958 – wolny weekend!

W tym tygodniu pracowałam tylko trzy dni, a wyrobiłam trzydzieści cztery godziny. Jestem umordowana. Ze skrajności w skrajność, hehe. Wczoraj chciałam wcześniej skończyć, ale wyszło, że siedziałam jedenaście godzin. Obiecałam sobie więc, że ten weekend w całości robię sobie wolny.
Wstałam dziś o 6:30 i zamierzam w pełni wykorzystać ten dzień. Mam plany i żywię nadzieję, że uda mi się je zrealizować.
Przede wszystkim muszę zająć się tekstem „Dwóch słów”. Za dwa tygodnie wysyłam go do wydawnictwa i chcę po raz ostatni go przeczytać i nanieść ostateczne poprawki. Premiera ma być na początku listopada. Już nie mogę się doczekać, jestem taka podekscytowana!
Oprócz tego dostałam listę tematów do nowego numeru magazynu „Trening umiejętności społecznych”. Ostatnio nie wysyłałam do nich żadnego tekstu, ale jeden z tematów wydaje mi się ciekawy i chciałabym coś napisać. Muszę najpierw poszukać materiałów, znaleźć i zamówić literaturę. Potem ułożyć plan, no i w końcu napisać. Termin oddania w pierwszym tygodniu czerwca. Mam nadzieję, że nic nie pokrzyżuje mi założeń (czytaj: kryzys).
Trzeba by jeszcze ogarnąć chałupę.
Ostatnio zrobiłam las w słoiku. W lesie zebrałam kawałki kory, kijki obrośnięte porostami. Jako że posesja rodziców sąsiaduje z lasem, nazbierałam różnego rodzaju mchy, mini bratki, skorupki ślimaków, kamyki. Dokupiłam mini paprotkę i malutki bluszcz. Jest przepiękny! Ale niestety walczę z plechą. Zamówiłam naturalny środek na pleśń i regularnie wietrzę słoik. Jest lepiej, ale problem jeszcze całkowicie nie zniknął.
Uwielbiam go obserwować. To mnie niesamowicie uspokaja. W ogóle natura sprawia, że się wyciszam i zaczynam doceniać życie. A szczególnie ukochałam sobie lasy i jeziora.

Dzisiaj kocham życie.

770 Ogółem 3 Dziś
Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.