906 – terapia borderline: druga sesja, której nie ma i nie będzie

Siedziałabym teraz w gabinecie pana M. Miałabym jeszcze dziesięć minut na rozmowę, uzyskanie wsparcia, opieki, poczucia bezpieczeństwa i pomocy. Ale tak nie jest. I już nie będzie.

Szczerze? Mam ochotę napisać do terapeuty i prosić o możliwość powrotu. Tak bardzo brakuje mi naszych spotkań. Dopiero tydzień temu byłam na ostatniej sesji, a ja mam wrażenie, że minęły całe miesiące.

Zalewają mnie negatywne emocje. Gwałcę replay na „Hipotermii” Zeusa. Nie potrafię się otrząsnąć. A łzy wyglądają z oczu i nie chcą się cofnąć.

Dlaczego? Dlaczego to musi być tak trudne i dostarczać tylu cierpień? Ale bez obaw, nie pcham się w żadną autodestrukcję. Siedzę od prawie trzech godzin przed komputerem i nadrabiam zaległości w robocie.

Tylko ta dojmująca mieszanka smutku, rozpaczy, poczucia opuszczenia i cierpienia miesza mi w głowie. Ale nie mogę się poddać. Te blisko czterdzieści tysięcy złotych wydanych na terapię motywują, żeby jednak z niej skorzystać, wynieść z niej coś, co mnie uratuje…

815 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

6 myśli w temacie “906 – terapia borderline: druga sesja, której nie ma i nie będzie

  1. żałoba jest łatwiejsza niż rozstanie, bo jest jednoznaczna; zostajesz pokrzywdzona i godna opieki, dostajesz prawo cierpienia i załamania;
    nie dziw się, że gdy wpadasz w tunel straty i dozgonnej samotności jest Ci okropnie; nie dziw się; próbuj to oglądać z zewnątrz; ratuj się z uczenia swojego organizmu zbyt wielkiej żałoby, nieznośnej i trwale uszkadzającej i głowę i ciało; (ona pozornie pomaga, mamy do niej prawo, ale płacimy za to potem i kto jeśli nie Ty wie, że to nie jest obojętne, zostaje pod ręką ten nieznośny ból)
    Aniu a gdybyś godziny odwołanych już sesji celebrowała w jakiś sposób; siadał i gadała, czy pisała, dopowiadała co przepadło na milczących sesjach, czy wracała do tego co zostało nieprzepracowane; gdybyś opowiadała terapeucie, tak jak wiele razy marzyłaś to co było/jest tak ważne; gdybyś myślenie o terapii skupiała na tym co masz do opowiedzenia; gdybyś postawiła na sens tego za czym tęsknisz, bo to miało sens, kilka lat sensu;
    może przypomną Ci się momenty, słowa, które chcesz zapamiętać, przywrócić, by znaczyły więcej;
    Trudno jest napisać krótko, podkreślam bierz z tego cokolwiek jeśli tylko to Ci nie szkodzi, nie dokucza, nie boli; Trzymaj się;
    Jeśli brak Ci terapii tak bardzo, to była ważna i pewnie dobra; gdybyś choć tyle uznała za ustalone, może udałoby się skupić na wyszukiwaniu najlepszych momentów – zanim zapomnisz, coś trzeba zapominać wypierać – oby dobre zachować, opakować i zawiązać na nich kokardki; (złe taśmą klejącą i na dno skrzyni)
    trzymaj się;

  2. Będzie dobrze małymi kroczkami ale będzie dobrze. Kiedyś słońce wyjdzie zza chmur. Choć wiem, że nie nastąpi to przez najbliższe kilkanaście dni, miesięcy. Ale nastąpi. Mam sesję za tydzień ale wrażenie jakbym czekała rok czasu. Upierdliwy ten czas.
    Trzymaj się ciepło <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.