868 – przygotowania

Od rana pisanie. Guru brakuje jakiejś jednej czwartej strony do dwudziestu stron. Ma ponad siedemdziesiąt pięć tysięcy znaków, co daje blisko pięćdziesiąt stron wydanej książki. Niby mało, ale biorąc pod uwagę, że przed świętami tekst był o połowę krótszy, jestem zadowolona. Przed chwilą moje zmysły pobudziła cudowna kąpiel z pianą o zapachu czekoladowej trufli. Mrrr! Zrelaksowałam się. Tego było mi trzeba! Teraz przymierzam się do przygotowań do pierwszego z dwóch wywiadów. Tematem jest pisanie. Otworzyłam plik i próbuję odpowiadać na pytania. Nie jest to proste, gdyż myślami jestem w świecie przedstawionym tworzonego właśnie thrillera. No, ale cóż, nie samym pisarstwem … Czytaj dalej

Podziel się!

867 – poświąteczne pisanie

Święta, Święta i po Świętach, jak to mówią. Minęły mi spokojnie i leniwie. Dobre jedzenie, sporo spania, oglądanie filmów i seriali, pisanie i czytanie. Z Mrówkiem zgoda. Wzięło mnie na pisanie. Od niedzieli plik „Guru” powiększył się o siedem stron A4 na komputerze. Bo robię eksperyment i piszę od razu na laptopie, pomijając etap pisania odręcznego. Czytam też „Dzieci psychiatryka” Sary Romskiej i, nie powiem, ta lektura przyda mi się przy pisaniu najnowszej powieści. Muszę się przygotować do wywiadów, ale na razie nie mogę się oderwać od „Guru”. Od dwóch miesięcy jestem na wortioksetynie. Jednak nie jestem zadowolona. Nastrój mam … Czytaj dalej

Podziel się!

866 – „świątecznie”

No, to pobyło miło i świątecznie. A potem wstał Mrówek… Chuj, wyjebane, święta odwołane. I nawet się już nie wściekam. Po prostu jest mi tak cholernie przykro… Wódka na pusty żołądek, rozgrzebane żarcie w kuchni, syf w mieszkaniu. Ale nie zależy mi już na niczym. Kończę pić i idę spać. Przespać ten czas, który miał być wyjątkowy. A jest wyjątkowo przykry. Zawiedzione nadzieje i oczekiwania. I święta jak co roku. Oby się skończyły jak najszybciej. I pomyśleć, że w tym roku wzięło mnie na świąteczną atmosferę. Że miało być miło, wyjątkowo, ciepło, rodzinnie. Płaczę i nie potrafię się uspokoić. W … Czytaj dalej

Podziel się!

865 – jakoś… nie mam pomysłu na tytuł

Właśnie czytam „Dzieci psychiatryka” Sary Romskiej. Autorka jest pielęgniarką w szpitalu psychiatrycznym dla dzieci i młodzieży, a w książce opowiada historie młodych ludzi przebywających na oddziałach psychiatrycznych. Jednym z wątków jest również opis zasad funkcjonowania oddziału. Dochodzę do setnej strony i powiem Wam, że niejednokrotnie w moich oczach stają łzy. Ta opowieść wzrusza i szokuje. Jest wstrząsająca. Dodatkowo porusza mnie to, że gdyby ktoś z dorosłych wiedział, co się ze mną działo od czternastego roku życia, również mogłam tam trafić. W zasadzie, choć trudno mi to przyznać przed samą sobą, żałuję, że profesjonalną pomoc zaczęłam otrzymywać dopiero mając dwadzieścia siedem … Czytaj dalej

Podziel się!

864 – terapia borderline: lęk przed opuszczeniem

– Poświęcamy terapię, by mogła się pani oswoić z lękiem przed utratą ważnej dla pani, rzeczywistej relacji. Teraz pojawia się w pani lęk przed końcem terapii, ale bez niej sobie pani poradzi. A kiedy straci pani kogoś bliskiego, jak Mrówka czy rodziców, ból będzie naprawdę duży. I będzie musiała go pani przeżyć – powiedział pan M., chwilę wcześniej ponownie wracając do mojej rozpaczliwej wiadomości do niego, w której pisałam o samobójstwie. Rozmawialiśmy o różnych sprawach. Potem jakoś zeszło na to, że zdarza mi się straszyć Mrówka samobójstwem. – Oczywiście nieświadomie – stwierdził terapeuta. – A bywało i tak, że posuwała … Czytaj dalej

Podziel się!

863 – terapia borderline: radzę sobie sama. Czy aby na pewno?

Sama nie wiem, co mam myśleć po dzisiejszej sesji. Udało mi się nareszcie poruszyć temat zakończenia terapii. Powiedziałam panu M., że boję się zostać sama z tym wszystkim. Swoim zaburzeniem. I życiem.– Ostatni taki duży kryzys, że aż wylądowała pani w szpitalu, był w lutym, prawda?Przytaknęłam.– Ale odkąd ustaliliśmy termin końca, nie było tak długo tak bardzo źle – skomentował, a ja miałam ochotę się nie zgodzić, ale jakoś nie mogłam sobie przypomnieć, czy faktycznie były od tego czasu poważne kryzysy.– Tylko właśnie niebezpiecznie robi się nie podczas długich okresów złego samopoczucia. Mam wrażenie, że najgorzej jest, kiedy pojawia się … Czytaj dalej

Podziel się!

862 – jebać system

Co za dzień. Dziś wszystko mnie tak wkurwia, że mam ochotę przypierdolić każdemu, kogo widzę. Albo wybuchnąć i zalać swoimi rozdupconymi flakami cały świat. Sama nie wiem. Nie mogę się zdecydować. Przed sesją bardzo się denerwowałam. Spodziewałam się, że Pan M. będzie roztrząsał tę środową wiadomość do niego. Ale nie, nie zająknął się o niej ani półsłówkiem. Szczerze? Choć mnie to stresowało, chciałam o tym porozmawiać. Ale, jak zwykle, nie potrafiłam poruszyć tego tematu sama z siebie. Mówiłam o lęku przed opuszczeniem w kontekście Mrówka. Jednak nie dałam rady odnieść tego do terapeuty. W efekcie jestem na siebie bardzo zła. … Czytaj dalej

Podziel się!