949 – trzecie konsultacje u pana K.

Wczoraj o dwudziestej miałam trzecie konsultacje u pana K. Nie było to łatwe spotkanie. Niby rozmawialiśmy o moich celach terapii oraz o tym, co udało się osiągnąć za pomocą obecnej, ale dla mnie było bardzo intensywnie.
Powiedział mi coś, czego nigdy wcześniej nie słyszałam. Otóż w podejściu CBT jest podobno taka opinia, że osoby z borderline dążą do tego, aby terapia była nieudana. Miałam nie do końca jasne i klarowne odczucie, że pan K. próbuje zdeprecjonować moje osiągnięcia na terapii u pana M. Choć kilka razy pokiwał głową, gdy opowiadałam o tym, co udało mi się zrobić, twierdząc, że to istotna zmiana.

Wyraził chęć pracy ze mną, jednak poprosił, żebym się dobrze zastanowiła nad tym, czy terapia u niego nie ma na celu zastąpienia relacji z panem M. Bo jeśli zależy mi tylko na relacji, a nie pracy, to taka terapia nie przyniesie efektów, a będzie wręcz szkodliwa.
Jednak jestem przekonana o tym, że to nie ma być zastępstwo. Pragnę dokończyć swoje leczenie, pracując z nim nad pozostałymi problemami. Wiem, że kryzysów nie da się uniknąć i moim celem nie jest ich wyeliminowanie. Ja chcę po prostu nie bać się o własne życie, kiedy zalewa mnie fala cierpienia. Nie chcę się niszczyć i okaleczać. Nie chcę robić sobie krzywdy. Ból, smutek czy cierpienie to emocje nierozerwalnie połączone z życiem i to jest w porządku. Do pewnego stopnia pozwalam sobie na ich odczuwanie i wiem, że one mijają. Jak wszystkie emocje, kiedy się ich nie wstrzymuje, nie wypiera, odchodzą. Chciałabym jednak nauczyć się reagowania na nie, gdy stają się intensywne.

Terapię zaczynam w czerwcu. Zapytałam, czy ten miesiąc przerwy nie będzie problemem, a pan K. odpowiedział, że to jak najbardziej w porządku. Chcę najpierw zakończyć relację z panem M. Skupić się podczas tych ostatnich spotkań na przepracowaniu rozstania i poczucia opuszczenia, żeby z zakończenia terapii nie zrodził się kolejny problem i trauma. Chciałabym rozstać się z nim w, na ile to możliwe, dojrzały sposób. Bez skrajnych emocji i odwalania, by go przy sobie zatrzymać. Co, tak na marginesie, i tak by nic nie dało, bo decyzja pana M. o zakończeniu jest nieodwołalna.

571 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.