893 – ciepłe przywitanie

Z wiadomości do pana M.

Mrówek właśnie zrobił mi karczemną awanturę. Że go okłamałam, że wszystkich okłamałam. Że jestem pierdoloną wariatką, która chce się zabić przez koniec terapii. Że mnie ubezwłasnowolnią i matka będzie mi dupę podcierać. Że on się zaraz pakuje i jedzie do hotelu. Że dzwoni po ciotkę, żeby mnie zabrała i tym razem nieodwołanie zabrała prosto do szpitala. I że tak właśnie powinno się traktować takich, jak ja – naćpać lekami i odstawić w kąt.
– Co, myślisz, że ktoś będzie wokół ciebie latał? Interesował się tobą? Naćpają cię lekami, dadzą zastrzyk w dupę na uspokojenie i zostawią samą aż ci przejdzie.
Mówi, że okłamałam go w żywe oczy. Że wróciłam tylko po to, żeby go torturować.
Ja tak strasznie nie chcę żyć!
Nie mam nikogo, NIKOGO na tym świecie, oprócz Pana. No, ale jak wiadomo, jeszcze tylko chwilkę.
Mrówek mówi, że jestem pierdoloną oszustką i złym, wyrachowanym człowiekiem. Że przyjechałam do domu tylko po to, żeby go gnębić.
Wie Pan… ja naprawdę nie widzę możliwości dalszego życia.

Ten pierdolony zdrajca wysłał adres bloga do ojca i ciotki. mówi, że za każdym razem, jak coś napiszę, to od razu to do nich dotrze. Ojciec do mnie wydzwania. Nie mam siły z nim gadać.
Straciłam jedyne miejsce, gdzie mogłam bez cenzury pisać, jak się czuję i co myślę. Teraz nie mam już żadnej możliwości, by choć trochę zeszło ze mnie napięcie i negatywne emocje.
Mrówek jest okropnie na mnie wkurwiony. Szuka lotu, chce jechać na wakacje, a mnie zamknąć w wariatkowie. I mówi, że albo pójdę dobrowolnie, albo zabierze mnie karetka w kaftanie. Wyzywa mnie od najgorszych. Od pierdolonych wariatek i gnid, które trzeba zamknąć. On mnie nienawidzi i chce mnie zostawić. Nie chce dłużej ze mną być.
Wszystko się zjebało. Wszystko. Runął cały ten pierdolony, pseudo stabilny świat. Jestem sama. Zostałam sama jak palec.
Mrówek żałuje, że załatwił mi pracę. Że powinnam pakować lampy albo obierać marchewkę na kuchni. Chce się mnie pozbyć raz na zawsze. Jest tak strasznie okrutny… Nie mam już nic do stracenia. Nic.

Powiedział, że się zemści. Że się zemści za te wszystkie lata i pożałuję, że byłam dla niego taką suką.

On mnie tak strasznie nienawidzi. Musiałby Pan zobaczyć, z jaką pogardą i nienawiścią do mnie mówi. Jestem dla niego najgorszym człowiekiem na świecie. Nie mam już nikogo.
Muszę udawać, że wszystko jest w porządku. Tylko Panu mogę powiedzieć, co tak naprawdę myślę i czuję. Nikomu innemu. Ale Pan mnie opuszcza. A ja nie mam nikogo innego. Dookoła sami zdrajcy, którzy chcą dla mnie źle, chcą mnie zniszczyć. Nienawidzą mnie.

On chce się mnie pozbyć. Zamknąć mnie w psychiatryku i nigdy nie wypuścić. Pierdoleni zdrajcy. Nikomu nie można ufać. Chcą mnie ubezwłasnowolnić i wsadzić na dożywocie do psychiatryka. Muszę udawać. Grać przed wszystkimi. Nikt nie może dowiedzieć się prawdy.

Właśnie w takiej rzeczywistości żyję. Każdy chce mnie skrzywdzić. Tylko czekają, aż stracę czujność. Wtedy zaatakują. Nikomu nie mogę ufać. Nikomu nie mogę się zwierzyć ani powiedzieć prawdy. Dookoła sami zdrajcy… dlatego nie ufam ludziom. Nienawidzę ludzi. Bo to pierdoleni oszuści i kłamcy.
A Mrówek już się już nawet z tym nie kryje. Mówi wprost, że mnie wpakuje do szpitala, że mnie zostawi. Że mnie nienawidzi. Że odejdzie.

Mrówek ma rację. Jestem złym człowiekiem, który tylko rani i niszczy wszystkich dookoła. Nie mam prawda żyć. Lepiej im wszystkim będzie beze mnie. Zasługuję na karę. Za to, jaką jestem parszywą gnidą. Pierdolonym śmieciem, który potrafi tylko wszystkich dookoła ranić i zabijać.

We wtorek ostatnia sesja. Zamierzam powiedzieć panu M., że więcej nie przyjdę. To nie ma najmniejszego sensu. Te kilkanaście tygodni w tę czy w tę nie zrobi żadnej różnicy. Utrzymuje mnie to tylko w fałszywym przekonaniu, że komuś na mnie zależy i że mam do kogo zwrócić się o pomoc. Ale prawda jest taka, że wszyscy mają mnie w piździe.

Psychiatra jako pierwszy zrobił ten krok i mnie kopnął w dupę. Mam zakaz kontaktowania się z nim poza poradnią. Wkurwił się na mnie. Nic dziwnego, że ma mnie dość. Ale nie będę szukać innego. Bo i po co? Spotkam się z nim dwa-trzy razy do roku na dziesięć minut. Pół godziny rocznie chyba da radę mi poświęcić…

739 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

4 myśli w temacie “893 – ciepłe przywitanie

  1. Byłam po drugiej stronie. To znaczy byłam takim Mrówkiem. On Cię nie nienawidzi. Przeciwnie – bardzo Cię kocha, mimo wszystko – trwa przy Tobie. Jemu też jest po prostu bardzo, bardzo, bardzo ciężko.

  2. Piszesz to, wiedząc, że Mrówek i reszta rodziny to przeczyta. Co chcesz przez to osiągnąć? Jeżeli faktycznie potrzebujesz tylko wyrzucić z siebie emocje, czemu nie piszesz w zeszycie chowanym gdzieś przed dostępem innych? Spróbuj spojrzeć na wszystko, co robisz, jak na próbę wywarcia wpływu na różne osoby (terapeutę, Mrówka itd. ) Skrajną tego formą są groźby samobójcze. Jak chcesz, by ludzie na to reagowali? Co chcesz osiągnąć? Zastanów się i odpowiedz sobie na pytanie, czy nie da się tego osiągnąć w jakiś inny, zdrowszy, dojrzalszy sposób?

  3. Anka, po pierwsze przykro mi, że tak się u Ciebie znowu gmatwa. Mam nadzieję, że nie jest jeszcze tak źle, żebyś nie widziała, nie dostrzegała, że szpital przydałby Ci się teraz bardzo. Przecież nie chodzi o to, żeby się tam ktoś Tobą „interesował”, tylko o to, żeby ocalić Ci życie i pomóc w stabilizacji. Zmiażdżyć myśli samobojcze. Żebyś się nie zabiła i mogła pracować dalej, nawet sama. Czasami trzeba samemu i już.

    „Psychiatryk dożywotnio” to takie bajanie niewiedzących, wychowanych na amerykańskich filmach; przecież to tak nie działa, a zwłaszcza w Polsce, halo. Choćbyś chciała, to Cię nie wsadzą „dożywotnio”, cokolwiek to znaczy.

    Co do Mrówka, zupełnie nie rozumiem co tam zaszło, bo pisałaś, że zgodził się na Twój powrót. Jeśli tak strasznie cierpi, to zakładam, że już się wyprowadził? Czy postanowił teraz z kolei Ciebie potorturować okrutnymi tekstami? Fakt, że dowalacie sobie wzajemnie, ale nie widzę powodu dla którego dorosły ZDROWY (?) człowiek miałby opowiadać o zemście w stylu „pozbędę się ciebie”.

    Zdziwilam się trochę tym, co piszesz o blogu. Czy myślałaś o tym, że każdy, kto tu wejdzie i czyta posty ma możliwości reakcji? Piszesz często, że chcesz się zabić i opisujesz szczegółowo metody, opisujesz swoje samobójcze zamiary – założę się, że niejedna osoba (ja także) myślała o tym, czy nie powinna zadzwonić w Twojej sprawie na 112. Przecież nikt nie siedzi w Twojej głowie i nie wie jak realne są to groźby, a jeśli realne są za każdym razem, to jak ludzie mieliby to zbyć wzruszeniem ramion?

    Także totalnie nie rozumiem tekstu o zdrajcach. Ojciec i ciotka, którzy chcą Cię ratować, to zdrajcy?

    ROZUMIEM, pamiętniki pomagają się „wygadać”, pozbierać myśli, ale jeśli publikujesz to w sieci, to przecież zdajesz sobie sprawę, że to przestaje być prywatne? Masz powiązane blog, stronę i fanpage.. i profil na FB. Nie chciałaś żeby te treści dotarły do Twoich bliskich?

    Nie rób nic pochopnie, błagam. To kryzys, a Ty NIE JESTEŚ sama, więc masz szansę go rozpykać. TRZYMAJ SIĘ.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.