912 – mania pisania

To jest jakiś obłęd. Siedzę nad książką w każdej wolnej chwili. Kiedy tylko mam trochę czasu, otwieram edytor tekstu i piszę. Dziś pracuję nad nią od ósmej rano. Robiłam tylko przerwy na spacery z Fizią. Mogłabym pisać non stop. I żałuję, że tak się nie da.

Z okazji skończenia rozdziału drugiego i rozpoczęcia trzeciego, łapcie fragment.

Od początku terapii wybierałam się do psychiatry. Straciłam kontakt z moim lekarzem – nie odpisywał na e-maile, SMS-y, nie odbierał telefonów. Pan M. polecił mi znajomą lekarkę i długo naciskał, żebym się z nią w końcu skonsultowała. Kiedy się do niej nareszcie wybrałam, odesłała mnie do swojego kolegi. Uważała bowiem, że, po pierwsze, powinnam leczyć się u mężczyzny, skoro nie toleruję kobiet w takiej roli, a po drugie, że powinien mnie prowadzić ktoś, kto pracuje w szpitalu. Kiedy pan M. się o tym dowiedział, stwierdził, że chyba jest naiwny, lecząc mnie.
– Dlaczego? – Zdziwiłam się.
– Może faktycznie powinna iść pani do szpitala, ale ja wierzę, że poradzi sobie pani bez tego.
– Bo tak będzie – rzekłam z całą stanowczością, gdyż nigdzie się nie wybierałam.
– Ja wierzę, że jest pani w stanie, ale pani obecne zachowanie wskazuje na to, że straciła pani kontrolę nad tym, co się dzieje. Jest pani sama i nie umie wziąć odpowiedzialności za swoje życie.
– Jest mi z tym źle, więc to zmienię – mówiłam, niemal płacząc, po czym dodałam, że mam tyle rzeczy do zrobienia, a nie robię nic.
– Rozumiem, że dzisiaj się to zmieni – odparł z umiarkowanym optymizmem.
– Mam nadzieję… – rzekłam niepewnie. – Jest mi okropnie wstyd przez to, co robię.
– To tak, jakby pani nie uznawała tego, co ja mówię. Bo mówię, że to wynika z choroby, a pani traktuje to tak, jakby wynikało to z pani złej woli.
– Bo potrafię nad tym zapanować, a nic w tym kierunku nie robię.
– Jak pani myśli, dlaczego?
– Ta autodestrukcyjna część mnie jest silna.
– I będzie coraz silniejsza. Ona bez pożywienia jest słaba, ale pani karmi ją alkoholem. Dlatego nie może pani pić, pani Aniu.

794 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.