229 – emigracja?

I co? I co? I gówno!

Dziś rano na sesji gadałam z terapeutą o wyjeździe.
– Cieszy się pani z wyjazdu?
– W zasadzie tak. Tylko, wie pan, jak zwykle szukam problemów.
– Jakich na przykład?
– Choćby z tym angielskim. Czytanie i pisanie jeszcze w miarę, ale mówienie… ni cholery.
– Jeszcze do niedawna nawet z mówieniem po polsku miała pani ogromny problem.
– W zasadzie tak…
Zaczął się ze mnie śmiać. Co miałam zrobić? Dołączyłam do niego.

Od wczoraj do Mrówka wydzwaniają headhunterzy. Dziś napomknął o mnie jednemu z nich. Mam mu dosłać CV po angielsku. Mrówek wspominał mu, że chcemy pracować w jednej firmie.
– It will be difficult, but I try – odpowiedział.

I zaraz się zaczęło. Łzy w oczach. Myśli samobójcze. Bo jak ja się dogadam z rekruterem? Bo co będzie, jak umówi rozmowę na Skype z potencjalnym pracodawcą? Bo ja w CV boję się wpisać nawet to, co umiem.
A jeśli dostanę pracę? O matko! To się dopiero zacznie!
Bo ktoś mi powie, co mam zrobić, a ja przecież nie zrozumiem!
I już przed oczami scenki, jak wyrzucają mnie z pracy, wracam do domu z płaczem i się tnę, a potem wieszam.
I będzie, że wyszło na moje, bo przecież mówiłam Mrówkowi, że nie dam sobie rady!

Mam siebie dość. I kropka.

Podziel się!

222 – ambasadorka akcji „Słowa na granicy zmian”

Słuchajcie!
Zostałam ambasadorką wspaniałej akcji „Słowa na granicy zmian”. Realizuje ją Cieszyńskie Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Psychicznego.
Jej założeniem jest edukacja młodzieży licealnej w kwestii odpowiedzialności za słowa. Uświadomienie, jak krzywdzące bywają krytyczne słowa wobec osób z zaburzeniami i chorobami psychicznymi.

Udostępniajcie, lajkujcie fanpage akcji, poprzyjcie tę piękną inicjatywę!

https://www.facebook.com/slowanagranicyzmian/

Przeczytaj moje przesłanie: czytaj

Liczę na Wasze zaangażowanie!

Podziel się!

219 – wieś, wciąż

Mrówek wrócił dziś do domu. Miałam wracać z nim, ale rodzicielka poprosiła, żebym została do środy.
Dobrze się stało, że nie wyjechałam. Mama znów czuje się gorzej.
Bardzo się o nią martwię. Wracają wspomnienia z jej poprzedniej choroby nowortworowej. Wtedy zepchnęli mnie na margines. Teraz jestem w centrum wydarzeń. Cieszę się, że mogę jej pomóc. Że jestem potrzebna.

Po wyprowadzce z centrum miasta, wybudowali domek pod lasem. Chodzę na spacery, jeżdżę rowerem. Biegam ze smartfonem, robiąc zdjęcia napotkanym kwiatkom. Trochę opalam się na tarasie.

Nie piszę. Nie czytam. Żyję chwilą i staram się być pomocna.

Obiecałam cioci, że w tym tygodniu zarejestruję się do psychiatry. Po roku wracam do swojego poprzedniego. Mam wrażenie, że wenlafaksyna przestała działać. Jak kiedyś fluoksetyna. I chyba nie ominie mnie powrót do przeciwpsychotyków. Tylko błagam, nie Rispolept i nie Ketrel…

Podziel się!

217 – czy winna, czy niewinna – zawsze winna

– Zmień se status na Facebooku na „szukam męża”. Albo tego całego W. se weź, co go masz w znajomych. Oboje tak samo popierdoleni jesteście. Będziecie się utwierdzać wzajemnie w przekonaniu, jacy to jesteście wyjątkowi. Artyści… – dodał ironicznie.
Kolejna kłótnia. Tym razem nie ja zawiniłam. Czy zawsze muszę spełniać jego zachcianki?
W oczach rodziny oczywiście on jest pokrzywdzony. Tak się utarło – ja jestem tą najgorszą, pojebaną wariatką, wyżywającą swoje frustracje na innych.
Pierdolę.
Wieczne emocjonalne szantaże, że mnie zostawi, jeśli nie zrobię tego, co chce.
Pierdolone kółko wzajemnego pojebania.

Podziel się!

214

Kilka słów za dużo. Kilkanaście? Nie chciałam podsłuchiwać. Mówił zbyt głośno. Dam sobie rękę uciąć, że większość sąsiadów już wie o moich problemach.
Zalana łzami chciałam go wyrzucić z mieszkania.
Będąc w kiblu chciałam wypić Ace, które wciąż tam stało po odkamienianiu muszli klozetowej. I pociąć się tak mocno, jak ostatnim razem.
Nie chciałam go znać. Tak mnie oczernić w oczach szwagierki…
Dziś powiedział, że wiedziała o jego przesadnych słowach i próbowała załagodzić sytuację.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak bardzo chciałam się skrzywdzić i umrzeć.

Podziel się!