3 – by nie nazwać ich po imieniu. Dobitnie

Każde kolejne zdanie padające z jego ust sprawiało, że mrok gęstniał. I nie, nie czułam, że płaczę, choć ilość łez rosła lawinowo. Jak w krótkim czasie naprawić kilkanaście lat? Jak sprawić, by nienawiść i pogarda osłabły? Najszersze chęci to za mało. To nic. Czy da się w ogóle coś zrobić, gdy ktoś ma cię za pozbawionego uczuć potwora? To, co rozgrywa się w Tobie, nie manifestuje się na zewnątrz. Pozostajesz bezemocjonalną amebą. Wedle jego słów.

Łza za łzą. I myśl za myślą. Każda gorsza od poprzedniej. I nagle uświadamiasz sobie, jak silne są stare schematy. Jak bardzo potrzebujesz tego, co kiedyś. By się uspokoić, by poczuć ulgę. Myśli krążą wokół utartych schematów. I zastanawiasz się, czy toczyć dalej tę nierówną walkę z samym sobą, czy ulec. I choć przez chwilę poczuć nieznaczą ulgę.

Szczerze? Pierwszy raz od zakończenia terapii wróciły te myśli. Te ostateczne, by nie nazywać ich po imieniu, dobitnie. Kazały uwierzyć, że są jedynym rozwiązaniem. I przez chwilę dałam się im omamić.

Ale prawda jest taka, że nie wiem. Nic nie wiem. To, co miało być miłością, jest nienawiścią. I pogardą. I ranieniem. Czy z mojej winy? Możliwe. Prawdopodobne. I walczę ze sobą. Tymi myślami. I tym pragnieniem.

Podziel się!

2 – wniosek formalny

No, dobra. Zgłaszam wniosek formalny. Wydłużmy dobę do trzydziestu godzin, co? Ostatnio tak bardzo brakuje mi czasu. Praca, codzienne obowiązki, ogarnianie spraw przedpremierowych, typu czytanie „Dwóch słów” po raz tysięczny, by przejrzeć korekty, potem skład. Zapoznawanie się z kolejnymi wersjami okładki, załatwianie różnych spraw urzędowych, próby rozkręcenia profilu na Instagramie. Nie mam nawet czasu, by otworzyć plik z „Walcząc o życie”. Nie mam również kiedy popracować nad wierszami do tomiku i zdecydować się na ich ostateczną selekcję. „Guru” od dawna leży odłogiem.
Nie mam czasu, no nie mam czasu! Dlatego ostatnio tu nawet nie zaglądałam.

Za tydzień miną cztery miesiące od zakończenia terapii. Od czterech tygodni jestem zupełnie bez leków. Nie jest źle. Cieszę się, że po siedmiu latach mogłam w końcu odstawić chemię. I że radzę sobie bez niej.

A Wy chyba jeszcze nie wiecie, o ile nie śledzicie moich mediów społecznościowych.

Premiera „Dwóch słów” będzie 15 listopada!

A tak prezentuje się front okładki.

Okładka thrillera psychologicznego 'Dwa słowa', Anka Mrówczyńska
Podziel się!

1 – nowe życie, nowy blog

Nie mogłam zebrać się do napisania tego wpisu, ale zaczęły padać pytania, co stało się z blogiem, więc spieszę z wyjaśnieniami.

Tak to już w życiu bywa. Coś się kończy, coś się zaczyna. Ja zaczynam od początku po raz czwarty, bo to czwarty blog.

Moje leczenie zakończyło się trzy miesiące temu. Czuję się innym, nowym człowiekiem, dlatego zdecydowałam się na ten krok. Przestałam identyfikować się z tym, co było i pragnęłam zacząć wszystko od nowa.

Ostatnio myślę o swoim pisaniu. Nie tyle tworzeniu, co mojej obecności i udziale w rynku wydawniczym. Wciąż największym problemem jest to, że jestem nieznana i docieram do bardzo ogranicznego kręgu potencjalnych Czytelników. Potrzebuję spotkań autorskich z prawdziwego zdarzenia. I tak myślę, co zrobić. Za dwa miesiące będzie premiera mojej szóstej książki. Dobrze byłoby coś z tej okazji zorganizować. Mam nadzieję, że niedługo spotkamy się w różnych zakątkach Polski. Trzymajcie kciuki!

Podziel się!