865 – jakoś… nie mam pomysłu na tytuł

Właśnie czytam „Dzieci psychiatryka” Sary Romskiej. Autorka jest pielęgniarką w szpitalu psychiatrycznym dla dzieci i młodzieży, a w książce opowiada historie młodych ludzi przebywających na oddziałach psychiatrycznych. Jednym z wątków jest również opis zasad funkcjonowania oddziału.

Dochodzę do setnej strony i powiem Wam, że niejednokrotnie w moich oczach stają łzy. Ta opowieść wzrusza i szokuje. Jest wstrząsająca.

Dodatkowo porusza mnie to, że gdyby ktoś z dorosłych wiedział, co się ze mną działo od czternastego roku życia, również mogłam tam trafić. W zasadzie, choć trudno mi to przyznać przed samą sobą, żałuję, że profesjonalną pomoc zaczęłam otrzymywać dopiero mając dwadzieścia siedem lat. Gdyby ktoś zaczął ze mną pracować już wtedy, może nie rozwinęłoby się u mnie borderline? Być może nie przeżyłabym niewyobrażalnej ilości cierpienia, nie targałabym się na swoje życie tyle razy. Nie wypiłabym hektolitrów alkoholu i nie zjadłabym kilogramów leków. Może…

Dzisiejszy dzień obfituje w smutek. Nie rozpacz, a dojmujący smutek właśnie. Wyjątkowo mocno daje się we znaki przymus cięcia. Myśli o żyletce zagościły na dobre w mojej świadomości. Ale nie, nie zamierzam ich realizować.

W poniedziałek w samo południe mam pierwszy z dwóch wywiadów. Dla studentki trzeciego roku dziennikarstwa, która ma przeprowadzić rozmowę z pisarzem na zaliczenie jednego z przedmiotów. Dostałam ponad trzydzieści bardzo ciekawych pytań. Niestety, jeszcze nie zaczęłam się przygotowywać.

Muszę dziś też siąść do pracy zawodowej. Ale od poniedziałku wolne przez tydzień. Oprócz przygotowań do Świąt, mam nadzieję, że uda mi się nadgonić trochę z pisaniem Guru.

We wtorek ostatnia w tym roku sesja i dwa tygodnie przerwy. Może, ze względu na brak spotkań przez tyle czasu, uda mi się poruszyć temat lęku przed utratą relacji z panem M.? Może uda mi się zadać pytanie „dlaczego”? Dlaczego musimy kończyć terapię? Dlaczego musimy ją poświęcać? Dlaczego teraz? Dlaczego, skoro jest jeszcze tyle do zrobienia? Dlaczego uważa, że powinnam iść na behawioralną? Czy ma mnie dość? Jest we mnie tyle wątpliwości, które muszę rozwiać, że aż mnie to przeraża. Ale muszę, muszę to wszystko wyartykułować, bo wybuchnę!

Wracam do czytania.

1207 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

1 myśl w temacie “865 – jakoś… nie mam pomysłu na tytuł

  1. tak wiele uporządkowałaś tu;
    tak trudno to wcielać w życie;
    logicznie, inteligentnie, literacko … teraz choć na milimetr spacyfikuj emocje;
    jak manipulować sobą, na tyle świadomie, by się nie oszukać a jednak logiczna a nie emocjonalne sprawstwo przejąć? – odwieczny problem nadwrażliwych, rozciągniętych do granic wytrzymałości na osiach XY (skojarzyło mi się to umęczenie – ech, niestety nie zbawienne)
    jak żyć bez siebie? jak wyleźć i pozarządzać tak rozszalałą głową, by jej nie okaleczyć, ale cokolwiek, na chwilę wyciszyć, unieważnić kawałeczki, by uratować siebie;
    (z ostatnio słuchanych, metoda zaczynania terapii, z osobą zdecydowaną na porzucenie picia, ale w takim kryzysie, że wydaje się iż żyje, bo teraz pije, hm im bardziej to działa tym bardziej wydaje się logiczne; może najważniejsze są pierwsze kroczki, powrót panowania, pomoc w świadomym manipulowaniu sobą samym, bez złudnego 'zabieram ci bo wiem';
    chyba masz takie bezcenne doświadczenie, że wszystko co osiągnęłaś na którymkolwiek etapie to Twoja robota? wbrew sobie, działa jak spętanie – wzmaga opór? Poczuć ulgę, bo coś działa sensownie i tego się uczepić, własnej inteligencji coraz bardziej i szukać na ile się da dbać o tę ulgę? jak nie cofać się znowu, więcej niż o jeden schodek?
    może czegokolwiek się uczepisz, może przypomnisz sobie, gdzie masz odrobinę swojego spokoju, który daje zielone listki; przecież wiesz, że wszystko masz w sobie i może tylko szklanka wody od kogoś niezbędna;
    ech nie umiem pisać, wszystko wydaje mi się za słabe, niezrozumiałe, za skrótowe, zbędne, a co gorsza szkodliwe – obyś wybrała – lepiej nic, niż cokolwiek co Cię urazi,
    masz moc i wiesz o niej, zdrapuj szron)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.