861 – unieważnienie

Po ostatnim wpisie wylało się na mnie wiadro pomyj. Wszyscy, jak jeden mąż, stanęli po stronie terapeuty, twierdząc, że mu współczują i rozumieją, dlaczego nie chce ze mną dłużej pracować. Serio? Chyba jeszcze nigdy nie zostałam tak bardzo unieważniona. Czuję się jak śmieć, problem, którego należy się pozbyć. Jak kupa łajna, którą należy sprzątnąć i wyrzucić, bo śmierdzi i przeszkadza w sielskim życiu. Mam w głowie chaos, totalny chaos i taki rozpierdol, że nie wiem, co myśleć i czuć. Co chwilę płaczę i próbuję samą siebie przekonać, że powinność samobójstwa mnie nie dotyczy. Ale umysł nie chce słuchać. Uroiło mi … Czytaj dalej

Podziel się!

860 – terapia borderline: panie M., dlaczego mnie opuszczasz?

Wczorajsza sesja nie należała do tych trudnych. Jednak to, co działo się po wyjściu z gabinetu… Tak się złożyło, że rozmawialiśmy o różnych nurtach terapeutycznych. Wspomniałam, że mam mieszane uczucia, co do wszelkich terapii behawioralnych. Kojarzą mi się one z tresurą. A ja, z tego co mi wiadomo, psem nie jestem.Pan M. wspomniał, że zawodowo bardzo ważna jest dla niego nieświadomość, którą takie terapie odrzucają. Dla mnie również jest to istotne. Dlatego wybrałam nurt psychodynamiczny. Nieświadomość, konflikty wewnętrzne – to jest coś, nad czym chcę i potrzebuję pracować. Ja muszę rozumieć, dokładnie rozumieć, co, jak i skąd się bierze. Sama … Czytaj dalej

Podziel się!

859 – proces twórczy – czas, start!

Jakież to wspaniałe uczucie! Otworzyłam dziś plik „Guru” i napisałam pierwsze 1205 znaków. To mało, wiem. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że od kilku ładnych miesięcy nic nie napisałam, jest to niemały sukces. Myślami jestem już całkowicie w świecie nowego thrillera, który, póki co, również dla mnie jest nieodgadniony i nieznany. Z czasem jednak poznam Kaśkę, Gaję oraz Artura, którego, być może, obdarzę jednak imieniem Eryk. Początek procesu twórczego charakteryzuje się zazwyczaj niepokojem. Jest zbyt duża ilość możliwości, trudno się zdecydować, w którą stronę poprowadzić fabułę. Ale, cóż. Poradzim sobie z tym, jak ze wszystkim zresztą! Przypominam, że fragmenty moich … Czytaj dalej

Podziel się!

858 – terapia borderline: uświadomienie traumy

Odkąd opowiedziałam na sesji o hospitalizacji w dzieciństwie z powodu zapalenia opon mózgowych, nie potrafię przestać o tym myśleć. – Wraca pani do tego? – Zapytał pan M., gdy mu o tym powiedziałam na wczorajszej sesji. – Raczej to wraca do mnie. Cały czas – w tamtym momencie poczułam, że czas poszerzyć jego wiedzę o to doświadczenie z nagością oraz prysznicem i, choć opór kazał mi milczeć, po chwili ciszy zebrałam się w sobie, artykułując to, co tak mnie męczy. – Takie były wtedy procedury… Liczyło się tylko to, żeby jak najszybciej umyć te dzieci – skomentował łagodnym tonem z … Czytaj dalej

Podziel się!

857 – nagość sześciolatki

Odkąd opowiedziałam panu M. o zapaleniu opon mózgowych, które przeszłam w dzieciństwie i hospitalizacji z nim związanej, nie mogę przestać o tym myśleć. Od soboty towarzyszy mi ogromne wzruszenie. Co chwilę chce mi się płakać lub wręcz łzy stają w oczach. Powiedziałam o tym terapeucie na wtorkowej sesji.– Potrafię się wzruszyć nawet na reklamie! – Żaliłam się panu M.– Na reklamie czego? – Zainteresował się.– No, kurwa, żadnej konkretnej. Jeszcze, żeby była rzeczywiście jakaś wzruszająca. Ale to się dzieje nawet na spocie proszku do prania! – Odpowiedziałam żywo i z pewnym oburzeniem, po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Moja przyjaciółka B. … Czytaj dalej

Podziel się!

Ostrzeżenie!

Wraz z PTDBT (Polskie Towarzystwo Terapii Dialektyczno-Behawioralnej) ostrzegamy przed pojawiającymi się w sieci cudownymi lekami na borderline. To oszustwo! Pamiętajcie, że tabletki na pograniczne zaburzenie osobowości NIE ISTNIEJĄ! Leczenie borderline polega w głównej mierze na psychoterapii. Owszem, stosuje się również farmakoterapię (antydepresanty, stabilizatory, neuroleptyki, nasenne czy uspokajające), ale nie są to leki stricte na zaburzenie osobowości, a na różne jego objawy, jak stany depresyjne, lękowe czy bezsenność. Takie tabletki są dostępne na receptę i wypisywane są przez lekarza psychiatrę po konsultacji. Wszelkie leki dostępne bez recepty, suplementy diety i wyroby medyczne mogą pomóc w łagodzeniu niektórych objawów, ale one NIE … Czytaj dalej

Podziel się!

856 – tworzenie „Granic obłędu” ukończone!

Kochani, mamy to! Wczoraj zakończyłam nanoszenie drugiej serii poprawek na „Granice obłędu” i tym samym zakończyłam etap prac nad tą książką. Dziś zrobiłam ostateczny przegląd plików oraz treści wiadomości propozycji wydawniczej. Przed chwilą wysłałam ostatnią. Zalałam polski świat wydawniczy swoją powieścią, hehe. Poszło ponad czterdzieści maili. To w naszym pięknym kraju jest aż tyle wydawnictw tradycyjnych?! Teraz nie pozostaje mi nic innego niż uzbrojenie się w ogromne pokłady cierpliwości. Na ewentualne odpowiedzi mogę liczyć po jakichś trzech miesiącach. O ile jakaś oficyna się skusi… Dziś muszę jeszcze dokończyć czytać książkę o borderline Moniki Kotlarek z psycholog-pisze.pl i napisać blurba. Kiedy … Czytaj dalej

Podziel się!

855 – terapia borderline: ten piątek trzynastego, gdy nawet terapeuta jest bezradny wobec twojego stanu

Nie, nie jestem przesądna. Piątek trzynastego może być tak samo dobry jak każdy inny dzień. I nie, ten zdecydowanie dobry nie jest. Obudziłam się o piątej i, nie mogąc już zasnąć, wstałam. Zrobiłam sobie kawę i łyknęłam leki. Pół godziny później piąta dawka wortioksetyny wyprowadziła mdłości na taki poziom, że heftałam jak kot. Do tego dojmujące poczucie, że znów jestem tą zagubioną, zdezorientowaną sześciolatką z ponad czterdziestostopniową gorączką, zabraną rodzicom, usadzoną na wózku inwalidzkim i zawiezioną na oddział szpitala dziecięcego. Tak bardzo przerażoną i biorącą niemal za pewnik, że umrze, odkąd od swojej zaniepokojonej pediatry usłyszała słowa skierowane do rodziców:– … Czytaj dalej

Podziel się!

854 – spać i płakać

Chce mi się spać. I płakać. A najlepiej płakać tak długo, aż zasnę.Zwalam to na karby biochemii.1. Odstawienie dotychczasowego antydepresanta branego w sporej dawce i przerzucenie się Brintellix, który jeszcze nie zaczął działać.2. Ponad tygodniowe spóźnienie menstruacji, która łaskawie pojawiła się wczoraj i nie bierze zakładników.W tej chwili chyba żaden związek chemiczny nie jest we mnie uregulowany, czuję to dotkliwie całą sobą. Przeklęte wewnętrzne dziecko siedzi skulone w kącie podświadomości i ryczy ile wlezie. I drze japę, żeby je przytulić, pocieszyć, utulić do błogiego snu. Ale nie mam do tego cierpliwości. Bywają momenty, że otaczam je troską, głaszczę po głowie … Czytaj dalej

Podziel się!

853 – jak ta mgła za oknem

Otula mnie jak ta mgła za oknem – smutek, złość, irytacja, bezsens, chęć poddania się i ucieczki w sen. Wczoraj nie byłam w robocie. Nie miałam siły. Nie zrobiłam też nic związanego z pisaniem. Praktycznie cały dzień przespałam. Nie mogę wyzbyć się wrażenia, że zmarnowałam ten czas. Dziś siedzę w pracy od wpół do ósmej. I znów to uczucie przelatującego między palcami życia. W imię czego? Zarabiania pieniędzy, by można było opłacić ZUS-y, srusy i podatki. No, i żeby jeszcze było co do gara włożyć. Chce mi się płakać. Wyć wręcz z rozpaczy i smutku. Przyziemność obowiązków, które muszę wykonywać … Czytaj dalej

Podziel się!