987 – co za koszmarny dzień…

Mam dziś tak koszmarny dzień, że już nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Jest kwadrans po dziesiątej rano, a ja piję drinka. Nie mam pojęcia, jak się inaczej uspokoić, bo nie mam żadnych tabletek doraźnych.

Zupełnie nie idzie mi w robocie. Nie mogę czegoś zrobić i frustracja uruchomiła we mnie głębokie pokłady złości. Już samo to spowodowało niezłe wkurwienie. A dodatkowo jestem wściekła na Mrówka. Wiosną kupiłam super eko bio ziemię do ziół i warzyw oraz od cholery najróżniejszych nasion. Marzyły mi się świeże zioła. Oprócz tego lubczyk czy poziomka. Mrówek nie pozwolił mi ich trzymać w domu i kazał wynieść na balkon. Wszystko zaczęło kiełkować w momencie, gdy skończyłam terapię. To było dla mnie dość symboliczne. Rośliny rozpoczynały swoją wegetację, a ja zaczynałam samodzielnie życie. Minęły dwa miesiące. Siewki w ogóle nie chcą rosnąć, po kilkudziesięciu dniach ledwie odrastają od ziemi, mają po kilka centymetrów. Kiedy jechaliśmy na urlop, zalęgły się w nich jakieś pieprzone robale i zaczęły marnieć. Jadalne bratki zostały wpieprzone, zostały same łodygi. Reszta roślin miała dziury w liściach. Ja dzisiaj patrzę na lubczyk, który niknie w oczach, a tam pierdolone zielone gąsienice. Wszystko wpierdoliły. Złapałam takiego wkurwa, że zaczęłam trzaskać drzwiami i myślałam, że mnie rozniesie. Całą złość skierowałam na Mrówka, bo gdyby rośliny były w domu, nic takiego nie miałoby miejsca.
Strasznie się pokłóciliśmy, a ja złość zmieniłam w rozpacz i poczucie bezsensu. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Nie mam siły – do swoich emocji i mojego niepanowania nad nimi. Mam szczerze dość. Wszystkiego, łącznie z życiem.

To kolejny koszmarny dzień od zakończenia terapii. Nie chce mi się żyć. Za to chce mi się ciąć i iść w autodestrukcję. We wszystkim doszukuję się tego, co złe. Nie potrafię się uspokoić ani spojrzeć na życie przychylniejszym okiem. Niby wiem, że to tylko pieprzone zioła, które mogę zasiać jeszcze raz, ale poziom złości jest tak wysoki, że odbiera mi możliwość racjonalnego myślenia. Naprawdę, tak trudno mi dziś znieść świadomość, że żyję…

1064 Ogółem 7 Dziś
Podziel się!

4 myśli w temacie “987 – co za koszmarny dzień…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.