874 – aż się kurzy!

Sertralina spowodowała, że znów zaczęłam wstawać wcześnie. Około siódmej siadam do komputera i pracuję osiem godzin. Bez przerw, bez drzemek. A jeszcze niedawno po dwóch, trzech godzinach musiałam iść się kimnąć godzinę lub dwie. Czas w pracy mija mi szybko i nie jest udręką. Miła odmiana.

Kończę pracę przed szesnastą i mam czas dla siebie. Trochę chce mi się spać, ale szkoda mi czasu, który przeznaczam na czytanie lub pisanie.

Nastrój w miarę, mam przebłyski dobrego humoru. Choć wciąż gdzieś tam próbuje się przedrzeć smutek, rozpacz i bezsens.

Podziel się!

869 – i znów w kieracie

Urlop, jak to urlop, mimo że trwał dwa tygodnie, szybko się skończył. Za szybko!

Udało mi się w tym czasie podwoić objętość Guru. Napisałam dziesięć stron A4 na laptopie. Mam też pomysł na poprowadzenie akcji.
Udzieliłam jednego wywiadu i prawie przygotowałam się do jutrzejszego live’a. Wczoraj z Agnieszką testowałyśmy połączenie i trochę pogadałyśmy. Było miło.
Prawie przeczytałam „Dzieci psychiatryka”, zostało mi jakieś trzydzieści stron. Książka krótka i ciekawa, ale jestem w wiecznym niedoczasie, stąd czytanie na raty.

Jutro pierwsza sesja po dwutygodniowej przerwie. Czy w końcu uda mi się poruszyć temat zakończenia terapii? Zadać pytania, które mnie tak męczą? Szczerze? Wątpię. Nie wierzę, że się odważę.

Nastrój, jak to nastrój, zmiennym jest. Dziś pierwszy dzień nie wzięłam Brintellixu. Chcę wrócić do sertraliny, więc muszę oczyścić organizm z wortioksetyny.

A jak tam u Was? Jak po świętach i Nowym Roku? Wierzycie, że rok 2021 przyniesie Wam szczęście i będzie lepszy od poprzedniego?

Podziel się!

868 – przygotowania

Od rana pisanie. Guru brakuje jakiejś jednej czwartej strony do dwudziestu stron. Ma ponad siedemdziesiąt pięć tysięcy znaków, co daje blisko pięćdziesiąt stron wydanej książki. Niby mało, ale biorąc pod uwagę, że przed świętami tekst był o połowę krótszy, jestem zadowolona.

Przed chwilą moje zmysły pobudziła cudowna kąpiel z pianą o zapachu czekoladowej trufli. Mrrr! Zrelaksowałam się. Tego było mi trzeba!

Teraz przymierzam się do przygotowań do pierwszego z dwóch wywiadów. Tematem jest pisanie. Otworzyłam plik i próbuję odpowiadać na pytania. Nie jest to proste, gdyż myślami jestem w świecie przedstawionym tworzonego właśnie thrillera. No, ale cóż, nie samym pisarstwem człowiek żyje!

Już teraz Was zapraszam na live we wtorek 5.01.2021 o godzinie 19:00 na facebookowy profil ROLuj Wykluczenie. Będę gościem Agnieszki Parol i opowiem o sobie oraz zaburzeniu osobowości z pogranicza.

Link do wydarzenia na FB: Parol zagięta / Ile jest siebie w sobie?

Dlaczego ten urlop mija tak szybko?! Nie mam na nic czasu! Całymi dniami siedzę przed laptopem i tak, jestem już pewna, że chciałabym utrzymywać się z pisania. Całe dnie spędzać w rzeczywistościach z pisanych przez siebie książek.

Podziel się!

866 – „świątecznie”

No, to pobyło miło i świątecznie. A potem wstał Mrówek…

Chuj, wyjebane, święta odwołane.

I nawet się już nie wściekam. Po prostu jest mi tak cholernie przykro… Wódka na pusty żołądek, rozgrzebane żarcie w kuchni, syf w mieszkaniu. Ale nie zależy mi już na niczym. Kończę pić i idę spać. Przespać ten czas, który miał być wyjątkowy. A jest wyjątkowo przykry. Zawiedzione nadzieje i oczekiwania. I święta jak co roku. Oby się skończyły jak najszybciej.

I pomyśleć, że w tym roku wzięło mnie na świąteczną atmosferę. Że miało być miło, wyjątkowo, ciepło, rodzinnie.

Płaczę i nie potrafię się uspokoić. W jednej chwili z idealnego nastroju wpadłam w rozpacz. Benzo brak. Jedyne, czego chcę, to sobie ulżyć. I naprawdę trudno znaleźć mi argument za tym, żeby nie naruszyć ciągłości skóry.

Podziel się!

862 – jebać system

Co za dzień. Dziś wszystko mnie tak wkurwia, że mam ochotę przypierdolić każdemu, kogo widzę. Albo wybuchnąć i zalać swoimi rozdupconymi flakami cały świat. Sama nie wiem. Nie mogę się zdecydować.

Przed sesją bardzo się denerwowałam. Spodziewałam się, że Pan M. będzie roztrząsał tę środową wiadomość do niego. Ale nie, nie zająknął się o niej ani półsłówkiem. Szczerze? Choć mnie to stresowało, chciałam o tym porozmawiać. Ale, jak zwykle, nie potrafiłam poruszyć tego tematu sama z siebie. Mówiłam o lęku przed opuszczeniem w kontekście Mrówka. Jednak nie dałam rady odnieść tego do terapeuty. W efekcie jestem na siebie bardzo zła. Wiem, że muszę to przepracować. Inaczej wyjdę z tej terapii pokiereszowana. A tego wolałabym uniknąć.

Co mnie dziś jeszcze wkurwiało? Kurierzy, a jakże. Dostałam SMS-y od DPD i naszej kochanej Poczty Polskiej, że dziś zostaną mi doręczone przesyłki. Trzecia miała zostać umieszczona w Paczkomacie. Kurierzy zawsze przychodzą do nas koło południa. A tu godzina szesnasta i nic. Normalnie może i machnęłabym na to ręką, ale paczka z UPS nie może do mnie dotrzeć od półtora tygodnia… Kierowca wziął ją w poniedziałek do doręczenia i bezczelnie wczesnym popołudniem zawiózł do punktu odbioru, twierdząc, że nikogo nie było w domu. Choć jest to oczywiście wierutne kłamstwo, bo byliśmy oboje z Mrówkiem. We wtorek po siódmej rano zadzwoniłam na infolinię z reklamacją, bo nie po to biorę dostawę do domu, żeby w środku pandemii jeździć po mieście komunikacją miejską w poszukiwaniu swojej przesyłki. Dowiedziałam się, że kurier ponownie spróbuje ją doręczyć w ciągu dwóch dni roboczych. Minęło osiem dni, a paczki, jak nie było, tak nie ma.
Ostatecznie obaj kurierzy (PP i DPD) przyszli wieczorem, niedługo potem dostałam maila, że przesyłka została umieszczona w Paczkomacie. Ciśnienie trochę mi zeszło.

No i trzecia rzecz – praca. Znów robiłam coś, co bez powodzenia próbowałam skończyć od miesiąca. Po pięciu godzinach wkurwiania się, napierdalania w klawiaturę i rzucania myszką oraz mięsem, w końcu się udało. Zadziałało.

Teraz jestem w miarę spokojna, choć serce mi wali i czuję się niezdrowo pobudzona. Ale jeszcze kilka godzin temu – myślałam, że mnie rozniesie.

Aa, byłabym zapomniała.

– Chyba nie potrafi pani znaleźć sposobu na rozładowanie złości, prawda? – Zapytał dziś terapeuta.
No, kurwa, eureka! Jak on na to wpadł? Tak mnie tym wkurwił… Mówi coś oczywistego, ale nie raczy mi podrzucić choćby jednego pomysłu, co mogłabym zrobić w takim stanie. A na moje stwierdzenie, że znam tylko dwa sposoby na niedestrukcyjne danie upustu złości (spanie i zabicie lub pobicie postaci w pisanej książce), tylko przytaknął.

Mam wrażenie, że pan M. przestał się angażować tak, jak robił to wcześniej. Jakby przestało mu zależeć. Jakby miał w dupie. A może to tylko moja projekcja?

W każdym razie, jebać system. Zrobiłam sobie gin z tonikiem i zaraz biorę się za pisanie „Guru”.


Edit.

Oczywiście mało mnie wkurwili kurierzy i InPost postanowił to naprawić. Ponieważ były do mnie dwie paczki w tym samym czasie, zawieźli je, kurwa, do jakiejś pieprzonej multiskrytki dwa kilometry ode mnie. Pewnie, po co mam odbierać przesyłki z Paczkomatu oddalonego o niecały kilometr lub tego sto metrów dalej albo kolejnego, kilometr od mojego miejsca zamieszkania. Nie, odbiorę je z Paczkomatu, który jest w odległości dwóch kilometrów.

Po to, kurwa, mam jebanego Smarta i darmową dostawę na Allegro, żeby wydawać zaoszczędzoną kasę na taksówki, żeby jeździć po mieście i zbierać paczki. Albo będę brać wolne w robocie, łazić cały dzień, nabijać kroki mierzone w kilometrach i dźwigać, kurwa, kilogramy chemii gospodarczej.

Pierdolę. Trzymajcie mnie, bo ich wszystkich pozabijam!

Podziel się!