966 – ach, tak mi się marzy…

Zaczęło się od przeprowadzania ankiety do artykułu o relacjach społęcznych i stygmatyzacji osób z pogranicznym zaburzeniem osobowości. Zadałam w niej pytanie, czy według badanych potrzebna jest ogólnopolska kampania na rzecz destygmatyzacji osób z borderline. Aż 86,5% osób odpowiedziało twierdząco. I tak zaczęłam sobie myśleć… Bardzo chciałabym coś takiego zorganizować!
A potem puściłam wodze fantazji i zaczęłam marzyć. Wiem, że to raczej nierealne, ale chciałabym kiedyś założyć fundację, która pomagałaby osobom z BPD.
Wyobraźcie sobie – dostajecie diagnozę i nie wiecie, co zrobić. Nie za bardzo rozumiecie, co ta diagnoza oznacza, Wasze życie leży w gruzach, nie możecie utrzymać żadnej pracy, macie konflikty z rodziną, może nawet nie macie gdzie mieszkać. Chujowa sytuacja, nie? Czujecie się w tym wszystkim osamotnieni i nie widzicie nadziei.
I tu wkracza moja fundacja wraz z psychoedukacją, pomocą prawną, pomocą ze znalezieniem specjalisty, pracy, mieszkania, podniesieniem kwalifikacji, umiejętności. Oprócz tego szkolenia dla specjalistów, konferencje, kampanie destygmatyzujące. Z czasem ośrodek leczenia na NFZ, mieszkania chronione. Pomoc w usamodzielnianiu się, skupienie wokół fundacji najlepszych specjalistów.
Tak miło jest marzyć, a kiedy o tym myślę, mordka sama mi się śmieje.
Niby wiem, że w jakimś sensie pomagam swoim pisaniem. Ale chciałabym robić więcej. Nigdy nie myślałam, że mogłabym być społecznikiem. A jednak. Z takiej fundacji cieszyłabym się bardziej niż z nagrody Nike, o której marzę od dziecka!

1450 Ogółem 1 Dziś
Podziel się!

6 myśli w temacie “966 – ach, tak mi się marzy…

  1. To piękne marzenie. Wycinek, bo z pewnością nie całość tego o czym marzysz realizuje Polskie Towarzystwo DBT. Na pewno już teraz pomagamy w znalezieniu specjalistów (i takowych skupiamy), działamy na rzecz destygmatyzacji, psychoedukacji, organizujemy konferencje dla chorych, rodzin i specjalistów. Przed nami i w naszych marzeniach ogólnopolskie projekty realizujące nasze marzenia czyli dostęp do skutecznej terapii oraz profilaktyki tego zaburzenia dla nastolatków za darmo w oparciu o znane i realizowane na świecie projekty jak DBT STEPS w szkołach w USA czy narodowy program DBT w Irlandii. Kształcimy też specjalistów dzięki czemu już teraz w niektórych miejscach w Polsce można leczyć się u terapeutów DBT na NFZ (choć to niestety wciąż wyjątek, nie reguła, ale od czegoś trzeba zacząć).
    Ty piszesz jednak o jeszcze innym obszarze – pomocy bardziej bezpośredniej, samym chorym. Coś takiego robi już wiele fundacji skupionych wokół pomagania chorym i niepełnosprawnym w ogóle. Ale nie słyszałam, żeby ktoś pomagał konkretnie osobom z BPD więc z pewnością jest to luka do zapełnienia. Wiem, że taka oddolna pomoc już się przecież odbywa, na razie głównie wokół różnych internetowych społeczności gromadzących osoby z BPD. Pomagają sobie nawzajem w życiowych sprawach również pacjenci, którzy poznali się i zaprzyjaźnili na wielu już prowadzonych w Polsce treningach DBT. Pomagają sobie rodzice i bliscy osób z BPD, którzy poznali się na wielu edycjach Family Connections. Tak czy inaczej potrzeby są ogromne więc twoja aktywność na tym polu może być cenna więc trzymam kciuki, aby ten pomysł nie został tylko pomysłem 🙂 Powodzenia Aniu!

  2. Anka nie Ania :-D. Hahaha przepraszam. Żart. Myślę że to fajny pomysł. Borderline może z czasem zasłużyć na miano zaburzenia XXI w. Tak naprawdę małe jest wsparcie tego problemu. Dużo osób nie zdaje sobie sprawę, że GO ma. A świadomość o nim w społeczeństwie jest chyba bliska zeru.

    • Dokładnie, społeczeństwo albo nic nie wie na ten temat, albo ich wiedza jest stereotypowa i pełna mitów. A to rodzi stygmatyzację.

  3. Cześć, chciałabym krótko o sobie. Moim zdaniem błąd leży już po stronie lekarzy. Gdy dostałam diagnozę, usłyszałam tylko – „to żadna depresja, Pani już tak ma, taki charakter”, „to nieuleczalne, może Pani podziękować mamie”. I nie były to słowa jednego lekarza. Byłam bardzo sfrustrowana. Poczytałam trochę w necie – wybuchy złości, wrażliwość, skrajne emocje – dotyczy tylko 3-5% społeczeństwa. Co? Tak ogólne rzeczy jak wybuchy złości i wrażliwość i tylko 3-5%? Przecież to można podciągnąć pod przynajmniej 1/4 ludności. Nie rozumiałam nic. Lekarze nie chcieli wytłumaczyć. To było 8 lat temu. Od tego czasu moje życie było ciągłą, jedną, wielką porażką. Nikt z rodziny nie rozumiał czemu nie umiem się dostosować do życia, ja też. Pracować, utrzymać relacje, nie wiązać się z narkomanami, nie zażywać narkotyków. Zwalali więc wszystko na używki, ja w końcu też. W końcu razem stwierdziliśmy, że potrzebny mi ośrodek uzależnień. Pobyt miał trwać 8 miesięcy. Ale tworzenie relacji ze współpacjentami były dla mnie przeszkodą nie do przeskoczenia. Po nasileniu się myśli samobójczych i totalnej rezygnacji, to tam mi zaproponowali oddział leczenia zaburzeń osobowości w szpitalu psychiatrycznym. Nawet nie wiedziałam, że takie są. Mam 28 lat, nie mam domu, doświadczenia zawodowego, żadnych ambitnych studiów, przyjaciół ani pieniędzy. Fundacja o której piszesz, ma tak cholerną rację bytu, że to właśnie skłoniło mnie do napisania tego komentarza. Pojutrze jadę na oddział. Mam nadzieję, że nauczę się żyć. Życzę wytrwałości w dążeniu do celu. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.