872 – terapia borderline: poruszyłam ten temat

Rozmawialiśmy z panem M. jakiś czas o różnych sprawach. I nagle zamilkłam. Zaczęłam się strofować w myślach, że po raz kolejny sesja przeleci, a ja nie poruszę tematu zakończenia terapii. Chyba musiałam mieć zatroskaną minę, bo terapeuta po dłuższej chwili zapytał, co mnie martwi. Trochę z sobą walczyłam, ale w końcu to z siebie wydusiłam.
– Ten wczorajszy smutek… – zaczęłam niepewnie.
– Co z nim?
– Myślałam o zakończeniu terapii.
– I co pani myślała?
– Że sobie nie dam rady sama…
– Kilka lat temu było to prawdziwe stwierdzenie, ale moim zdaniem, teraz nie jest to prawda – rzekł zdecydowanie. Jednak mnie to w ogóle nie przekonało.
– Kiedy pomyślę o zakończeniu terapii, mam w głowie obraz małej, bezbronnej dziewczynki pośrodku ogromnej pustyni. Bez jedzenia i picia.
– I pani się z tą dziewczynką identyfikuje. A według mnie jest to fałszywa identyfikacja. Pani zadaniem jest zaopiekować się tym dzieckiem, sprawić, żeby się nie bało.
Rozmowa nie trwała długo. Szybko zamknęłam się w sobie. Gdzieś tam po drodze dodałam jeszcze, że ten temat paraliżuje mnie tak, jak kiedyś poruszanie kwestii seksu. I że samo pomyślenie, że mogłabym o tym rozmawiać uaktywnia taki lęk, że nie umiem się odezwać.
Pan M. standardowo powiedział, że niemówienie o tym powoduje zwiększenie poziomu lęku. Tak, wiem.
Zwrócił mi jeszcze uwagę na to, że prawdopodobnie znów ożyła we mnie chęć adoptowania psa, by ta mała dziewczynka była choć trochę mniej samotna. By miała towarzysza, kompana. Ech, ale co z tego, skoro Mrówek nie chce słyszeć o psiaku. Zaciął się. Nie i już. Zgodził się na szczury, choć doskonale wie, że mam bardzo silne uczulenie na gryzonie. Pomijając już okropną wysypkę z wielkimi bąblami, mam duszności i to takie, że muszę spać na siedząco i nie mogę złapać oddechu. A na szczury, niestety, nie odczulają.
Tak bardzo marzę o psie. Myślałam, że wyprowadzając się od rodziców w końcu będę mogła mieć zwierzaki, jakie chcę. Że nie będę już nigdy musiała się prosić i błagać całymi miesiącami a nawet latami, jak to było w przypadku ojca. Niestety, rolę ojca przejął Mrówek, który pozwala mi na rybki. A na chuj mi rybki? Przecież to nie zwierzęta domowe, tylko wystrój wnętrza. Ja potrzebuję zwierzaka, z którym jest interakcja. Do którego można się przytulić, pobawić się z nim i wyjść na spacer. A Mrówek wciąż – nie, bo nie. I dopóki mieszkamy pod jednym dachem to on się nie zgadza. A jak chcę adoptować psa, to on się wyprowadza.

Chyba tylko dlatego, że w ogóle wniosłam temat zakończenia terapii na sesję, spowodowało, że nie ma tragedii. Choć smutek doskwiera. I chęć płaczu. I przymus ucieczki w sen.

1049 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

4 myśli w temacie “872 – terapia borderline: poruszyłam ten temat

  1. Hej, może to trochę nie w temacie ale szukam osób do założenia konfy na messengerze dla osób z BPD jako takiej grupy wsparcia szybkiego czasu reagowania. Obecnie sama jestem w szpitalu psychiatrycznym i czuję że mimo wszystko potrzebne jest mi takie wsparcie, a co dopiero osobom, które mogą nie uczestniczyć na terapię itd

  2. Mrówek za ojca – hm – ważne;
    Mrówek czy pies – też ważne; w takim sensie, że „nie bo nie” czy ma bardzo jasne powody? i jeśli ma to czemu temat nie zniknął?
    Tu coś jest zakopane? – pies albo partner w trwałym związku, na stałe dylemat? temat do dźgania? test na miłość? – o co chodzi w tym, bo to zbyt drastyczne na zwykłe przekomarzanie?

    I sedno: Ty dla psa, czy pies dla Ciebie – kartka na pół i może warto przez jakiś czas wypisywać za/przeciw, korzyści/zobowiązania;
    (psu szkodzi palenie, liże sierść śmierdzącą bardziej niż firanki 🙂 itd
    pies źle znosi opiekuna/PANA pijącego, zmiennego w oczekiwaniach/wymaganiach, chociaż bywa, że się przystosowuje i zdaje na swoje decyzje, co najwyżej udaje, że słucha 🙂
    czy pies w Twoich planach to również zmiany na lata?
    (mieliśmy kiedyś psa, który nie pozbył się paniki, gdy ktokolwiek z nas podnosił głos, wytresował nas w łagodności 🙂 chował się spontanicznie pod krzesło, wyczulony na drobnostki; coś wiedział z wcześniejszego psiego życia ; pies bardzo odważny, szalony na dworze, w zabawie i w domu, byle tylko nikt na nikogo nie podnosił głosu; zwierzęta rozumieją tak wiele;
    fajnie jest założyć, że zrobimy dla psa wiele w zamian za to co sobie po nim obiecujemy?
    (warto zaczynać od psa dojrzałego, może nawet starego – nie wymaga od nas tak wiele i swoje wie 🙂 )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.