944 – iście zajebiste nastawienie, brawo

Znów przyszłam się pożalić. Jest we mnie tyle negatywnych emocji, że muszę spuścić parę, bo chyba wybuchnę. I to nie przepełnionym złością krzykiem.

Jak pisałam wczoraj, po początkowym optymizmie, zalała mnie fala zwątpienia. Myślałam, że to prześpię i obudzę się w lepszym nastroju. I co? Jest jeszcze gorzej niż w nocy.

Najchętniej poszłabym wyżalić się panu M., a potem wróciła do domu i poszła spać w pizdu. Ale nie mogę, bo o trzynastej przychodzi facet od okien. Mam ochotę go odwołać.

Siadłam do książki, ale nie napisałam ani jednego zdania. Wyłączyłam komputer. Nawet pisanie wydaje mi się pozbawione sensu.

Chce mi się płakać. Ryczeć wręcz. I ciąć. I zniknąć. Chyba muszę wziąć benzo, bo jest coraz gorzej, a nie chcę doprowadzić się do stanu, w którym nie będę wstawać z łóżka.

Dziś tak bardzo nie chce mi się żyć. Nie wierzę w to, że ta nowa terapia jakkolwiek mi pomoże. Że uda mi się wyeliminować kryzysy samobójcze czy cięcie. Nie potrafię uwierzyć, że może być lepiej.

Myśl, że za miesiąc kończę terapię u pana M., sprawia, że robi mi się niedobrze. I dodatkowo nakręca spiralę negatywnych myśli.

Chcę się położyć do łóżka, zwinąć w kłębek i płakać. Tak długo, aż zasnę z wyczerpania. Nie mam siły na życie. Nic mnie nie cieszy i nic nie potrafi sprawić, żebym uśmiechnęła się choćby przelotnie. Na myśl o remoncie, który ma się odbyć w ciągu dwóch tygodni, robi mi się słabo. Czy wspominałam już, że lubię stabilizację i nie znoszę zmian oraz zamieszania? A rewolucji w domu to już w ogóle. Panowie mają podobno uwinąć się w jeden dzień, ewentualnie na drugi obrabiając wymienione okna. Ale dla mnie to i tak za dużo.

Opadłam z sił i mam ochotę usiąść dupą w swoim bagienku i narzekać, jak mi w nim źle. Ash… mam dość.

I co? Myślałam, że wyżalenie się we wpisie mi pomoże. A guzik dało. Wcale nie jest mi lżej. Dupa, dupa, dupa.

935 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

2 myśli w temacie “944 – iście zajebiste nastawienie, brawo

  1. Nie chcę Cię w żaden sposób dobijać ani deprecjonować tego co czujesz. Ale nie znam nikogo (a wielu moich znajomych i klientów korzystało z terapii) komu terapia psychodynsmiczna by pomogła. Tzn. na pewno coś z niej wynieśli, czegoś o sobie się dowiedzieli, ale objawy zostały. To właśnie cbt, jak sami mówili, dało im narzędzia do zmiany.
    Może więc nie warto już na starcie grzebać nowej terapii, zaufać staremu terapeucie.
    A relacje… Wiesz, to jest wpisane w życie, że jedne się kończą, pojawiają się nowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.