899 – terapia borderline: trwa właśnie sesja, bez mojego udziału

Wczoraj wieczorem byłam najebana. Alkohol i poziom cierpienia stworzyły plan. Ostateczny. Dziś w czasie sesji, na której miało mnie nie być, chciałam się powiesić. Tak ostatecznie. Bez żadnego ratowania życia w ostatnim momencie. Mrówek śpi twardo.

Minął kwadrans sesji, na której mogłam być. Ale nie będę już na żadnej.

Jestem pewna, że pan M. odetchnął z dużą ulgą, że tym razem dotrzymałam słowa i nie przyszłam. Czy, jak to piszecie, byłam dla niego tylko bankomatem? Nigdy tak tego nie odbierałam. Ale teraz, po czasie, z dystansu i po tylu Waszych wiadomościach… sama już nie wiem.

Mam ochotę zerwać się przed komputera, zostawić na wpół wypite piwo i biec tam ile sił. Wbiec do gabinetu, rzucić mu się do nóg i błagać, żeby mnie nie opuszczał. Ale to nic nie da. Nie zmieni zdania. Chyba przekroczyłam jego granice wytrzymałości i cierpliwości do mnie.

Teraz na pewno się cieszy, że ma jedną pojebaną wariatkę mniej wśród swoich pacjentów, na każdym kroku grożącą lub choćby sugerującą, że się zabije.

Jak już wspominałam, usunęłam go z WhatsAapa, usunęłam numer telefonu z kontaktów. To samo zresztą zrobię z panem T. W środę mam wizytę u psychiatry i powiem mu, że to nasze ostatnie spotkanie. Że go uwalniam od siebie.

Nie pamiętam, bym kiedykolwiek cierpiała tak bardzo. Tak dojmująco, że nie widzę opcji, żeby dalej żyć. Nie, nie idę się wyhuśtać.

Będę egzystować do śmierci, mam nadzieję rychłej.

547 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

6 myśli w temacie “899 – terapia borderline: trwa właśnie sesja, bez mojego udziału

  1. Dramatyzujesz, jakby porzucił cię długoletni partner, a nie ktoś, kto spotykał się z Tobą w ramach obowiązków zawodowych, w konkretnym celu. Patrząc na to, co piszesz, słusznie zdecydował, że czas na koneic terapii. Bo ewidentnie nie ma ona efektów. Czas jednak, byś poszukała czegoś nowego…
    Rezygnowanie z pomocy psychiatry w tej chwili to największa głupota jaką możesz zrobić. I tak z ciekawości – po co ci jeszcze jedna wizyta, skoro wiesz, ze chcesz zakończyć leczenie? może po to, zeby mu o tym powiedzieć i odczuwać satysfakcję, że kolejnej osobie udowodniłaś, że nie umie ci pomóc…

    • Dramatyzuję? Ok, widać nie masz pojęcia o terapii TFP i przeniesieniu w borderline.

      Po co idę? Z bardzo lrozainczego powodu. Potrzebuję recepty, której nie dostałam, prosząc telefonicznie.

      • A później skąd będziesz brać recepty?

        Co do mnie, jestem psychologiem.
        Jestem też we własnej w terapii psychoanalitycznej od 5 lat, wiele przeżyłam i wiele pracy w moją terapię włożyłam, więc nie masz prawa twierdzić, ze nie mam o niej pojęcia 🙂

  2. rozdzielasz oczekiwania, winy, kary, usuwasz, buntujesz się przeciw wszystkim, zapowiadasz im cierpienie, usuwasz ich z życia, telefonu;
    i pijesz;
    i sobie samej grozisz, odrzucasz szpital, leczenie, terapię – ma być tak jak zdecydujesz, ale gubisz ten moment; co najwyżej stajesz się autoagresywna;
    i pijesz;
    jest źle, czy dobrze, (nawet bywa rewelacyjnie przecież) pijesz – tak?
    a może wszystko możesz sobie przywrócić? – Ty sama;
    zadając sobie pytanie, co rządzi w tej chwili Tobą, strach, panika, choroba czy nałóg; potrzebna Ci pomoc, czy nie potrzebna, bo Ty chcesz czego innego niż ktokolwiek oferował?
    kilka dni temu nie chciałaś zabijać ojca, pewnie Mrówka też nie, pewno terapeuty też nie, matki, cioci … czytelników, przecież to nie spłynie jak po kaczce po nikim,
    chcesz by Cię wszyscy zrozumieli tak nadzwyczajnie? pojęli ten ból? TWÓJ ból, by się przerazili? ale pogotowia nie chcesz, pomocy się obawiasz, chyba w tej chwili każdej pomocy się obawiasz?

    może to jest tak, że mierzysz się sama ze sobą i nie ma znaczenia nikt, ani nic, wszystkich odpychasz i z niczego swojego nie chcesz zrezygnować, choć chyba czujesz, że musisz odzyskać kontakt ze swoją głową, umęczoną ale upartą;
    dasz radę sama? czy czekasz, że ktoś Cię wyręczy i zgłosi załamanie i myśli samobójcze i zdejmie z Ciebie odpowiedzialność, bo jej sama nie udźwigniesz?
    przeciw sobie działasz w tej chwili tylko Ty? nie dajesz rady – wołaj o pomoc, terapeuta i psychiatra zalecali szpital – tak? rozumieli Twój stan? masz w koło ludzi, którzy Cię szanują; Ty ich szanujesz tylko wtedy, gdy są rozsądni i stanowczy – tak?

  3. Ale po co chcesz rezygnować z leczenia u psychiatry?
    Zaznaczam, że chodzi mi o to „po co”, a nie „dlaczego”. Załóżmy, że powiesz psychiatrze „żegnam”. Co dalej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.