909 – niedoszłe wolne

Z powodu konserwacji instalacji elektrycznej, spółdzielnia zapowiedziała przerwę w dostępie do internetu dziś od ósmej rano do czasu, aż zakończą prace. Mrówek zaproponował, żebyśmy w takim razie pojechali do lasu. Pogoda piękna, słońce grzeje, żal siedzieć w domu. Ucieszyłam się na myśl o wolnym dniu spędzonym na łonie natury. I dupa. Prace konserwacyjne trwały godzinę i o dziewiątej wszystko z powrotem zaczęło działać.

Od rana siedziałam nad wspomnieniami z terapii, którym nadałam wstępny tytuł „Walcząc o życie”. W dwie godziny udało mi się napisać kilka zdań. Wiecie co, to chyba jest jeszcze zbyt świeże. Rany nie przestały krwawić. Tak bardzo boli mnie pisanie tej książki, że mam ochotę płakać. Ryczeć jak małe, porzucone dziecko, które rozpaczliwie krzyczy „Mamo! Mamo, gdzie jesteś?”, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie doczeka się odpowiedzi. Że mama nie wróci. Że opuściła na zawsze. Na wieki wieków.

Tak bardzo brakuje mi pana M. Jestem roztrzęsiona. Jestem zdesperowana. Wewnętrznie niepogodzona z tym, co zaszło. I choć to ja przerwałam terapię, czuję się opuszczona i porzucona. Tak bardzo tęsknię za tą relacją. Za możliwością rozmowy, otrzymania opieki i zapewnienia poczucia bezpieczeństwa.

Opisuję początki terapii. Pierwszy miesiąc, pierwsze spotkania. I tak bardzo chciałabym cofnąć czas. Móc znów zaczynać. Być na początku drogi, którą dotarłam już do celu. Przepełnia mnie poczucie straty i braku czegoś arcyważnego. Czegoś, co dodawało mi sił i odwagi, by żyć.

1029 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

1 myśl w temacie “909 – niedoszłe wolne

  1. Aniu, ważne, że człowiek żyje, terapeuta nie zniknął i jeśli jest ważny dla Ciebie to to ma znaczenie;
    Masz coś do zrobienia, jakieś zaległości z terapii? jakieś znośne na początek – byle krok do przodu, a przynajmniej się nie zapadać;
    próbuj to przekładać na przyszły sukces;
    przecież jeśli zrobisz konkretne kroki, dla siebie, to zwiększasz szansę na rozmowę z terapeutą na nowym poziomie; może tak próbuj, jeśli serio Ci zależy to uzupełniaj, co możesz; jeśli zmienisz rozpacz/rodzaj buntu na różne próby skorzystania z terapii, która już była, to sama sobie poprawisz humor o milimetr;
    nie wpadłam na pomysł, że teraz sama zamienisz cośw cud, który się nie zdarzał przez te kilka lat terapii, ale są pewnie te bardzo trudne niedokończone działy i takie, które sama możesz posunąć do przodu;
    wizualizuj sobie, że terapeuta dowiaduje się co dla siebie robisz w wyniku tej terapii, która była; głupi nie jest, odbierze to pozytywnie;
    i może pomyśl o małym dziecku, które na dnie rozpaczy miota się miedzy buntem, paniką i odrzucaniem wszystkiego, bo chce – choćby nieosiągalnej gwiazdki z nieba – a przebłyskami: narysuję sobie, poczytam, pouczę się, poszukam wsparcia i polecę kiedyś w kosmos … nie przestaje się cierpieć, ale zapada się mniej, zwłaszcza w rezygnację;
    widziałaś kiedyś male dziecko w takiej rozpaczy? serio pytam, wcale nie jest łatwo sobie wyobrazić jak to przebiega ( dla ludzi płaskich nieznośny bachor, dla myślących wielkie wyzwanie, jak pomóc, przerwać, pokazać perspektywę, cokolwiek)
    czepiaj się każdej nitki, byle tylko nie szukać rezygnacji, która ogłupia, odbiera jasność myślenia;

    kiedyś kolega, który ma napady paniki, powiedział mi: „ale wiesz strach ma i dobre strony” zatkało mnie, bo ataki kończyły się interwencją psychiatry, były nie do zniesienia; a jednak doceniał to, że są rzeczy, za które się zabiera tylko ze strachu; chyba każdy z nas tak miewa w życiu; wcześniej wydawało mi się, że po dobroci lepiej mi idzie wszystko, a jednak jest w tym coś;
    strasznie ważne sprawy dla siebie zrobił w czarnej dziurze i sam;
    pewnie i Ty masz takie wspomnienia, kiedy paraliżujący niepokój udaje się tym: „no bo kto jak nie ja” przełamać, w jakimś momencie (nie zawsze i nie dzięki radom weź się w garść, to zupełnie nie ta ścieżka);
    chyba nie da się oduczyć autodestrukcji, ale pewnie można iść w zaparte i w przeciwną stronę, kto wie co trudniejsza? 🙂 chyba destrukcja od pewnego poziomu 🙂 – mam nadzieję, że tu się uśmiechnęłaś, znasz swoją moc przecież;

    czasem bardzo kombinujemy, by inni robili to co chcemy, gorzej z wykombinowaniem jak sobie coś zaproponować skutecznie – np by być dla siebie dobrym, doceniać się, zatroszczyć się o siebie; jak polubić kawę we własnym towarzystwie;
    trzymaj się (na pewno już jesteś w innym miejscu niż to do którego ja się odniosłam, jak zbędne gadanie, zostaw i już)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.