399 – osadzenie w rzeczywistości

– Co, oni poszaleli? – zaśmiałam się kilka dni temu.
Mrówek spojrzał na mnie pytająco.
– Reklamują Tłusty Czwartek – wskazałam plakat w witrynie sklepowej. – Przecież to nie przed tymi świętami!
– A przed którymi?
– No przecież przed Wielkanocą!
Mrówek się zaśmiał. Dopiero po kilku sekundach dotarło do mnie, że to wcale nie Boże Narodzenie się zbliża.
Nie ma to, jak być dobrze osadzonym w rzeczywistości.

Podziel się!

392 – po przerwie

Dawno mnie tu nie było. Daję więc znać, że żyję i nic mi nie jest.

Przesiadłam się na inny system i od tygodnia walczę z komputerem, żeby przygotować go do pracy zawodowej. Nic kreatywnego, ale przynajmniej mam co robić, zajmuję myśli i odwracam uwagę od przykrych emocji.

Wiele razy chciałam coś napisać, ale nie potrafiłam skleić kilku sensownych zdań.

Liczę na to, że niedługo otrząsnę się z twórczego letargu i powrócę w wielkim stylu!

Trzymajcie się, oby do wiosny.

Podziel się!

386 – osiwienie

– Widzisz, mówiłem, że kiedyś przez ciebie osiwieję – stwierdził Mrówek oglądając w lustrze swoje pierwsze siwe włosy.
– No… A ja przez ciebie – dziś zauważyłam pierwszego siwulca u siebie.
– To nie przeze mnie. Przez samą siebie osiwiałaś.
Hehe, no może i tak!
Starość nie radość. Trójka z przodu coraz bliżej. Ojejejej, moja młodość wchodzi na ostatnią prostą. Całe szczęście, że emocjonalnie jestem dzieckiem. Piotruś Pan – do grobowej deski.

Podziel się!

383 – dupny dzień

Co za z dupy dzień. Nigdy nie lubiłam niedziel, ale ta przeszła samą siebie.
Trochę ponad cztery godziny snu. Wstałam skoro świt, bo sen najwyraźniej się na mnie obraził.
Siadłam przed kompem i co? Ano właśnie nic. No, prawie. Poprawiłam zaczęty ostatnio rozdział „Majki”. Zmieniłam wydarzenia i nabrało to sensu. Jednak, gdy zaczęłam opisywać morderstwo ojca pewnego młodego redaktora, straciłam wenę, poczucie sensu, a i skupienie odeszło w niepamięć. Dobrą godzinę gapiłam się w monitor, nie wiedząc, co zrobić.
Potem było już tylko gorzej. Mdłości, zawroty głowy, osłabienie. Przez ostatnie psychiczne i emocjonalne jazdy oraz powrót do fluoksetyny, spóźnia mi się okres. Brzuch boli, emocje szaleją. Łzy pojawiają się znikąd. Ehh.
Popołudnie przespałam.
Myśli nie mają litości dla mojego postanowienia. Ściągają w dół i gnoją – emocjonalni wywrotowcy.

Podziel się!

376 – potwór, moje imię

Wczoraj zbudził się potwór. Siejący zniszczenie, niosący ból.
Wykrzyczane w formie rozkazów największe lęki. Byle zranić, jak najmocniej.
Na myśl o sobie, chce mi się rzygać. Co we mnie wstąpiło?!
Kłótnia? Ok. Ale to?
Zgniłam od środka. Już dawno temu.
Siedzę i płaczę, ale łzy nie zmyją win. Nic nie cofnie takich słów.

Co się ze mną dzieje?

Podziel się!