931 – po co to zrobiłam?

Złamałam się. Napisałam do pana M. Z racji świąt i tego, że nie chciałam mu przeszkadzać, wysłałam maila. Opisałam mu, jak jest. I zapytałam, czy mogę wrócić, chociaż po to, żeby dokończyć terapię. Choć na te kilka spotkań.

Dlaczego to zrobiłam? Chyba z bólu. Z cierpienia, którego nie potrafiłam już dłużej wytrzymać. Albo żeby sobie jeszcze bardziej dowalić. Dołożyć kolejne odrzucenie. Myślę, że postąpiłam źle. Bo albo nie odpisze, co będzie wiązało się z jeszcze większym bólem. Albo odpisze i się nie zgodzi, co będzie się wiązało z tym pierwszym. Albo się zgodzi, czyli wrócę na kilka sesji, które w dłuższej perspektywie nic nie dadzą. Spowodują tylko przeżywanie rozstania na nowo, ożywienie tych negatywnych emocji i, w konsekwencji, jeszcze większy ból. Wniosek? Moja wiadomość do niego, niezależnie od jego reakcji, tylko nasili cierpienie.

Jesteśmy u rodziców. Cały czas siedzę w sypialni. Albo śpię, albo pracuję. Nos wyściubiłam tylko na śniadanie, pochlipać trochę białego barszczu i wróciłam do naszego pokoju. Z Mrówkiem bardzo źle. Nie pamiętam, kiedy było gorzej.

Rozmawiałam z kontrahentem. Ostry zapierdol jeszcze do końca przyszłego tygodnia. Już rzygać mi się chce tym projektem. Tyle mnie on nerwów kosztuje, że szkoda gadać. Zapowiedziałam urlop. Po tym zleceniu potrzebuję urlopu, bo nie wytrzymam. Co będę na nim robić? Spać. Prześpię kilka dni w nadziei, że organizm rozleniwi się tak, że odechce mu się oddychać.

1052 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

6 myśli w temacie “931 – po co to zrobiłam?

  1. A ja uważam, że bardzo dobrze zrobiłaś pisząc do terapeuty, że chcesz wrócić na terapię choć na te parę spotkań. Twoja terapia u pana M jeszcze trwa, termin zakończenia macie ustalony na za kilka tygodni. I choć to nie rozwiąże wszystkich Twoich spraw, to da możliwość bezpiecznego dla Ciebie spojrzenia na wszystkie emocje, które pojawiają się w związku z zakończeniem terapii u pana M (nie terapii w ogóle bo tę na pewno powinnaś dalej kontynuować). I uważam, że powrót na terapię choć na kilka spotkań jest o wiele dojrzalszym sposobem (niż ucieczka, zerwanie) na to, by ją zamknąć. I świadczy o tym, jak dużo już w sobie wypracowałaś. Powodzenia Aniu.

  2. Twoja historia jak i innych pozwoliła mi zobaczyć, że nie warto chodzić na terapię bo i to tak nic nie daje. Smutne ile ludzi traci pieniądze. Lepiej wyjechać na wakacje, zrobić sobie jakąś przyjemność niż tracić pieniądze. Na prawdę.

    • Smutne są takie komentarze jak Pani. Terapia nic nie daje? Sama mam borderline, depresję i zaburzenia lękowe. Uczestniczę w terapii kilka lat. Bardzo często czuje się fatalnie. I co? To jest dowód na to, że terapia nic nie daje? Nie. Bo bez terapii pewnie dawno już odebrałabym sobie życie. Terapia to nie wizyta u dentysty, którą można oceniać jako efektywną lub nie, w zależności od tego czy ząb został wyleczony. Osoby, które piszą takie komentarze jak Pani nie mają zielonego pojęcia na temat tego, czym jest, a czym nie jest psychoterapia i faktycznie, w ich przypadku ewentualny proces terapeutyczny może być bardzo nieskuteczny. A Anka w swoich książkach oraz na blogu wielokrotnie pokazała, że terapia JEST skuteczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.