915 – terapia przeżyta od nowa

Proces twórczy trwa w najlepsze. Piszę codziennie od szóstej rano do jakiejś dziesiątej. I nie jestem w stanie nic zrobić, zanim nie powstanie kolejna strona, dwie tekstu. Jestem zafiksowana na tym punkcie.
Pisanie tej książki to dla mnie skuteczna autoterapia. Myślę, że dzięki niemu jestem sobie w stanie jakoś poradzić z zakończeniem terapii i żałobą po utraceniu tej relacji. Opisując to, co działo się w gabinecie, przypominam sobie wiele rzeczy. To tak, jakbym przeżywała tę terapię od nowa, jeszcze raz. I mam dziwne wrażenie, że to wszystko zaczyna we mnie pracować, a ja dopiero teraz jestem na to gotowa. Ciekawe, co na ten temat powiedziałby pan M…
Być może jutro uda mi się skończyć trzeci rozdział. Kiedy w weekend naniosę pierwsze poprawki, wrzucę jakiś fragment.
Jest we mnie ogromna chęć, by wynieść z tych spotkań jak najwięcej. By pozwolić sobie na zmianę. Prawdziwą i trwałą zmianę, która wprowadzi do mojego życia pewną dozę stabilności, której tak bardzo brakuje mi od okresu dojrzewania.

828 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.