950 – terapia borderline: odcięcie czy przetrawienie?

Dziś przytrafiło mi się coś dziwnego. Miałam sesję na 10:45. Oszacowałam, że muszę wyjść z domu o 10:15, bo miałam jeszcze nadać przesyłkę przed terapią. Kiedy nadeszła ta godzina, pomyślałam sobie, że mam jeszcze pół godziny. Zaczęłam się powoli szykować i kiedy zakładałam buty, spojrzałam na zegarek. Była 10:43. Skoczyło mi ciśnienie, bo dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że sesja zaczyna się za dwie minuty. Leciałam na złamanie karku, ale i tak spóźniłam się dziesięć minut. Skąd ta dziwna pomyłka? Pan M. tego nie skomentował, ale coś mi się wydaje, że zadziałała moja podświadomość, bo zamierzałam na spotkaniu poruszyć kwestię zakończenia terapii.

I istotnie wniosłam ten temat na sesję. Zaczęłam się na głos zastanawiać, dlaczego nie czuję żadnych emocji w związku z tym faktem.
– Czy to możliwe, że w tym lutym i marcu przetrawiłam to nasze rozstanie? Czy może raczej odcięłam się od emocji?
– Myślę, że częściowo jest pani odcięta. Ale też w lutym dużo się pani naprzeżywała, prawda?
No, tak. Miał rację. Intensywność emocji w okolicach mojego przerwania terapii była nie do zniesienia.
– Boję się, że jak to wszystko puści, to znów wpadnę w silny kryzys i stwierdzę, że dalsze życie nie jest możliwe.
Pan M. powiedział, że kryzysy będą wracać. I że to się raczej nie zmieni.
– Ale nie chodzi mi o to, żeby je wyeliminować. Ja chcę po prostu inaczej na nie reagować. I nie musieć bać się o własne życie.

Do końca sesji rozmawialiśmy o tych trudnych stanach emocjonalnych, w które wpadam. Kiedy kończyliśmy spotkanie, terapeuta otworzył swój terminarz i powiedział, że jedna sesja nam wypadnie, bo wyjeżdża. Zrobiło mi się dziwnie. A kiedy wyszłam z gabinetu i spojrzałam w kalendarz… Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że zostało nam pięć spotkań. PIĘĆ! Cały czas jakoś odsuwałam od siebie myśl o zakończeniu, bo wydawało mi się, że to jeszcze cały miesiąc. Ale świadomość, że zostało nam tyle sesji, ile palców u jednej ręki… Zrobiło mi się tak piekielnie smutno i źle. Chce mi się płakać. Nie są to tak intensywne emocje jak te w zimie, ale… boję się, że to dopiero przedsmak tego, co zgotuje mi psychika.

659 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.