyję. To okropnie męczące. Życie w ciągłej niepewności. W ciągłym lęku, że … Czytaj dalej

Podziel się!

846 – kilka gorzkich słów prawdy

Kiedy jest dobrze, jestem w górce, wspieracie mnie. Piszecie miłe komentarze i maile. Jednak, gdy nadchodzi kryzys, nie tylko ja zmieniam się nie do poznania, ale i feedback od Was. Nagle jestem dla Was niedojrzałą atencjuszką i wyrachowaną manipulatorką. Nie rozumiem, skąd w Was tak diametralnie odmienne zdania… To jest tak. Pewnego dnia się budzę i widzę, że świat jest piękny, kocham życie ponad wszystko. Czuję się niezniszczalnym i niezwyciężonym bogiem, który wszystko może i czego się nie dotknie, uda mu się. Latam ze szczęścia pod sufit. Mało jem, mało śpię. Za to cały czas jestem w ruchu, bo energia … Czytaj dalej

Podziel się!

845 – wciąż tu jestem

Wczoraj wszystko miało się skończyć. Definitywnie. Miodowa whisky on the rocks z niefiltrowanym, a tłoczonym sokiem jabłkowym koiła podniebienie. Miała utulić mnie do śmierci. Dziś miało po mnie zostać ścierwo wiszące na klamce z zamglonymi oczami, w których sama zgasiłabym blask. Niestety, alkohol utulił mnie do snu. Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Rano obudził mnie ogromny ból głowy, łzy złości na życie, które wciąż trwa oraz poczucie wstydu i winy za te wszystkie rozesłane pożegnania, w tym do terapeuty i psychiatry. Pragnę ukojenia. Spełnienia obietnicy, jaką daje pasek na szyi, odcinający tlen. Pragnę unicestwienia. Pragnę niebytu. Pragnę…

Podziel się!

844 – no i jak mam to zatytułować? Tragedia?

Od jakiegoś tygodnia jestem w dole. Co ja mówię, w Rowie Mariańskim. Wtorkową sesję w całości poświęciłam śmierci i samobójstwie. Puściły mi wszelkie hamulce. Nie obchodziło mnie, czy pan M. zaraz złapie za telefon i zadzwoni po karetkę, żeby na sygnale zabrali mnie do psychiatryka. Miałam to gdzieś. Musiałam w końcu to z siebie wyrzucić. Niestety, teraz, gdy tak bardzo potrzebuję spotkań z nim, pan M. wyjechał służbowo na tydzień. Także dzisiejszej sesji nie było, a ja widzę się z nim dopiero we wtorek. Niby mamy odrobić tę dzisiejszą sesję w przyszłym tygodniu. No, ale zobaczymy, jak będzie. Dwa dni … Czytaj dalej

Podziel się!

Bezpłatny, 12-tygodniowy trening Family Connections dla rodzin i bliskich osób cierpiących na zaburzenie osobowości z pogranicza

Zapraszamy na bezpłatny 12 tygdniowy trening Family Connections dla rodzin i bliskich osób cierpiących na zaburzenie osobowości z pogranicza (BPD) lub dysregulację emocji. Ten trening jest dla Bliscy nastolatkówForma treningu ON-Line bez ograniczeń lokalizacjiWojewództwo woj. mazowieckieNazwa miejscowościON-LINEDzień tygodnia treningu poniedziałek                 Godziny  treningu 18:30 – 20.30Rozpoczęcie: 26. października 2020Zapisy: W celu zapisania się na trening proszę skontaktować się z Liderami, wszelkie informacje są podane poniżej. Informacje o treningu Ten trening jest dla Bliscy nastolatkówForma treningu ON-Line bez ograniczeń lokalizacjiWojewództwo: woj. mazowieckieNazwa miejscowości: ON-LINEGmina, dzielnica, obszar miasta,  gmina: ON-LINEOrganizator treningu: Elżbieta Wawryniuk, Anna ŚlusarczykStrona internetowa organizatora treningu: –Miejsce, w którym odbywa się trening: … Czytaj dalej

Podziel się!

843 – historia lubi się powtarzać…

Jesteśmy pokłóceni. On ogląda serial na Netflixie. A ja? Ja siedzę w tej samej kuchni, na tym samym krześle, co w 2014 roku. Na tym samym miejscu, z którego pisałam notatki, jak bardzo nie chcę żyć. Przy tym samym stole piję, a jakże, piwo, tylko tym razem inne. Nie ma we mnie nic. Prócz cierpienia, obijajacego się od wewnętrznej, przerażającej pustki. Nie chcę żyć. Aż trudno mi uwierzyć, że rano była sesja. To wydaje się tak odległe… Całą przepłakałam. Nie potrafiłam spojrzeć na problemy racjonalnie. Pan M. powiedział, że znów wchodzę w rolę ofiary. Pewnie ma rację. Tylko ten ból, … Czytaj dalej

Podziel się!

842 – lorazepam krąży we krwi

Ciocia jest lekarką. Była dziś w naszym mieście i podrzuciła receptę na Lorafen. Mrówek, samozwańczy naczelny psychiatra Rzeczpospolitej mnie zdiagnozował. Otóż, wbrew opinii wszystkich psychiatrycznych konowałów, u których byłam, mam ChAD. Ostatnio byłam w manii, bo mam dość mieszkania w zaniedbanej melinie i kupiłam karnisze, firanki i zasłonki do jednego pokoju. I jeszcze kilka kwiatków. Aa, no i latałam pod sufit. I energii miałam zbyt dużo. A dziś przyszło gorsze samopoczucie. W moich standardach kwalifikujące się do wzięcia lorazepamu. A więc w jego oczach jest równia pochyła i tylko patrzeć, jak ucieknę na wakacje do psychiatryka. No tak, skończyła mi … Czytaj dalej

Podziel się!